1. Samar.plSamar.pl
  2. Wywiady i komentarze Wywiady i komentarze
  3. Regulacyjny zwrot UE: ewolucja, ale nie rewolucja, czyli jest dobrze, ale nie beznadziejnie
Komentarze ekspertów

Regulacyjny zwrot UE: ewolucja, ale nie rewolucja, czyli jest dobrze, ale nie beznadziejnie

Autor: Wojtek Drzewiecki

Wojtek Drzewiecki

5 min

Wojciech Drzewiecki, prezes IBRM SAMAR: Komisja Europejska zaproponowała odejście od wymogu 100% redukcji emisji CO₂ dla nowych samochodów i dostawczych od 2035 r. na rzecz redukcji na poziomie 90% względem 2021 r.. Oznacza to faktyczne złagodzenie zakazu sprzedaży aut spalinowych i największy odwrót od dotychczasowej polityki klimatycznej UE w ostatnich pięciu latach.
Zobacz także Dziś liczy się siła przemysłowa i lokalizacja produkcji Xiaomi buduje przyczółek w Europie Chiński szok 2.0. Europa cofa się, szukając gruntu pod nogami

Propozycja komisji wprowadza większą elastyczność w zakresie dochodzenia do celów emisyjnych wprowadzając

•   okno elastyczności 2030–2032, w którym producenci mają osiągnąć –55% emisji CO₂ (samochody osobowe),

•   złagodzenie celu dla vanów w 2030 r. do –40% (z –50%).

To istotne przesunięcie ryzyka regulacyjnego w czasie. Ryzyko regulacyjne to niepewność co do przyszłych obowiązków prawnych i kosztów ich spełnienia, która wpływa na:

•   decyzje inwestycyjne producentów,

•   strukturę oferty produktowej,

•   tempo transformacji technologicznej,

false ©IBRM Samar
© IBRM Samar

Przy pierwotnych regulacjach producenci mieli ustalone sztywne, jednorazowe progi, co powodowało, że ryzyko było:

•   krótkoterminowe,

•   zero-jedynkowe (albo spełniasz, albo płacisz wysokie kary),

•   skoncentrowane w konkretnym roku rozliczeniowym.

Co się zmienia – i dlaczego mówimy o „przesunięciu ryzyka” w czasie? Według proponowanych zmian producenci nie muszą dostosowywać produktu do konkretnych zmian wprowadzanych w 2030 r. Redukcja rozkłada się na trzy lata, tak więc ryzyko kar jest odsunięte w czasie i w krótkim terminie mniej dotkliwe.

Nowe regulacje umożliwią dalszą sprzedaż:

•   hybryd plug-in (PHEV)

•   pojazdów z range extenderem

pod warunkiem stosowania paliw neutralnych klimatycznie, takich jak:

•   e-paliwa (syntetyczne paliwa),

•   biopaliwa niekonkurujące z produkcją żywności (np. odpady rolnicze, zużyty olej kuchenny).

UE planuje zwiększyć też udział EV w flotach firmowych, które odpowiadają za ok. 60% nowych rejestracji aut w Europie. Komisja rozważa dodatkowo stworzenie odrębnej kategorii regulacyjnej dla małych EV (niższe obciążenia regulacyjne)

Proponowane zmiany to wyraźny ukłon w stronę europejskich producentów, którzy mają trudności z szybkim i rentownym przejściem na samochody elektryczne. Zmiana kursu jest bezpośrednim efektem nacisków rządów Niemiec i Włoch wspomaganym apelami branży motoryzacyjnej, w tym takich organizacji jak ACEA. Producenci tacy jak Volkswagen czy Stellantis wskazywali na słabnący popyt na EV w Europie, wysokie koszty transformacji, oraz rosnącą konkurencję ze strony chińskich producentów samochodów elektrycznych.

Nie wszyscy zgadzają się na złagodzenie celów klimatycznych argumentując, iż obniżenie ambitnych celów osłabi inwestycje w EV i jeszcze bardziej zwiększy dystans Europy od Chin, które szybciej skalują produkcję i innowacje. Finalnie konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego w dłuższym terminie nie tylko się nie poprawi, ale wręcz pogorszy względem Chin.

Korzyści płynące z proponowanych zmian

Producenci samochodów zyskują czas i szansę na większą elastyczność działania. Brak sztywnego celu 100% zeroemisyjności w 2035 roku to mniejsza presja inwestycyjna, co w dłuższej perspektywie czasowej może być jednak istotnym problemem. Utrzymanie możliwości dalszej sprzedaży po 2035 roku hybryd typu plugin (PHEV) i EV z rangę extenderem poprawia krótkoterminową rentowność, pozwala lepiej dopasować ofertę do realnego popytu, szczególnie w przypadku flot. Z perspektywy producentów daje większą szansę na stabilizację, utrzymanie dochodów. W zależności od rozwiązań rynkowych, firmy mają szansę na utrzymanie większego zróżnicowania floty, co powinno zmniejszyć ryzyko szybkiego spadku wartości rezydualnych, a co za tym idzie większych kosztów utrzymania pojazdów.

Dodatkowo, istnieje szansa na wzmocnienie konkurencyjności producentów europejskich na rynku amerykańskim, który zmniejszył presję na rozwój elektromobilności.

Zagrożenia wynikające z proponowanych zmian

Osłabienie presji regulacyjnej może zmniejszyć determinację do inwestycji w nowe kompetencje, presję na lokalne inwestycje w rozwój przemysłu bateryjnego, nowe platformy dla samochodów elektrycznych i w szczególności związany z tym rozwój oprogramowania. To także potencjalne osłabienie kierunku rozwoju SDV, podstawy rozwoju współczesnej motoryzacji. Firmy produkujące komponenty, związane z produkcją modeli ICE / PHEV mogą odłożyć transformację, poprawiając krótkoterminową rentowność kosztem przyszłej pozycji w stosunku do konkurentów z Chin, którzy już dzisiaj wydają się być szybsi w dostarczaniu nowych produktów na rynek (skrócenie time-to-market), tańsi oraz lepiej zintegrowani wertykalnie na linii bateria - oprogramowanie - pojazd.

Złagodzenie regulacji nie wyeliminuje przewagi chińskich konkurentów, a jedynie daje szansę na kupienie nieco więcej czasu na zmiany, czasu który pewnie i tak zostanie lepiej wykorzystany przez producentów z Chin. 

Jak to wpłynie na polski rynek komponentów

Krótkoterminowo, wpływ powinien raczej korzystny. Polska jest mocnym hubem komponentowym, w dużej mierze związanym z produkcją części do pojazdów konwencjonalnych. Złagodzenie ścieżki regulacyjnej powinino wydłużyć popyt na produkowane w Polsce komponenty i jednocześnie dać czas na przebudowę oferty i kompetencji.

Problem w tym, że utrzymanie produkcji na potrzeby aktualnie oferowanych produktów bez rozwoju nowych kompetencji, które przez dotychczasowych partnerów mogą być przenoszone na rynek chiński (decyzje VW) lub rynki europejskie ściśle związane z miejscem pochodzenia poszczególnych marek (uwarunkowania polityczne) w dłuższej perspektywie może uniemożliwić rozwój naszej branży komponentów, zmianę jej miksu produktowego w kierunku, w którym podąża globalny rynek:

•    baterie i materiały,

•    software/SDV,

•    integrację systemową.

VW dzisiaj wprost komunikuje podejście „In China, for China” czyli silniejszy lokalny rozwój technologii i partnerstwa z dostawcami komponentów, po to by maksymalnie skracać cykle rozwojowe. Czy to na pewno oznacza, że formuła ta jest tylko i wyłącznie limitowana do rynku chińskiego? Raczej nie. Jeśli taka logika zacznie wkraczać do globalnej architektury produktów (platformy, E/E, software), to dla europejskich dostawców rośnie ryzyko mniejszego udziału w nowych programach (szczególnie w elektronice i software) i „wypychania” europejskich Tier-1/Tier-2 do roli wykonawców, a nie współtwórców rozwiązań.

To szczególnie ważne dla Polski, bo jesteśmy mocni w produkcji i jakości, ale słabsi w segmentach, gdzie dziś rośnie największa wartość dodana. W przypadku naszego rynku pojawia się więc ryzyko utrwalenia roli zaplecza produkcyjnego dla technologii, które są etapem przejściowym, przy jednoczesnej presji na obniżanie kosztów, co może przekładać się na możliwości inwestycyjne. I tu pojawia się projekt EMP i jego potencjalne znaczenie dla polskiego rynku.

Nie zapominajmy jeszcze o jednym aspekcie. Rynek PHEV w przypadku marek europejskich jest ściśle związany z wyższymi, a co za tym idzie droższymi segmentami. produkt ten potencjalnie nie będzie więc dostępny dla „Kowalskiego” i jego udział we flotach nie będzie więc duży. I tu ponownie pojawia się zagrożenie ze strony marek chińskich, które o wiele szybciej adaptują się do zmian i mogą szybciej zaoferować produkty na segmentach skierowanych na „Kowalskiego”, co przy braku odpowiednich przepisów regulujących obecność producentów z Chin na rynkach EU prowadzić będzie do ich jeszcze większej obecności.

Autor

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Rynek CFM pod presją cen i spadku wartości aut#1
Przeczytaj

Rynek CFM pod presją cen i spadku wartości aut

Anna Makarewicz, członek zarządu PZWLP: Na rynek silnie rzutowało zaostrzenie sytuacji międzynarodowej i kryzys w Cieśninie Ormuz związany z Iranem. Ten geopolityczny wstrząs dotknął nie tylko regulowanych cen paliw, ale drastycznie zdestabilizował rynek wtórny samochodów używanych z napędem spalinowym, które stanowią zdecydowaną większość w naszych flotach. W wyniku tego globalnego zamieszania wartość aut używanych na rynku drastycznie spadła

Nowe przepisy mogą wzmocnić pozycję dealerów w relacjach z importerami#2
Przeczytaj

Nowe przepisy mogą wzmocnić pozycję dealerów w relacjach z importerami

Maciej Krotoski, adwokat, partner Krotoski Adwokaci i Radcy Prawni: Jeżeli projektowane przepisy wejdą w życie, dealerzy mogą zyskać dodatkowy instrument ochrony w relacjach z importerami i innymi silniejszymi kontrahentami. Nie oznacza to oczywiście, że każda trudna lub niekorzystna decyzja importera będzie automatycznie bezprawna. Każdy przypadek będzie wymagał indywidualnej oceny. Istotne będzie m.in. to, czy dealer był rzeczywiście zależny od importera, czy istniała znacząca dysproporcja ekonomiczna oraz czy konkretne działanie można uznać za nadużycie przewagi kontraktowej.

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów