1. Samar.plSamar.pl
  2. Wywiady i komentarze Wywiady i komentarze
  3. Kia nie uczy się Europy od wczoraj
Wywiady

Kia nie uczy się Europy od wczoraj

Autor: Paweł Janas

Paweł Janas

10 min

Leszek Sukiennik, dyrektor zarządzający Kia Polska: Sama cena pokazana w katalogu nie obrazuje pełnego kosztu korzystania z samochodu. Co nas odróżnia od producentów z rynków wschodzących? My znamy dużo lepiej klienta europejskiego. Wiemy, jakie są jego oczekiwania. Europejski kierowca chce zmienić temperaturę w aucie jednym przyciskiem – nie przez trzy poziomy menu na ekranie dotykowym. Ergonomia i bezpieczeństwo są dla nas najważniejsze – i to jest ten element, którym się na pewno będziemy różnić.
Zobacz także Zamierzamy rosnąć z kwartału na kwartał Jesteśmy marką z Chin, ale inną niż wszystkie Floty w Polsce pod presją kosztów
false ©KIA Polska
© KIA Polska

Paweł Janas, IBRM Samar: Gama aut bezemisyjnych Kii rośnie w zawrotnym tempie. Niewielu producentów może pochwalić się taką ofensywą elektryczną. Czy polski klient nadąża za tym tempem?

Leszek Sukiennik, dyrektor zarządzający Kia Polska: Gama elektryczna Kii jest dziś naprawdę imponująca i z dumą o niej mówię, bo to efekt bardzo odważnej i konsekwentnej decyzji strategicznej podjętej kilka lat temu. Mamy nowiutkie EV2 – model produkowany tuż za polską granicą, elektryczny crossover klasy kompaktowej, który będzie idealnie pasował dla użytkowników miejskich. Dalej EV3, EV4, EV5 – każdy świeżo debiutujący w ubiegłym roku albo na początku bieżącego roku. Mamy EV6, nasz pierwszy model z architekturą 800-woltową, który zmienił postrzeganie całej branży jakie są dostępne możliwości szybkiego ładowania. Jest też PV5 – nowość w segmencie samochodów dostawczych – i wreszcie flagowy EV9, który triumfuje przede wszystkim na rynku amerykańskim, gdzie zainteresowanie dużymi, przestronnymi modelami SUV jest ogromne. To – jak pan zauważył – rzeczywiście jest gama, którą niewielu producentów może się dziś pochwalić. I co ważne – nie jest to gama pokazowa, istniejąca tylko po to, żeby odhaczyć pozycję w strategii dekarbonizacji. To są auta, które realnie sprzedajemy, które cieszą się uznaniem klientów w Europie. W Polsce rynek pojazdów EV jest determinowany dostępnością do subwencji, które akurat w 1kw 2026 się skończyły.

Jeśli chodzi o przyszłość w zakresie gotowości np. klientów biznesowych na elektromobilność to według badań Barometr 2026 - przeprowadzonych przez firmę Arval - Polska jest wymieniana obok Wielkiej Brytanii i Holandii jako rynek, gdzie zainteresowanie elektryfikacją jest największe. Według badań dynamicznie rośnie zainteresowanie elektrykami w naszym kraju, natomiast jeszcze się to nie przekłada na sprzedaż tak jak ma to miejsce w innych krajach europejskich. W całkowitej liczbie rejestrowanych samochodów osobowych w okresie pięciu miesięcy 2026 roku tylko lekko ponad 5% to czyste elektryki. Tutaj godny odnotowania jest fakt, że Kia dzięki szerokiej gamie modeli elektrycznych na bardzo proekologicznym rynku holenderskim w roku 2025 była najchętniej wybieraną marką sam. osobowych.

A co powiedziałby Pan menedżerom flot, którzy wciąż są sceptyczni wobec elektryków? Jak ich przekonać do przejścia na flotę bezemisyjną?

Powiedziałbym jedno: spróbujcie. Elektryk to jest doświadczenie, którego nie da się wytłumaczyć w biuletynach / katalogach, ani przekazać w formie prezentacji (slajdów). To jest inny świat, do którego trzeba po prostu wejść. Nie namawiam do rewolucji z dnia na dzień. Mówię: wprowadźcie dwa, trzy samochody elektryczne do swojej floty. Przydzielcie je do konkretnych zadań – trasy miejskie, podmiejskie, regularne kursy do klientów w obrębie aglomeracji. Potem kolej na długie trasy. Po kilku miesiącach porozmawiajmy. Nasze doświadczenia z firmami dystrybucyjnymi, które podjęły takie próby nawet w bardzo dużych flotach – kilkuset samochodów – kończą się tak samo: kierowcy są zadowoleni z komfortu jazdy, a finansiści są zaskoczeni kosztami eksploatacyjnymi, bo te po prostu są niższe.

Do tego dochodzą elementy, o których łatwo zapomnieć w codziennej kalkulacji kosztów, na przykład opłaty parkingowe w miastach. Elektryki są z nich zwolnione. To może nie jest spektakularna kwota przy jednym aucie, ale przy większej flocie zaczyna mieć znaczenie.

Jest jeszcze kwestia współdzielenia pojazdów. Przy konwencjonalnych autach zawsze jest problem z kluczykami, z logistyką. My stosujemy technologię connected car i klucze elektroniczne dostępne w smartfonie – zarządzanie dostępem do elektryka w ramach floty jest po prostu łatwiejsze i nowocześniejsze. To nie wszystko. Wiem, że temat infrastruktury ładowania budzi obawy. Sam pamiętam lata wstecz, kiedy jeden z naszych pracowników „załamał się” przy nieczynnej ładowarce późno w nocy. Były to jednak inne czasy. Aktualnie infrastruktura w Polsce jest naprawdę na poziomie, który pozwala swobodnie korzystać z elektryków na co dzień i to na długich trasach.

Wspomniał Pan o pracownikach Kii. Czy to prawda, że wszyscy jeżdżą elektrykami?

Prawie wszyscy – są pewne wyłączenia wynikające ze specyfiki obowiązków służbowych. Ale zdecydowana większość. Dla jasności dodam, że osoby realizujące największe przebiegi, codzienne życie w trasie związane z odwiedzinami u naszych partnerów, również jeżdżą elektrykami. To nie jest efekt odgórnego nakazu – to wynik świadomej decyzji, którą podjęliśmy jako organizacja. Uznaliśmy, że nie możemy być wiarygodnymi ambasadorami elektromobilności, jeśli sami jej nie doświadczymy. To byłoby zwykłe kłamstwo wobec klientów. Kiedy zapytaliśmy pracowników, czy chcieliby wrócić do aut spalinowych, odpowiedź była jednoznaczna. Nie chcą. To chyba jest najsilniejszy argument, jaki mogę przytoczyć. Nie statystyki sprzedaży, nie wykresy zasięgu – tylko to, że ludzie, którzy na co dzień jeżdżą elektrykami, z własnej woli nie chcą z nich rezygnować.

Jak widać dla Kii temat elektromobilności jest bardzo ważny, ale niedawno zaprezentowaliście też zupełnie nowy model K4 z napędem spalinowym. Czy widzi Pan jeszcze przed Kią i szerzej – przed całym rynkiem – przyszłość dla napędów konwencjonalnych i hybrydowych? Zarówno w gronie klientów indywidualnych, jak i flotowych?

Zdecydowanie tak i to nie jest żadna kwestia przypadku ani chwilowego kompromisu. Kiedy obserwujemy rynek, widzimy wyraźnie, że polscy klienci są niezwykle pragmatyczni. Cokolwiek kryje się za tym słowem, my odczytujemy to jednoznacznie: spora grupa klientów będzie jeszcze przez lata chciała korzystać z napędów spalinowych. Być może po drodze zatrzymają się na rozwiązaniach hybrydowych, traktując je jako naturalny przystanek przed pełną elektryfikacją.

Nasza strategia jest klarowna: będziemy obsługiwać każdego klienta, który chce być mobilny – niezależnie od tego, jaki rodzaj napędu preferuje. Dla tych, którzy są zdeterminowani, żeby jeździć autami spalinowymi, wprowadzamy nowe modele. K4 w wersji hatchback zadebiutował w listopadzie ‘25, teraz przyszła pora na kombi. To nie jest sentymentalna ucieczka w przeszłość – to odpowiedź na konkretne potrzeby, przede wszystkim przedsiębiorców i dużych flot. Kompaktowe nadwozie to ulubiona konfiguracja w tej grupie klientów, więc mamy dla nich odpowiednie rozwiązanie spalinowe.

A jak Kia zamierza reagować na rosnącą presję ze strony marek chińskich? Mam na myśli nie tylko segment elektryków, ale również hybrydy i samochody spalinowe. Chińczycy mają dziś bardzo szeroki wachlarz modeli.

Firmy chińskie to dzisiaj bardzo duża liczba podmiotów, z których każdy reprezentuje inną strategię, inną gamę modelową, inne podejście do klienta. Trudno odnieść się do tego zjawiska en bloc, jakby chodziło o monolit. Ale co do meritum: dla nas najważniejszy jest klient. Naprawdę nie jest to slogan marketingowy. To zasada, która przekłada się na konkretne decyzje np. produktowe. Dla klientów zdecydowanych na napędy spalinowe mamy – jak wspomniałem – nowo debiutujące modele kompaktowe zarówno w wersji hatchback, jak i kombi – wersji kombi chyba ww producenci nie oferują. W segmencie crossoverów/SUV-ów, które cieszą się rosnącą popularnością, Kia należy do pionierów tego typu nadwozi i dysponuje wiedzą ekspercką w ich projektowaniu i produkcji. W tej grupie oferujemy pełne spektrum technologii napędowych: od aut spalinowych, przez hybrydy, hybrydy plug-in, aż po elektryki.

To, co nas odróżnia od producentów z rynków wschodzących, to przede wszystkim znajomość klienta europejskiego. My wiemy, czego ten klient oczekuje, bo od lat na nim jesteśmy i go słuchamy. Weźmy choćby kwestię ergonomii kabiny, która wydaje się drobiazgiem, a jest kluczowa. Europejski kierowca chce zmienić temperaturę w aucie jednym przyciskiem – nie przez trzy poziomy menu na ekranie dotykowym. Chce szybko ściszyć radio. Te pozornie banalne czynności, jeśli wymagają wchodzenia w kolejne - menu tabletu, są nie tylko irytujące, ale wręcz niebezpieczne w ruchu drogowym. Tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo, o ergonomię my trzymamy się fizycznych przycisków i nie zamierzamy z tego rezygnować – nawet jeśli przerzucenie wszystkich funkcji na tablet jest rozwiązaniem tańszym i technicznie prostszym. To świadomy wybór.

Czy Kia jest w stanie skutecznie konkurować cenowo z markami chińskimi?

Sama cena w katalogu to tylko jeden element układanki i to element, który potrafi bardzo mylić. Dlatego właśnie duże floty, kiedy przeprowadzają naprawdę rzetelne analizy zakupowe, posługują się wskaźnikiem TCO – Total Cost of Ownership, czyli całkowitym kosztem użytkowania pojazdu. To jest podejście znacznie dojrzalsze, bardziej uczciwe i rzetelne. W ramach TCO liczy się bardzo wiele czynników m in.: koszty zakupu oparte o aktualne programy finansowania, możliwość eliminacji kosztów odsetkowych – bo często oferujemy klientom finansowanie bez odsetek, zarówno w kredycie, jak i w leasingu czy wynajmie długoterminowym. Współpracujemy na przykład z Arvalem i mamy specjalne programy przeznaczone zarówno dla firm prowadzących działalność gospodarczą – to jest Kia for Business – jak i dla osób prywatnych zainteresowanych wynajmem długoterminowym – Kia for You.

Ale jest jeszcze jeden element, który moim zdaniem jest mocno niedoceniany w rozmowach o kosztach: wartość rezydualna. Kia od lat bardzo konsekwentnie pilnuje tego parametru. To nie są puste deklaracje – rzeczywiste wartości rezydualne naszych samochodów na rynku wtórnym są bardzo wysokie. Co to oznacza w praktyce? Miesięczna rata leasingowa czy najmu jest niższa, bo kalkulator uwzględnia wysoką wartość pojazdu po zakończeniu kontraktu. Kiedy weźmiemy wszystkie te elementy pod uwagę, okazuje się, że konkurujemy naprawdę bardzo skutecznie – i to mimo że na pierwszy rzut oka cena „na metce” może wyglądać inaczej.

Widać to w wynikach. W tym roku co miesiąc – poza trudnym pogodowo styczniem – notujemy wzrosty sprzedaży. Marzec, kwiecień, maj – każdy był lepszy niż rok wcześniej. Jestem przekonany, że czerwiec też będzie także na plusie.

Znajomość europejskiego klienta – jak Pan zaznaczył wcześniej - to jeden z Waszych kluczowych argumentów konkurencyjnych. Jak ta wiedza przekłada się na konkretne rozwiązania techniczne – choćby w kwestii zawieszenia czy układów kierowniczych?

To jest praca, którą wykonujemy systematycznie od wielu lat i która wynika z bardzo dobrego rozumienia, jak jeżdżą i czego oczekują Europejczycy. Europejskie drogi mają swoje charakterystyki – zarówno autostrady, jak i drogi lokalne, uliczki miejskie, różne nawierzchnie. Europejski kierowca ma określone przyzwyczajenia, co do reakcji pojazdu na ruch kierownicy, komfortu resorowania, zachowania zawieszenia na wybojach. To nie są cechy, które można skopiować z arkusza technicznego. To wymaga lat kalibrowania, testowania i słuchania opinii z rynku.

Nasz dział badań i rozwoju ma centrum testowe w Europie właśnie po to, żeby te parametry ustawiać pod europejskiego użytkownika. To jest coś, co odróżnia nas od wielu producentów, którzy dopiero wchodzą na ten rynek i uczą się go. My nie zaczynamy uczyć się tego rynku – my znamy ten rynek od dekad, aktualnie doskonalimy to co jest bardzo dobre.

Poza modelem K4 niedawno na europejskim rynku zadebiutował Seltos. Jak to auto wpisuje się w gamę Kii i jakie macie oczekiwania, jeśli chodzi o polski rynek?

Seltos to nasza naprawdę świeża propozycja. To crossover segmentu C, który plasuje się między Stonikiem, a Sportagem – trochę większy od pierwszego, trochę bardziej kompaktowy od drugiego. Pokazaliśmy go na targach w Poznaniu i przyjęcie było bardzo ciepłe, co nas oczywiście cieszy. Najbardziej cieszy nas to, że Seltos jest już sprawdzonym globalnie modelem. Na świecie jest aktualnie drugim najchętniej wybieranym autem w całej gamie Kii – właśnie po Sportage’u. Po raz pierwszy wprowadzamy go do Europy - to istotna informacja: to jest europejski debiut modelu. My trafiamy do Polski z czymś, co cały świat już polubił. Czy Seltos w nowej odsłonie będzie u nas tak popularny jak Sportage? Trudno powiedzieć. Jego większy brat to auto wybitnie dopasowane do oczekiwań polskiego klienta – pod względem wymiarów, stylistyki i wszechstronności. Myślę, że Sportage będzie nadal numerem jeden. Ale jestem przekonany, że Seltos znajdzie swoich fanów i zostanie jednym z ważnych filarów naszej sprzedaży.

Na koniec – jak Pan prognozuje wyniki Kii w Polsce na koniec tego roku?

Nie uciekam od pytania, choć zdaję sobie sprawę, że konkretne liczby to ryzykowna gra. Powiem tak: jestem przekonany, że w tym roku więcej klientów zdecyduje się na Kię niż w roku ubiegłym. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, patrząc na to, co dzieje się z miesiąca na miesiąc. Mówię to też patrząc szerzej – na całą gamę modelową, którą mamy w programie. Z jednej strony bogata oferta elektryczna, jaką mało który producent może się dzisiaj pochwalić. Z drugiej – nowe modele spalinowe: K4 kombi, nowy Seltos, nowy Sportage w wersjach hybrydowych oraz dwie dodatkowe niespodzianki. To jest portfolio, które pozwala odpowiedzieć na potrzeby niemal każdego klienta, w każdym segmencie.

Kia w tym niepewnym, geopolitycznie złożonym świecie podjęła odważną decyzję – stawiając na pełną gamę elektryczną, nie czekając na to, aż rynek sam do tego dojrzeje. Jednocześnie nie porzuciliśmy klientów, którzy na tę zmianę potrzebują więcej czasu. To jest ta równowaga, w którą wierzymy i która, jak sądzę, będzie nam procentować.

Dziękuję za rozmowę.

Autor

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Zamierzamy rosnąć z kwartału na kwartał#1
Przeczytaj

Zamierzamy rosnąć z kwartału na kwartał

Janusz Ellert, dyrektor marki Xpeng w Polsce, Inchcape Polska: Przez większą część 2025 roku mieliśmy wyłącznie jeden własny salon w Warszawie, dopiero we wrześniu otworzyliśmy drugi w Poznaniu. Te sto rejestracji w ubiegłym roku to był nasz cel na tamten czas. To się już zmieniło. Tylko od stycznia do marca zarejestrowaliśmy więcej samochodów niż przez cały poprzedni rok, a w drugim kwartale znowu nastąpi wyraźny wzrost.

Chińska konkurencja nas mobilizuje#2
Przeczytaj

Chińska konkurencja nas mobilizuje

Grzegorz Buchal, dyrektor generalny Stellantis Gliwice: Rynek samochodów użytkowych jest bardzo konkurencyjny, podobnie jak rynek samochodów osobowych. Różnica polega jednak na tym, że auta dostawcze można znacznie bardziej personalizować, a liczba konkurentów jest ograniczona. Główni gracze to w zdecydowanej większości marki europejskie. Oczywiście, także tutaj zaczynają się pojawiać dynamicznie rozwijające się marki chińskie. Jesteśmy tego w pełni świadomi i intensywnie pracujemy nad tym, by oferować najlepsze rozwiązania produktowe i usługowe. Nie boimy się konkurencji — odpowiadamy na nią jakością, skalą i doświadczeniem.

Nie boimy się chińskich pick-upów#3
Przeczytaj

Nie boimy się chińskich pick-upów

Sławomir Szałkowski, szef sprzedaży regionalnej w KW Auto - Dodge & RAM: Nie odczuwamy oddechu chińskich marek na plecach. Owszem, widzimy dużo pick-upów, ale to zupełnie inna półka cenowa, to zupełnie inny klient, to są zupełnie inne możliwości samochodu. Dopóki Chińczycy nie będą mieli auta porównywalnego z RAM-em 1500 pod względem możliwości, osiągów, wyposażenia, silnika, to myślę, że możemy jeszcze spać spokojnie.

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów