1. Samar.plSamar.pl
  2. Wiadomości Wiadomości
  3. W Brukseli trwa cicha wojna o definicję „Made in Europe”
Wiadomości

W Brukseli trwa cicha wojna o definicję „Made in Europe”

3 min

Nowa unijna ustawa Industrial Accelerator Act ma wzmocnić europejski przemysł motoryzacyjny i ograniczyć zależność od dostaw spoza UE. Gdy jednak przyjrzeć się stanowiskom dwóch najważniejszych organizacji branżowych – CLEPA i ACEA – okazuje się, że choć cel jest wspólny, to droga do jego osiągnięcia wygląda zupełnie inaczej.
Zobacz także Orlen otworzył pierwszy hub ładowania w Niemczech UE szykuje cła na chińskie hybrydy plug-in Branża dostawców alarmuje o utracie miejsc pracy
false ©IBRM Samar
© IBRM Samar

To nie jest spór o to, czy wspierać produkcję w Europie. To spór o to, kto ma na nowych przepisach zyskać najwięcej – producenci części czy producenci samochodów.

CLEPA: Europa już spełnia wymagania. Nie obniżajcie poprzeczki

Europejskie Stowarzyszenie Dostawców Motoryzacyjnych (CLEPA – czyli (European Association of Automotive Suppliers)) przekonuje, że europejski przemysł nie potrzebuje łagodniejszych przepisów. Wręcz przeciwnie. Według analizy przygotowanej przez Roland Berger europejski udział komponentów wynosi już dziś:

  • 89 proc. w samochodach typu plug-in hybrid (PHEV),
  • 83 proc. w samochodach elektrycznych (BEV).

To znacznie więcej niż proponowany przez Komisję Europejską próg 70 proc. wartości dodanej.

Wniosek CLEPA jest prosty: skoro europejski przemysł już dziś osiąga takie wyniki, nie ma powodu rozluźniać kryteriów.

Organizacja szczególnie mocno akcentuje znaczenie dostawców części. Ostrzega, że każde złagodzenie definicji „Made in Europe” może oznaczać przenoszenie produkcji poza UE i utratę miejsc pracy. Według CLEPA każdy punkt procentowy przesunięty z poziomu komponentów na poziom gotowego pojazdu może zagrozić nawet 15 tys. miejsc pracy.

false ©Stellantis Gliwice
© Stellantis Gliwice

ACEA: Popieramy przepisy, ale muszą być bardziej elastyczne

Z kolei ACEA, czyli Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ang. European Automobile Manufacturers’ Association) patrzy na ten sam projekt z zupełnie innej perspektywy. Producenci aut nie kwestionują potrzeby wzmacniania europejskiego przemysłu. Zwracają jednak uwagę, że sektor znajduje się pod ogromną presją: wysokie koszty energii, spadający popyt, konkurencja z Chin oraz kosztowna transformacja w kierunku elektromobilności powodują, że nowe regulacje nie mogą dodatkowo utrudniać prowadzenia biznesu.

Dlatego ACEA proponuje szereg zmian. Najważniejsze z nich to: uproszczenie sposobu liczenia europejskiej wartości dodanej, większe uwzględnienie wartości tworzonej podczas montażu samochodu, bardziej realistyczne wymagania dotyczące udziału europejskich baterii, zachowanie możliwości korzystania z istniejących łańcuchów dostaw obejmujących m.in. Turcję i Maroko oraz większa elastyczność dla różnych segmentów rynku.

Gdzie przebiega prawdziwy konflikt?

Największa różnica dotyczy tego, co właściwie powinno decydować o tym, że samochód jest "Made in Europe". Dla CLEPA kluczowe są komponenty. To właśnie w produkcji części powstaje ogromna liczba miejsc pracy i tam koncentruje się europejski przemysł dostawców. Organizacja chce więc, aby przepisy premiowały lokalną produkcję podzespołów. ACEA reprezentuje z kolei producentów samochodów, którzy chcą, aby większą wagę przypisywano również procesowi produkcji i montażu pojazdów. Oznaczałoby to większą swobodę w korzystaniu z globalnych łańcuchów dostaw. To pozornie techniczna różnica, ale może mieć ogromne konsekwencje dla całej branży.

false ©IBRM Samar
© IBRM Samar

Baterie to kolejny punkt sporny

Różnice dobrze widać również w podejściu do produkcji akumulatorów. CLEPA uważa, że Europa posiada już wystarczający potencjał produkcyjny, aby utrzymać ambitne wymagania dotyczące lokalizacji kluczowych technologii. ACEA jest znacznie ostrożniejsza. Producenci samochodów wskazują, że rozwój europejskiego przemysłu bateryjnego nadal nie nadąża za potrzebami rynku. Zbyt wysokie wymagania mogłyby ograniczyć produkcję pojazdów lub zwiększyć jej koszty.

Dostawcy kontra producenci

Obie organizacje zgodnie podkreślają konieczność odbudowy konkurencyjności europejskiej motoryzacji oraz ograniczenia zależności od importu z Azji. Na tym jednak zgoda się kończy. O ile bowiem CLEPA chce możliwie wysokich wymagań dotyczących lokalnej produkcji komponentów, argumentując to ochroną europejskich miejsc pracy i rozwojem przemysłu dostawców. ACEA oczekuje bardziej pragmatycznych regulacji, które pozwolą producentom samochodów utrzymać konkurencyjność wobec firm z Chin i Ameryki Północnej oraz nie będą zmuszały ich do kosztownych zmian w istniejących łańcuchach dostaw.

Ostateczny kształt Industrial Accelerator Act pokaże, która z tych wizji okaże się bliższa Komisji Europejskiej. Pewne jest jedno – w tej debacie nie chodzi wyłącznie o definicję napisu „Made in Europe”, ale o podział korzyści pomiędzy dwa najważniejsze ogniwa europejskiej motoryzacji.

oprac. PM, źródła: PIM, ACEA

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów