Nowelizacja ustawy z 21 listopada 2024 r. wprowadza istotną zmianę dla rynku transportu publicznego w Polsce. Od 1 stycznia 2026 roku zamówienia na autobusy miejskie w ośrodkach powyżej 100 tysięcy mieszkańców będą mogły dotyczyć tylko pojazdów zeroemisyjnych, czyli elektrycznych lub wodorowych. To kolejny krok w kierunku dekarbonizacji transportu, ale również realne wyzwanie dla producentów autobusów, którzy muszą dostosować swoje strategie produktowe, moce produkcyjne oraz zaplecze serwisowe.
Dla Solarisa nowe regulacje nie są zaskoczeniem. Producent podkreśla, że od ponad 15 lat konsekwentnie przygotowuje się do transformacji w stronę transportu zeroemisyjnego, zarówno w zakresie rozwoju produktów, jak i infrastruktury produkcyjnej oraz serwisowej. Pierwsze dostawy autobusów elektrycznych firma realizowała już w 2012 roku, a od tego czasu udział pojazdów nisko- i zeroemisyjnych w jej portfolio systematycznie rósł. Dziś około 90 proc. wszystkich dostarczanych autobusów oraz portfela zamówień na kolejne lata stanowią pojazdy bateryjne, wodorowe oraz trolejbusy. Solaris podkreśla również, że dysponuje doświadczeniem eksploatacyjnym potwierdzającym trwałość technologii – autobusy elektryczne dostarczone 8–10 lat temu mają przebiegi sięgające setek tysięcy, a nawet blisko miliona kilometrów. Naturalnym elementem ich cyklu życia staje się wymiana baterii na nowsze generacje, dlatego producent wprowadził do swojej oferty usługę modernizacji i wymiany pakietów bateryjnych.
Jak przyznaje Mateusz Figaszewski, dyrektor ds. partnerstw instytucjonalnych i stosunków zewnętrznych w firmie Solaris Bus & Coach, Solaris nie zamierza jednak całkowicie rezygnować z produkcji autobusów miejskich z napędem spalinowym – będą one nadal oferowane na rynkach i w segmentach, gdzie takie rozwiązania pozostają dopuszczone lub wymagane. Kluczowym kierunkiem rozwoju Solaris ma pozostać jednak dalsza rozbudowa oferty zeroemisyjnej, w tym zwiększanie mocy produkcyjnych oraz wejście w segment zeroemisyjnych autobusów międzymiastowych. Jak dodaje Mateusz Figaszewski, regulacje obowiązujące od 2026 roku są zgodne z długoterminową strategią spółki i traktowane raczej jako potwierdzenie obranej drogi niż zagrożenie.
Nieco inne podejście prezentuje MAN Truck & Bus Polska, który deklaruje gotowość na zmiany prawne, ale nie planuje wycofywać się z autobusów spalinowych. Firma zamierza równolegle rozwijać trzy technologie – BEV, Diesel oraz CNG – odpowiadając na potrzeby zarówno dużych miast, jak i mniejszych samorządów oraz operatorów prywatnych. MAN podkreśla, że popyt na autobusy z napędem diesla, w tym w technologii Efficient Hybrid, wciąż istnieje, czego przykładem jest planowana na IV kwartał 2026 roku dostawa 54 autobusów Diesel Efficient Hybrid dla Relobus Transport, realizującego przewozy na zlecenie ZTM Warszawa. Producent zwraca również uwagę na zapisy w przepisach, które uwzględniają potrzeby jednostek samorządowych związane m.in. z zadaniami ewakuacyjnymi ludności. Jak zaznacza Dorota Komornicka, rzeczniczka prasowa MAN Truck & Bus Polska, regulacje te umożliwiają dużym miastom zakup pojazdów spalinowych, o ile są one przystosowane do pełnienia funkcji zastępczych w sytuacjach kryzysowych, co może utrzymać popyt na tego typu konstrukcje mimo zaostrzenia polityki emisyjnej.
Z kolei Busnex Poland, dystrybutor chińskich autobusów Yutong w Polsce, ocenia nowe przepisy jako impuls przyspieszający proces, który już od kilku lat zachodzi na rynku. Firma wskazuje, że samorządy coraz rzadziej traktują autobusy elektryczne jako rozwiązanie pilotażowe, a coraz częściej jako standardowy wybór flotowy, oparty na doświadczeniach z codziennej eksploatacji.
Rynek dojrzał do tego, by patrzeć na autobusy elektryczne nie jak na pilotaż, lecz jak na standard. Nowe przepisy jedynie przyspieszają proces, który już się rozpoczął, komentuje Marcin Kucharski, prezes zarządu Busnex Poland.
Przedstawiciele Busnexu podkreślają, że autobusy Yutong mają pełną europejską homologację oraz spełniają rygorystyczne wymogi w zakresie bezpieczeństwa technicznego, cyberbezpieczeństwa i aktualizacji oprogramowania. Według Busnex Poland, rosnące zainteresowanie tymi pojazdami wynika nie tylko z dostosowania do regulacji, ale również z realnych danych dotyczących niezawodności, stabilności pracy baterii oraz przewidywalnych kosztów utrzymania. Firma zwraca uwagę na fakt, że operatorzy coraz częściej składają powtarzalne zamówienia, co ma świadczyć o dojrzałości technologii i rosnącym zaufaniu rynku. Zdaniem przedstawicieli importera, nowe przepisy nie stanowią bariery, lecz raczej formalne potwierdzenie kierunku, który transport publiczny obrał już wcześniej.
W praktyce nowelizacja oznacza dla producentów autobusów konieczność precyzyjnego pozycjonowania się na rynku. Część firm, jak Solaris, konsekwentnie przyspiesza transformację w stronę zeroemisyjności i traktuje regulacje jako naturalny etap rozwoju. Inni, jak MAN, stawiają na technologiczną elastyczność, utrzymując w ofercie zarówno pojazdy bezemisyjne, jak i spalinowe. Producenci i dystrybutorzy skoncentrowani na elektromobilności, tacy jak Yutong, widzą natomiast w nowych przepisach szansę na dalszą ekspansję i umacnianie pozycji na rynku europejskim. Choć autobusy spalinowe nie znikną z dnia na dzień, ich produkcja będzie coraz częściej kierowana na inne rynki, segmenty lub zastosowania specjalne, podczas gdy w dużych polskich miastach dominować będą konstrukcje elektryczne i wodorowe. Dla całej branży oznacza to przyspieszenie technologicznego wyścigu – nie tylko w zakresie napędów, ale także infrastruktury serwisowej, zdolności produkcyjnych i długoterminowych kosztów eksploatacji.