Administracja Donalda Trumpa wprowadziła nowe cła na towary sprowadzane z 60 państw i terytoriów, w tym z Unii Europejskiej. Nowe regulacje nie obejmują jednak samochodów i części motoryzacyjnych, które nadal podlegają odrębnym taryfom.false

© ACEAAdministracja prezydenta Donalda Trumpa wprowadziła nowe cła w wysokości 10 i 12,5 proc. na towary importowane z 60 państw i terytoriów, w tym z Unii Europejskiej i Chin. Jak informuje Reuters, mają one zastąpić obowiązujące dotychczas tymczasowe 10-procentowe cło na niemal cały import do Stanów Zjednoczonych.
Z punktu widzenia branży motoryzacyjnej zmiany mają jednak ograniczone znaczenie. Nowe taryfy nie obejmują samochodów ani części motoryzacyjnych, ponieważ produkty te już wcześniej zostały objęte odrębnymi cłami.
Obecnie import samochodów i części z Unii Europejskiej do USA podlega łącznej stawce celnej wynoszącej 15 proc., wynikającej z porozumienia handlowego zawartego między Waszyngtonem i Brukselą. Piątkowa decyzja administracji Trumpa nie zmienia tych zasad.
Waszyngton uzasadnia nowe cła niewystarczającymi działaniami partnerów handlowych na rzecz eliminowania z łańcuchów dostaw produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej. Według administracji nowe taryfy mają przeciwdziałać nieuczciwej konkurencji i poprawić ochronę praw pracowników.
Decyzja amerykańskiej administracji spotkała się z krytyką części partnerów handlowych, w tym Unii Europejskiej. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, że uzasadnienie przedstawione przez Waszyngton nie znajduje odzwierciedlenia w europejskich standardach ochrony pracowników.
Źródło: Reuters
Oprac. Paweł Janas
________________________________________