Zgodnie z regulaminem, program dopłat do zakupu aut elektrycznych „NaszEauto” miał funkcjonować do 30 kwietnia 2026 r. lub do momentu wyczerpania przydzielonej alokacji. I właśnie spełnił się drugi z wymienionych warunków - 27 stycznia na stronie programu poinformowano, że ”stopień wykorzystania budżetu programu priorytetowego „NaszEauto” wynosi 100%” Jak dodano, po osiągnięciu limitu budżetowego wnioski są wciąż przyjmowane – jednak wyłącznie warunkowo, a ich rozpatrzenie zależy od ewentualnej dostępności dodatkowych środków w ramach programu.
Jeszcze w grudniu 2024 r., gdy program funkcjonował pod roboczą nazwą „Mój Elektryk 2.0”, pojawiały się poważne wątpliwości co do jego skuteczności. Przykładowo, przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM) zwracali uwagę, że ograniczenie grona beneficjentów do osób fizycznych i jednoosobowych działalności gospodarczych (czyli wykluczenie klientów flotowych) może uniemożliwić efektywne wykorzystanie budżetu w wysokości 1,6 mld zł. Szacowano wówczas, że realnie uda się zagospodarować zaledwie 20–25 proc. środków, co groziło „zamrożeniem” nawet miliarda złotych. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Dlaczego środki skończyły się tak szybko?
Na rekordowe tempo wykorzystania budżetu programu „NaszEauto” mogło złożyć się kilka kluczowych czynników:
· Po pierwsze – dynamiczny rozwój oferty rynkowej. W szczególności chińscy producenci samochodów elektrycznych w krótkim czasie wprowadzili na polski rynek konkurencyjne cenowo modele elektryków, które często idealnie wpisywały się w limity dopłat programu.
· Po drugie – korekta budżetu. Początkowo zakładano pulę 1,6 mld zł, jednak w październiku 2025 r. została ona obniżona do 1,18 mld zł, co znacząco skróciło „żywotność” programu w obliczu rosnącego popytu.
· Po trzecie – rozszerzenie katalogu pojazdów objętych wsparciem. Program objął nie tylko samochody osobowe, ale także: auta dostawcze kategorii N1 (do 3,5 t) z dopłatą do 70 tys. zł oraz busy kategorii M2 (do 5 t) z dofinansowaniem sięgającym nawet 600 tys. zł. Rozszerzenie programu otworzyło go na nowych beneficjentów i zwiększyło wartość pojedynczych wniosków.
Nikt nie mógł przewidzieć
Przedstawiciele Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), zarządzającego programem „NaszEauto”, mają swoje własne wyjaśnienie szybkiego wyczerpania się środków na dopłaty. Zwracają uwagę, że udział samochodów elektrycznych w sprzedaży w Polsce w 2025 r. osiągnął poziom 7,2%, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. A tego nie udało się przewidzieć, kiedy program startował w lutym 2025 roku.
Przede wszystkim jednak wyczerpanie się środków to zdaniem Funduszu efekt nakładających się na siebie kilku czynników:
• bezprecedensowego zainteresowania dopłatami – ponad 35 tys. wniosków i 1,18 mld zł zapotrzebowania,
• wysokich poziomów wsparcia, które znacząco obniżały koszt zakupu/leasingu pojazdu EV,
• rekordowego wzrostu rynku elektromobilności w 2025 r., napędzanego zarówno dopłatami, jak i rosnącą infrastrukturą ładowania,
• efektu tzw. „ostatniego dzwonka” – świadomość zbliżającego się wyczerpania alokacji dodatkowo przyspieszyła składanie wniosków w styczniu 2026 r.
Wszystko to sprawiło, że budżet został wykorzystany szybciej, niż zostało to zaplanowane na początku 2025 roku,podsumowują przedstawiciele biura prasowego NFOŚiGW
Rekordowy rok dla elektromobilności
Rok 2025 okazał się przełomowy dla rynku nowych samochodów osobowych typu BEV w Polsce. Zarejestrowano 43,3 tys. pojazdów, co oznacza wzrost aż o 161 proc. w porównaniu z rokiem 2024. Sam grudzień 2025 r. przyniósł rekordową liczbę 7 685 rejestracji, czyli o 342 proc. więcej niż rok wcześniej. Udział BEV w grudniowych rejestracjach ogółem osiągnął historyczny poziom 11,3 proc. Na te wyniki kluczowy wpływ miały niewątpliwie dopłaty z programu „NaszEauto”.