Z europejskiego badania firmy DKV Mobility wynika, że 56 proc. przedsiębiorstw planuje zwiększyć liczbę samochodów elektrycznych w ciągu najbliższych dwóch lat, a 40 proc. zamierza rozbudować flotę hybryd typu plug-in. Zarazem 22 proc. przedsiębiorstw nadal planuje zwiększenie udziału aut z silnikiem benzynowym, Diesla lub MHEV, co wskazuje, że nawet w skali całego Starego Kontynentu transformacja flot ma charakter mieszany.
Polski raport pokazuje ten proces jeszcze dokładniej. W transporcie ciężkim 70,6 proc. firm nie planuje zmiany rodzaju paliwa w perspektywie 10 lat, wśród lekkich pojazdów dostawczych taką samą deklarację składa 63,9 proc. firm, natomiast w segmencie osobowym 45 proc. przedsiębiorstw wskazuje energię elektryczną jako preferowaną alternatywę dla paliw tradycyjnych.
Analiza obu raportów pokazuje, że transformacja flot nie jest już pytaniem o to, czy nastąpi, ale o to, w jakim tempie i w których segmentach. W autach osobowych gotowość do zmiany jest wyraźnie większa, bo model użytkowania pojazdu częściej sprzyja elektryfikacji. W transporcie ciężkim decyzje są dużo bardziej złożone, bo dotyczą zasięgu, ładowności, czasu postoju i dostępności infrastruktury na trasach. Dlatego polski rynek nie mówi elektromobilności -nie-. Raczej mówi: pokażcie nam warunki, w których ta zmiana będzie operacyjnie bezpieczna,wyjaśnia Anna Biekionis, Country Manager DKV Mobility Polska
Koszty są wspólnym mianownikiem Europy i Polski
W badaniu europejskim najczęściej wskazywanym wyzwaniem w zarządzaniu flotą jest presja kosztowa, na którą zwraca uwagę 76 proc. respondentów. Na kolejnych miejscach znalazły się wymagania związane ze zrównoważonym rozwojem, wskazywane przez 73 proc. badanych, oraz elektryfikacja i wdrażanie pojazdów elektrycznych, na które wskazało 70 proc. uczestników. W polskiej części europejskiego badania nacisk na koszty jest jeszcze wyraźniejszy: 82 proc. respondentów wskazuje je jako kluczowe wyzwanie, 78 proc. mówi o wymaganiach związanych ze zrównoważonym rozwojem, 76 proc. o elektryfikacji, a 77 proc. o pełnej kontroli i przejrzystości kosztów.
Lokalny raport DKV Mobility pokazuje, że w Polsce decyzje dotyczące paliwa, modernizacji floty i kierunków rozwoju są podejmowane przede wszystkim w oparciu o chłodną kalkulację ekonomiczną. W zależności od segmentu 57–67 proc. firm wskazuje czynniki ekonomiczne jako najważniejsze przy wyborze paliwa, a koszty paliwa pozostają najistotniejszym elementem tej analizy.
Floty nie odrzucają zmian technologicznych, ale będą je wdrażać tylko wtedy, gdy obronią się ekonomicznie. Dla firm samochód elektryczny, paliwo alternatywne czy nowe narzędzie cyfrowe nie są deklaracją wizerunkową, lecz decyzją inwestycyjną. W praktyce oznacza to analizę całkowitego kosztu użytkowania, dostępności infrastruktury, kosztów serwisu, finansowania oraz czasu pracy pojazdu. Im bardziej wymagający segment transportu, tym większe znaczenie ma ta kalkulacja,dodaje Anna Biekionis.<br>
Polska jest ostrożniejsza
Europejski raport wyraźnie pokazuje kierunek zmian: więcej EV, silniejszą rolę cyfryzacji, rosnące znaczenie infrastruktury ładowania i potrzebę większej kontroli kosztów. Lokalny raport z Polski pokazuje natomiast rynek po okresie silnych turbulencji kosztowych i regulacyjnych, który wszedł w fazę stabilizacji, a nie gwałtownego wzrostu. Ponad 60 proc. firm w każdym z analizowanych segmentów w Polsce deklaruje utrzymanie wielkości floty na obecnym poziomie: 63,2 proc. w segmencie ciężarowym, 52,8 proc. w dostawczym i 72,5 proc. w osobowym. Jednocześnie 60–78 proc. flot ma nie więcej niż 5 lat, co sugeruje planowy, dojrzały model wymiany pojazdów, a nie odkładanie modernizacji na później. Oznacza to, że polski rynek flotowy nie wycofuje się z inwestycji. To rynek, który inwestuje ostrożnie, segmentowo i z dużą uwagą na przewidywalność kosztów.
Diesel nadal się liczy
Europejski raport pokazuje, że diesel nadal odgrywa istotną rolę we flotach, mimo rosnących planów dotyczących samochodów elektrycznych i hybryd typu plug-in. W strukturze badanych flot w Europie największy udział ma właśnie diesel, podczas gdy auta elektryczne i PHEV-y pozostają mniejszą częścią miksu napędowego. Raport z Polski pokazuje jeszcze wyraźniejszy podział między segmentami. W transporcie ciężkim 100 proc. badanych firm wskazuje olej napędowy jako dominujące źródło napędu floty, a w segmencie lekkich pojazdów dostawczych diesel przeważa w 97,2 proc. firm. W segmencie osobowym struktura jest bardziej zróżnicowana: benzyna stanowi 55 proc., a diesel 40,4 proc.
W Polsce nie ma jednej transformacji flot. Są co najmniej trzy prędkości. Transport ciężki pozostanie najdłużej związany z dieslem, bo tak wynika z jego realiów operacyjnych. Lekkie pojazdy dostawcze będą naturalnym polem testowania alternatyw, szczególnie w logistyce miejskiej i regionalnej. Największy potencjał szybszej elektryfikacji widać dziś w segmencie aut osobowych,tłumaczy Anna Biekionis.
Infrastruktura to wąskie gardło
W europejskim badaniu DKV Mobility najważniejsze bariery elektromobilności dotyczą kosztów zakupu pojazdów, zasięgu, niewystarczającej infrastruktury publicznej oraz kosztów energii. To pokazuje, że floty nie patrzą na elektryfikację wyłącznie przez pryzmat samego pojazdu, lecz całego ekosystemu jego użytkowania. Polski raport lokalny wyraźnie rozdziela infrastrukturę drogową i infrastrukturę dla paliw alternatywnych. Ponad 63 proc. firm w każdym z segmentów zauważa poprawę infrastruktury drogowej w Polsce, ale jednocześnie 19–34 proc. respondentów wskazuje brak infrastruktury paliw alternatywnych jako barierę rozwoju.
W praktyce oznacza to, że Polska rozwiązała część problemów związanych z podstawową dostępnością dróg, ale dopiero buduje fundament pod energetyczną transformację flot. Kluczowe stają się nie tylko liczba punktów ładowania czy tankowania paliw alternatywnych, ale też ich rozmieszczenie, dostępność, niezawodność i dopasowanie do codziennego planowania tras.
Cyfryzacja jest potrzebna
Europejski raport pokazuje, że digitalizacja zarządzania flotą wciąż nie jest procesem domkniętym. 53 proc. firm korzysta z cyfrowych dokumentów, takich jak Excel lub Word, 40 proc. używa zewnętrznego oprogramowania do zarządzania flotą, a 33 proc. nadal pracuje na papierze; firmy bez dedykowanego systemu poświęcają średnio 12,2 godziny tygodniowo na ręczne wprowadzanie lub zbieranie danych. W polskim raporcie cyfryzacja jest widoczna przede wszystkim tam, gdzie bezpośrednio pomaga ograniczać koszty. W segmencie ciężarowym najczęściej wykorzystywane są karty flotowe, wskazywane przez 33,7 proc. firm, oraz monitoring GPS, stosowany przez 28,9 proc.; w segmencie lekkich pojazdów dostawczych karty flotowe wykorzystuje 51,5 proc. firm, a GPS 29,4 proc.; w segmencie osobowym karty flotowe stosuje 67,5 proc. przedsiębiorstw. To pokazuje, że cyfryzacja polskich flot nie zaczyna się od zaawansowanych systemów analitycznych, ale od najbardziej praktycznych potrzeb: rozliczania paliwa, kontroli wydatków, śledzenia tras i uproszczenia administracji.
Cyfryzacja flot w Polsce ma bardzo pragmatyczny charakter. Firmy w pierwszej kolejności sięgają po rozwiązania, które pomagają im kontrolować paliwo, trasy, faktury i bieżące koszty. To naturalny etap rozwoju rynku. Dopiero na tej bazie można budować bardziej zaawansowane zarządzanie flotą, obejmujące dane, emisje, ładowanie, paliwa alternatywne i integrację różnych usług w jednym środowisku,wyjaśnia Anna Biekionis.
Karty flotowe są pomostem
W europejskim badaniu DKV Mobility z kart paliwowych korzysta 71 proc. firm. Wśród przedsiębiorstw posiadających auta elektryczne lub hybrydy plug-in 55 proc. używa kart ładowania, a najważniejsze kryteria wyboru dostawcy kart paliwowych to atrakcyjna cena, szerokie pokrycie sieci stacji i prostota obsługi. Polski raport lokalny pokazuje, że karty flotowe należą do najpowszechniejszych narzędzi cyfrowego zarządzania kosztami, zwłaszcza w segmencie aut osobowych i lekkich dostawczych. Ich znaczenie wynika z tego, że odpowiadają na podstawową potrzebę firm: prostsze rozliczenia, większą kontrolę nad wydatkami i możliwość porównywania kosztów użytkowania pojazdów.
Wraz z rozwojem elektromobilności ich rola będzie się zmieniać. Karta flotowa przestaje być wyłącznie narzędziem płatności za paliwo, a coraz częściej staje się elementem szerszego systemu zarządzania mobilnością: paliwem, ładowaniem, fakturami, danymi, raportowaniem i kontrolą kosztów.
Polska wersja transformacji
Zestawienie obu raportów prowadzi do jednej zasadniczej konkluzji: europejski trend transformacyjny jest wyraźny, ale jego lokalne tempo będzie zależało od warunków rynkowych. Badanie europejskie pokazuje presję zmian: elektryfikację, cyfryzację, zrównoważony rozwój i potrzebę większej transparentności kosztów. Z kolei badanie polskie opisuje rynek, który nie działa impulsywnie, lecz stabilizuje działalność, utrzymuje skalę i przygotowuje się do kolejnego etapu modernizacji. W raporcie znad Wisły wprost wskazano, że rok 2026 nie przynosi przełomu, lecz potwierdza konsolidację trendów widocznych w poprzednich latach. Polski rynek flotowy określono jako dojrzały, kosztowo zdyscyplinowany i operacyjnie stabilny, a transformacja energetyczna zależy od infrastruktury, warunków regulacyjnych i rachunku ekonomicznego.
Europa przyspiesza, ale Polska kalkuluje. I nie jest to słabość rynku, tylko oznaka jego dojrzałości. Firmy wiedzą, że transformacja flot jest nieunikniona, ale chcą przejść przez nią bez utraty rentowności i bezpieczeństwa operacyjnego. Dlatego najbliższe lata będą czasem zarządzania flotami mieszanymi, w których tradycyjne napędy, elektryfikacja, paliwa alternatywne i cyfryzacja będą funkcjonować równolegle,podsumowuje Anna Biekionis
Wnioski dla rynku
Najważniejszy wniosek płynący z porównania obu raportów jest taki, że polski rynek flotowy nie pozostaje w tyle za europejskimi trendami, ale podchodzi do transformacji w sposób pragmatyczny i ostrożny. Firmy są gotowe do modernizacji flot i wdrażania nowych technologii, jednak oczekują odpowiedniej infrastruktury, przewidywalnych kosztów, stabilnego otoczenia regulacyjnego oraz narzędzi, które pozwolą przeprowadzić zmiany bez zakłócania bieżącej działalności i wzrostu ryzyka operacyjnego. Transformacja flot będzie więc miała charakter segmentowy. Auta osobowe będą elektryfikować się szybciej, lekkie pojazdy dostawcze będą testować rozwiązania tam, gdzie pozwala na to model pracy, a transport ciężki najdłużej pozostanie uzależniony od diesla i infrastruktury dla paliw alternatywnych.
Dla branży oznacza to zmianę perspektywy – dyskusja nie dotyczy już wyłącznie wymiany pojazdów na nowsze lub bardziej ekologiczne, ale szerzej rozumianej zdolności firm do funkcjonowania w zmieniającym się otoczeniu. W najbliższych latach największe korzyści osiągną przedsiębiorstwa, które będą potrafiły skutecznie zarządzać kosztami, planować rozwój floty, wykorzystywać dane w procesie podejmowania decyzji oraz elastycznie dostosowywać się do specyfiki swojej działalności.