Anna Biekionis, Country Manager DKV Mobility: Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie znów przypomniała Europie, że transport żyje nie tylko rytmem popytu i podaży, ale także geopolityki. Gdy napięcie obejmuje region kluczowy dla światowego handlu ropą i gazem, skutki szybko wychodzą poza mapę działań wojennych: drożeją surowce, rośnie koszt frachtu i ubezpieczeń, a firmy transportowe w całej Europie zaczynają funkcjonować w warunkach podwyższonej niepewności. Dla branży TSL to ważny sygnał: dziś największym wyzwaniem nie jest wyłącznie sam wzrost cen, ale zmienność, która utrudnia planowanie kosztów i rentowności.Ormuz jako punkt zapalny
Cieśnina Ormuz nadal należy do najbardziej strategicznych punktów dla światowego rynku energii. Jak wynika z danych amerykańskiej EIA, w pierwszej połowie 2025 roku transportowano nią średnio 23,2 mln baryłek ropy dziennie, co stanowiło około 29 proc. globalnego handlu tym surowcem drogą morską. Tą samą trasą odbywa się także znaczna część światowych dostaw LNG. Z tego powodu wszelkie napięcia w regionie – ataki na infrastrukturę, ograniczenia w żegludze czy nagły wzrost ryzyka – niemal natychmiast przekładają się na reakcję rynków. W ostatnich dniach ceny ropy Brent sięgały poziomu około 119–120 USD za baryłkę, a zakłócenia w żegludze przez Ormuz wywołały presję nie tylko na rynku ropy, lecz również gazu oraz produktów rafineryjnych.
false

© DKV Mobility PolskaSkutki dla europejskiego transportu
Dla europejskiego transportu drogowego ma to szczególne znaczenie, ponieważ branża wciąż w dużym stopniu opiera się na paliwach konwencjonalnych. Z danych Eurostatu wynika, że w 2023 roku cały sektor transportu odpowiadał za 32 proc. końcowego zużycia energii w Unii Europejskiej, z czego aż 73,4 proc. przypadało na transport drogowy.
Benzyna i olej napędowy odpowiadają wciąż za blisko 90 proc. energii zużywanej w transporcie drogowym. Oznacza to, że każdy gwałtowny wzrost cen na rynku energii bardzo szybko przekłada się na koszty działalności przewoźników, operatorów flot oraz firm logistycznych. Nie chodzi przy tym wyłącznie o cenę litra diesla. Wraz z nią rosną także wydatki związane z transportem paliw, frachtem morskim, finansowaniem zapasów, ubezpieczeniami oraz zabezpieczaniem łańcuchów dostaw.
Polska: problemem nie są dziś dostawy
Z polskiej perspektywy warto rozróżnić dwie sprawy: bezpieczeństwo dostaw oraz poziom cen paliw. Na razie nie ma oficjalnych informacji wskazujących, że Polsce grozi niedobór paliw. Rząd zapewnia, że sytuacja w zakresie zapasów i ciągłości dostaw pozostaje stabilna. Nie oznacza to jednak braku presji kosztowej. Na stacjach paliw już widać tendencję wzrostową – według prognozy e-petrol na tydzień 9–15 marca 2026 ceny benzyny Pb95 mają wynosić 6,15–6,30 zł za litr, a oleju napędowego 7,12–7,29 zł za litr.
Warto podkreślić, że polski rynek detaliczny paliw nie jest jednolity. Poziom cen różni się w zależności od regionu i jest uzależniony m.in. od lokalnej konkurencji, struktury rynku oraz liczby stacji paliw działających na danym obszarze. Dla przedsiębiorstw z sektora TSL oznacza to, że decyzje o tankowaniu nie są już jedynie rutynowym zakupem, lecz stają się istotnym elementem zarządzania kosztami i utrzymania marży.
Nie tylko TSL
W praktyce skutki sięgają znacznie dalej niż tylko sektor transportu drogowego. Wzrost cen ropy i gazu dotyka również lotnictwo, które oprócz droższego paliwa musi mierzyć się z koniecznością omijania części przestrzeni powietrznej. Napięcia odczuwa także transport morski – rosną składki ubezpieczenia wojennego, a część rejsów musi być realizowana dłuższymi trasami. Droższa energia oraz zakłócenia w logistyce przenoszą się ponadto na przemysł chemiczny, nawozowy i inne branże energochłonne, a szerzej także na handel i produkcję. W efekcie konflikt w rejonie Zatoki Perskiej szybko przestaje być problemem lokalnym i zaczyna generować koszty w europejskich łańcuchach dostaw.
Rośnie znaczenie zarządzania kosztami
W takich warunkach firmy transportowe nie potrzebują prostych zapewnień, że ceny wkrótce wrócą do „normy” – dziś nikt nie jest w stanie tego rzetelnie obiecać. Liczy się natomiast większa przewidywalność operacyjna: lepsza kontrola kosztów, efektywne planowanie tras, elastyczny wybór stacji paliw i szybka reakcja na zmiany rynkowe. To właśnie w tym kontekście rośnie rola partnerów technologicznych i flotowych. Nie dlatego, że mogą wpływać na geopolitykę czy globalne ceny surowców, lecz dlatego, że pomagają minimalizować skutki zmienności. Dla klientów z sektora TSL wartość partnera takiego jak DKV Mobility polega więc nie na „zatrzymywaniu rynku”, lecz na dostarczaniu narzędzi umożliwiających podejmowanie decyzji w oparciu o fakty, a nie przypuszczenia. W czasach napięć geopolitycznych to nie marketingowy slogan, lecz realna przewaga operacyjna.
Geopolityka znów stała się kosztem pierwszej kategorii
Najbliższe tygodnie pokażą, czy obecny wstrząs będzie jedynie chwilowy, czy też przekształci się w dłuższy okres dużej zmienności na rynku energii. Bez względu na rozwój sytuacji, jedno pozostaje jasne: dla europejskiego i polskiego sektora TSL geopolityka ponownie stała się kluczowym czynnikiem kosztowym. Oznacza to, że odporność operacyjna, szybki dostęp do danych oraz zdolność do efektywnego zarządzania całkowitym kosztem mobilności są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Źródło: DKV Mobility