1. Samar.plSamar.pl
  2. Wywiady i komentarze Wywiady i komentarze
  3. NSA: stała rejestracja auta w Polsce zamyka drogę do zwrotu akcyzy
Komentarze ekspertów

NSA: stała rejestracja auta w Polsce zamyka drogę do zwrotu akcyzy

3 min

Maciej Kordalewski, doradca podatkowy, partner w KPI TAX: Ze stanowiskiem NSA trudno mi się zgodzić. Sąd przyjął, że wpis pojazdu do ewidencji na stałe jest równoznaczny z jego konsumpcją w Polsce i tym samym definitywnie odbiera prawo do odzyskania akcyzy, nawet jeśli auto trafiło potem do nabywcy w innym państwie UE. (...) Tyle że akcyza to podatek od konsumpcji, a nie od czynności urzędowej. Fabrycznie nowy samochód, który stał na placu jako towar, nie pokonał ani kilometra po polskich drogach i od początku był kupiony z myślą o odbiorcy zagranicznym, w żadnym ekonomicznym sensie nie został tu zużyty.
Zobacz także Miękkie hybrydy – minister finansów po stronie biznesu Podatki w motoryzacji: stabilizacja i nadchodzące zmiany Motoryzacja 2026: podatki, elektryki i nowe wyzwania

Naczelny Sąd Administracyjny w wyrokach z 2 lipca 2026 roku (sygn. akt I FSK 1090/24, I FSK 2009/23, I FSK 1942/24 i I FSK 524/25) rozstrzygnął spór o zwrot akcyzy od aut osobowych, które przed sprzedażą za granicę były zarejestrowane w Polsce na stałe. NSA oddalił skargi kasacyjne od wyroków WSA w Poznaniu i w Gliwicach, bo uznał, że stała rejestracja samochodu w kraju przesądza o jego konsumpcji na terytorium Polski. A tym samym zamyka to drogę do odzyskania zapłaconego podatku akcyzowego na podstawie art. 107 ust. 1 ustawy akcyzowej. Sąd kasacyjny nie podzielił zarazem korzystnej dla podatników argumentacji WSA w Warszawie, zgodnie z którą sama rejestracja nie powinna z automatu pozbawiać prawa do zwrotu - o ile auto nie było faktycznie użytkowane w Polsce. Wyrok warszawski utrzymano jednak w mocy z innego powodu. Spółka złożyła wniosek o zwrot po upływie rocznego terminu. NSA nie zdecydował się też na skierowanie pytania prejudycjalnego do TSUE.

Ze stanowiskiem NSA trudno mi się zgodzić. Sąd przyjął, że wpis pojazdu do ewidencji na stałe jest równoznaczny z jego konsumpcją w Polsce i tym samym definitywnie odbiera prawo do odzyskania akcyzy, nawet jeśli auto trafiło potem do nabywcy w innym państwie UE. Widzę zalety takiego podejścia od strony administracyjnej: kryterium formalne jest proste do sprawdzenia i nie wymaga badania historii pojazdu. Tyle że akcyza to podatek od konsumpcji, a nie od czynności urzędowej. Fabrycznie nowy samochód, który stał na placu jako towar, nie pokonał ani kilometra po polskich drogach i od początku był kupiony z myślą o odbiorcy zagranicznym, w żadnym ekonomicznym sensie nie został tu zużyty.

Niepokoi mnie też skutek praktyczny tej wykładni. Firmy, o których mowa, prowadziły identyczną działalność: handel nowymi autami z przeznaczeniem na rynki zagraniczne. Obowiązywał je ten sam przepis, który w tamtym czasie nie wprowadzał rozróżnienia między rodzajami rejestracji. Mimo to jedne odzyskają podatek, a drugie nie, ponieważ różnił je wyłącznie tryb rejestracji wybrany w momencie, gdy nikt nie mógł znać jego późniejszych konsekwencji podatkowych. Gdy o wielosettysięcznych kwotach decyduje detal proceduralny, a nie treść ekonomiczna transakcji, trudno mówić o równym traktowaniu podatników.

U podstaw obu zastrzeżeń leży to samo założenie: że rejestracja automatycznie dowodzi konsumpcji. Takie skróty myślowe bywają potrzebne, by podatek dało się sprawnie pobierać, ale nie mogą działać jak zapadka bez możliwości odwrotu. Podatnik, który dysponuje dowodami, że auto nigdy nie było w kraju eksploatowane, powinien mieć szansę je przedstawić i obalić formalne założenie. Otwarte pozostaje przy tym pytanie, czy tak skonstruowane domniemanie wytrzymałoby konfrontację z prawem unijnym.

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów