1. Samar.plSamar.pl
  2. Wiadomości Wiadomości
  3. Autobusy wodorowe miały być przyszłością. Samorządy dziś mierzą się z wysokimi kosztami
Wiadomości

Autobusy wodorowe miały być przyszłością. Samorządy dziś mierzą się z wysokimi kosztami

3 min

Autobusy wodorowe, jeszcze kilka lat temu przedstawiane jako kluczowy element zielonej transformacji transportu publicznego, coraz częściej okazują się kosztownym wyzwaniem dla samorządów. Z najnowszego raportu Polskiej Zielonej Sieci i CEE Bankwatch Network wynika, że wiele miast ogranicza swoje plany rozwoju tej technologii lub całkowicie z niej rezygnuje.
Zobacz także Orlen buduje w Szczecinie hub wodorowy za 75 mln zł Szwedzka Nobina zamawia 103 elektryczne autobusy Solaris Solaris dostarczy autobusy wodorowe do Krefeld
false ©Solrais Bus & Coach
© Solrais Bus & Coach

Do kwietnia 2026 roku w Polsce zarejestrowano około 150 autobusów zasilanych wodorem. Największe floty takich pojazdów mają: Poznań, Rzeszów i Wałbrzych – po 34 autobusy każde. Rozwój rynku napędzały wysokie dotacje, które w niektórych programach pokrywały nawet 100 proc. kosztów zakupu autobusów.

Jednocześnie infrastruktura rozwijała się znacznie wolniej. Do końca 2025 roku w Polsce funkcjonowało jedynie dziewięć ogólnie dostępnych stacji tankowania wodoru, zaś w 2026 roku uruchomiono następne cztery. Dla porównania, sieć ładowania pojazdów elektrycznych liczy ponad 12,5 tys. punktów.

Największym problemem okazały się jednak koszty eksploatacji. Według raportu cena wodoru waha się od 55 do 85 zł za kilogram, co oznacza koszt przejazdu autobusu wodorowego na poziomie od 460 do ponad 1000 zł na 100 kilometrów. W Rybniku eksploatacja takich pojazdów była ponad trzykrotnie droższa od autobusów z silnikiem Diesla i czterokrotnie droższa od hybryd. W Koninie autobus wodorowy generował koszty około cztery razy wyższe niż autobus elektryczny.

Szczególnie wysokie wydatki odnotowano w Rzeszowie. Według miejskich wyliczeń koszt paliwa dla 20 autobusów wodorowych w ciągu 15 lat mógłby przekroczyć 120 mln zł, czyli więcej niż zakup całej floty.

Problemy dotyczą także niezawodności systemu. W Poznaniu i Wałbrzychu zanieczyszczone paliwo doprowadziło do czasowego unieruchomienia większości autobusów. W Chełmie autobusy miały problemy technniczne podczas silnych mrozów, a Tychy muszą tankować wodór w Katowicach, co powodouje dodatkowe koszty.

Niepewna pozostaje również sytuacja na rynku dostaw. W części przetargów nie zgłaszały się firmy gotowe dostarczać wodór, a niektóre kontrakty zostały rozwiązane. Lublin utracił 64 mln zł dotacji po bankructwie producenta autobusów, który miał dostarczyć zamówione pojazdy.

W efekcie kolejne samorządy zmieniają swoje strategie. Wrocław, Żory i Piotrków Trybunalski zrezygnowały z zakupu autobusów wodorowych na rzecz bateryjnych. Płock przesunął środki na zakup autobusów elektrycznych, zaś Poznań ograniczył skalę projektu z planowanych 84 do 25 pojazdów. Kraków zredukował swoje plany ze 150 do 10 autobusów.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na kwestie środowiskowe. Według przedstawionych danych około 70 proc. autobusów wodorowych w Polsce wykorzystuje wysokoemisyjny wodór, a ponad 97 proc. krajowej produkcji tego paliwa opiera się na gazie kopalnym. Oznacza to, że rzeczywisty efekt klimatyczny jest znacznie mniejszy, niż sugerują deklaracje o bezemisyjności transportu wodorowego.

Łączny koszt wsparcia dla 236 autobusów wodorowych w Polsce mógł przekroczyć 800 mln zł. Zdaniem autorów raportu obecne doświadczenia wskazują, że w komunikacji miejskiej bardziej efektywnym ekonomicznie i energetycznie rozwiązaniem pozostaje bezpośrednia elektryfikacja transportu.

Coraz częściej pojawiają się także głosy, że odnawialny wodór powinien być kierowany przede wszystkim do sektorów, które mają ograniczone możliwości redukcji emisji, takich jak przemysł ciężki, chemiczny czy rafineryjny, zamiast do transportu miejskiego.

oprac. PM, źródło: Polska Zielona Sieć

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów