Rząd po raz kolejny chce uszczelnić system badań technicznych pojazdów. Samochód podczas przeglądu będzie trzeba sfotografować, diagności mają regularnie podnosić kwalifikacje, a nadzór nad stacjami ma zostać wzmocniony. Podobne rozwiązania były już proponowane w 2022 roku, ale tamta reforma nie weszła w życie.false

© PISKPMinisterstwo Infrastruktury chce zmienić zasady przeprowadzania badań technicznych pojazdów. Projekt nowelizacji ustawy „Prawo u ruchu drogowym” ma dostosować polskie przepisy do wymagań Unii Europejskiej, ale przede wszystkim poprawić funkcjonowanie systemu i skuteczność nadzoru nad stacjami kontroli pojazdów oraz diagnostami.
Jednym z najbardziej konkretnych nowych wymogów ma być obowiązek fotograficznego dokumentowania obecności samochodu na badaniu. Zdjęcie ma potwierdzać, że auto rzeczywiście pojawiło się w stacji kontroli pojazdów, a tym samym utrudnić przeprowadzanie badań bez jego fizycznej obecności. To prosty sposób na dodatkowe uszczelnienie systemu i zwiększenie wiarygodności badań.
Przegląd będzie można zrobić wcześniej
Projekt nowelizacji ustawy przewiduje także, że badanie techniczne będzie można wykonać do 30 dni przed upływem obecnego terminu jego ważności. Wcześniejsze poddanie samochodu kontroli nie spowoduje jednak skrócenia okresu ważności badania. Kierowca będzie mógł więc wcześniej załatwić formalność, nie tracąc części przysługującego mu okresu ważności badania.
Więcej wymagań dla diagnostów
Resort chce również mocniej uregulować kwestie związane z kwalifikacjami diagnostów. Projekt zakłada wprowadzenie systemu egzaminów oraz obowiązkowych szkoleń — zarówno przed uzyskaniem uprawnień, jak i później, w ramach okresowego doskonalenia zawodowego. Szkolenia mają przypominać i poszerzać wiedzę dotyczącą między innymi konstrukcji pojazdów oraz prawidłowego sposobu przeprowadzania badań technicznych. Zmienione mają zostać także wymagania dotyczące wykształcenia i doświadczenia zawodowego kandydatów na diagnostów.
Koniec z nieuregulowanymi szkoleniami
Zmiany obejmą również ośrodki szkolenia diagnostów. Ministerstwo chce uregulować ich działalność i objąć ją nadzorem Transportowego Dozoru Technicznego. Dodatkowo wykładowcy będą musieli okresowo podnosić kwalifikacje, a seminaria dla nich mają prowadzić Instytut Transportu Samochodowego oraz Transportowy Dozór Technicznego.
Stacje nadal pod nadzorem starostów
Projekt nie przewiduje natomiast rewolucji w kwestii tego, kto odpowiada za nadzór nad stacjami kontroli pojazdów. Nadal będą to starostowie i prezydenci miast na prawach powiatu. Obecnie taki nadzór sprawuje łącznie 380 organów. Starostowie zachowają między innymi możliwość prowadzenia rejestru przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów i diagnostów, a także nakładania kar pieniężnych. Mają również bezpośrednio nadzorować przeprowadzanie badań technicznych.
Ważne zmiany także na poziomie UE
Nowe przepisy mają ponadto uporządkować wymianę informacji dotyczących badań technicznych pomiędzy Polską a innymi państwami Unii Europejskiej. W tym celu ma powstać krajowy punkt kontaktowy, za którego prowadzenie będzie odpowiadał Transportowy Dozór Techniczny.
Rząd wraca do reformy sprzed kilku lat
To już kolejne podejście do reformy badań technicznych. Bardzo podobne rozwiązania próbował wprowadzić poprzedni rząd w 2022 roku, a ówczesny projekt zmian także przewidywał m.in. obowiązek fotografowania pojazdu podczas badania oraz możliwość wykonania przeglądu do 30 dni przed terminem. Tamta reforma nie weszła jednak w życie. Tym razem Ministerstwo Infrastruktury zakłada, że projekt zostanie przyjęty przez Radę Ministrów w I kwartale 2027 r. Czyli na dziś mówimy dopiero o założeniach/projekcie w wykazie prac Rady Ministrów, a nie o przepisach, które wkrótce zaczną obowiązywać. Po przyjęciu projektu przez rząd będzie jeszcze cała ścieżka parlamentarna, a nowelizację ustawy musi zatwierdzić prezydent. A przecież w przyszłym roku mamy kolejne wybory parlamentarne, tak więc z uchwaleniem nowego prawa legislatorzy będą musieli się bardzo pospieszyć.