1. Samar.plSamar.pl
  2. Wiadomości Wiadomości
  3. UE przygląda się hybrydom. Możliwe ograniczenia importu
Wiadomości

UE przygląda się hybrydom. Możliwe ograniczenia importu

5 min

Komisja Europejska rozpoczęła dochodzenie dotyczące importu samochodów hybrydowych. Postępowanie obejmuje nie tylko hybrydy plug-in, lecz także klasyczne konstrukcje HEV, a potencjalne ograniczenia mogą dotyczyć dostawców z wielu krajów, nie tylko z Chin. Na ewentualnych zmianach mogą ucierpieć również producenci z Japonii, Korei Południowej i Turcji.
Zobacz także Volvo Cars ze spadkiem sprzedaży. Elektryki na plusie Na europejskich drogach coraz bezpieczniej. Polska wśród liderów zmian Chińska ofensywa i europejska odpowiedź. Co czeka rynek motoryzacyjny, leasing i ubezpieczenia?
false ©AI
© AI

Unia Europejska rozszerza działania mające chronić rodzimy przemysł motoryzacyjny przed rosnącą konkurencją ze strony producentów spoza regionu. Po wprowadzonych w 2024 roku cłach na samochody elektryczne z Chin, tym razem przedmiotem zainteresowania Brukseli stały się samochody hybrydowe. 30 października Komisja Europejska wszczęła postępowanie ochronne, które ma ustalić, czy zwiększający się import tych pojazdów zagraża unijnym producentom i uzasadnia wprowadzenie ograniczeń handlowych.

Komisja zwraca uwagę na wyraźne przyspieszenie napływu takich pojazdów na unijny rynek. O ile w 2023 r. sprowadzono ich niecałe 958 tys., o tyle w ciągu kolejnych 12 miesięcy, od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r., liczba ta przekroczyła już 1,42 mln. Dodatkowym problemem dla europejskich koncernów jest konkurencja cenowa – importowane auta są często oferowane taniej niż porównywalne modele produkowane w Unii. Bruksela obawia się, że taka sytuacja może osłabiać wyniki finansowe unijnych producentów i utrudniać im sprzedaż własnych samochodów.

Dochodzenie obejmuje różne rodzaje hybryd

Istotny jest zakres prowadzonego postępowania. Komisja nie ograniczyła się do samochodów hybrydowych typu plug-in, których akumulatory można ładować z zewnętrznego źródła energii. Analiza obejmuje również klasyczne hybrydy HEV, a więc modele wykorzystujące silnik elektryczny, ale niewymagające podłączania do ładowarki.

Pod lupą znalazły się samochody osobowe z silnikami benzynowymi lub wysokoprężnymi, jeżeli ich układ napędowy wykorzystuje również co najmniej jeden silnik elektryczny. W zależności od konstrukcji i klasyfikacji taryfowej postępowanie może objąć także niektóre odmiany miękkich hybryd MHEV. Nie dotyczy natomiast pojazdów, w których napęd elektryczny nie uczestniczy w poruszaniu samochodu, a służy wyłącznie innym funkcjom.

Tak szerokie podejście ma znaczenie dla rynku, ponieważ hybrydy stały się ważnym elementem europejskiej oferty motoryzacyjnej. Dla wielu nabywców są rozwiązaniem pośrednim między samochodem spalinowym a elektrycznym. Pozwalają ograniczyć zużycie paliwa, nie uzależniając użytkownika od dostępności infrastruktury ładowania.

Nie tylko chińscy producenci mogą odczuć skutki

Choć w tle postępowania znajduje się przede wszystkim rosnąca obecność chińskich marek, jego konsekwencje mogą być znacznie szersze. Dochodzenie ma charakter ochronny, co oznacza, że ewentualne środki mogą objąć import niezależnie od kraju pochodzenia samochodów. W grę wchodzą zatem również dostawcy z Japonii, Korei Południowej, Turcji czy Wielkiej Brytanii.

Sprawa jest szczególnie interesująca w kontekście październikowych ustaleń handlowych między Unią Europejską a Chinami. Jak informował Reuters, uzgodniono mechanizm ograniczający eksport chińskich hybryd na rynek unijny. Roczny kontyngent ma wynieść 350 tys. samochodów, a od drugiego roku obowiązywania porozumienia zwiększać się o 6 proc. Uzgodnienia mają obowiązywać przez cztery lata.

Znaczenie tych ustaleń staje się bardziej widoczne w zestawieniu z prognozami chińskiego eksportu. Według wcześniejszych szacunków w 2026 r. do Unii Europejskiej mogłoby trafić około 800 tys. chińskich hybryd.

Zainteresowanie tym segmentem wzrosło również w następstwie wcześniejszych decyzji Brukseli dotyczących samochodów elektrycznych produkowanych w Chinach. Dodatkowe cła na te pojazdy sprawiły, że hybrydy, nieobjęte takimi samymi opłatami, stały się dla chińskich koncernów atrakcyjnym kierunkiem rozwoju eksportu. W pierwszej połowie 2026 r. wartość chińskiego eksportu hybryd do UE osiągnęła 7,5 mld dolarów, wobec 2,5 mld dolarów w analogicznym okresie poprzedniego roku – podawał Reuters. Nowe postępowanie pokazuje jednak, że Komisja zamierza przyjrzeć się sytuacji na całym rynku importowanych hybryd, a nie wyłącznie konkurencji z Chin.

Na razie bez decyzji o cłach i limitach

Wszczęcie dochodzenia nie oznacza jeszcze wprowadzenia ograniczeń. Komisja musi najpierw ocenić skalę importu, poziom cen sprowadzanych samochodów oraz kondycję unijnych producentów. Istotne będzie również ustalenie, czy zwiększony napływ pojazdów rzeczywiście powoduje poważne trudności dla europejskiego przemysłu. Zainteresowane przedsiębiorstwa, importerzy, sprzedawcy i przedstawiciele państw trzecich mogą przedstawić swoje stanowiska oraz dowody w ciągu 21 dni od publikacji zawiadomienia. Termin na zgłaszanie uwag upływa 20 listopada.

Standardowo postępowanie powinno zakończyć się w ciągu dziewięciu miesięcy. Komisja nie wyklucza jednak zastosowania środków tymczasowych, jeżeli uzna, że sytuacja wymaga szybkiej reakcji, a zgromadzone dowody wskazują na zagrożenie dla unijnych producentów. Takie rozwiązania mogłyby obowiązywać maksymalnie przez 200 dni.

Wśród możliwych instrumentów znajdują się kontyngenty taryfowe. Pozwalałyby one sprowadzać określoną liczbę samochodów na dotychczasowych warunkach, natomiast import przekraczający ustalony limit podlegałby dodatkowym opłatom. Komisja może rozważyć także inne formy ograniczeń, w tym dodatkowe cła lub limity ilościowe. Na tym etapie nie wskazano jednak, które rozwiązanie mogłoby zostać zastosowane.

Bariery handlowe nie rozwiążą problemów branży

Dochodzenie Komisji Europejskiej może poprawić sytuację konkurencyjną producentów działających w Unii, ale nie usuwa zasadniczych problemów europejskiej motoryzacji. Zwraca na to uwagę Tomasz Bęben, prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).

Z punktu widzenia europejskiego przemysłu motoryzacyjnego wszczęcie dochodzenia jest zrozumiałe. Producenci z UE znajdują się pod silną presją konkurencyjną, a rosnący import samochodów oferowanych po znacznie niższych cenach może dodatkowo pogarszać ich sytuację. Trzeba jednak pamiętać, że rynek motoryzacyjny jest dziś globalny i europejskie koncerny również korzystają z międzynarodowych łańcuchów dostaw oraz produkcji poza granicami Unii. Największym wyzwaniem dla europejskich producentów są dziś przede wszystkim tempo zmian technologicznych i koszty produkcji. Same bariery handlowe nie zastąpią inwestycji w nowe technologie, efektywność i konkurencyjność. Mogą dać producentom trochę czasu, ale nie rozwiążą problemów strukturalnych branży,ocenia Tomasz Bęben.

Dla europejskich koncernów postępowanie może oznaczać próbę ograniczenia konkurencji cenowej ze strony zagranicznych dostawców. Z perspektywy klientów sprawa jest mniej jednoznaczna. Zdaniem przedstawicieli SDCM, ewentualne cła i limity importowe mogą bowiem wpłynąć nie tylko na dostępność poszczególnych modeli, lecz także na ich ceny. Co istotne, skutki takich decyzji mogą odczuć również nabywcy samochodów japońskich czy koreańskich, a więc marek od lat silnie obecnych na europejskim rynku hybryd.

Źródło: SDCM. Oprac. Paweł Janas

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów