Resort finansów i gospodarki odpowiedział na poselską interpelację w sprawie sporów o klasyfikację importowanych z Chin samochodów elektrycznych. Według ministerstwa zatrzymane pojazdy nie spełniały wymogów homologacyjnych, a wątpliwości wobec nich zgłosił niezależnie także jeden z producentów aut na drodze sądowej.false

© AISprawa zaczęła się od skargi lokalnego importera pojazdów z Chin, który zwrócił się do biura poselskiego z zarzutami wobec Krajowej Administracji Skarbowej. Grupa posłów Koalicji Obywatelskiej złożyła w czerwcu 2026 roku interpelację do ministra finansów i gospodarki, w której podniosła dwa główne zarzuty. Po pierwsze, że organy celno-skarbowe przewlekle prowadzą postępowania dotyczące klasyfikacji taryfowej importowanych pojazdów elektrycznych. Po drugie, że KAS miała publicznie sugerować winę importerów, zanim postępowania się zakończyły – wskazywano tu na komunikat opublikowany przez lubelski urząd celno-skarbowy o zatrzymaniu na granicy samochodów z Chin niespełniających wymogów bezpieczeństwa.
Spór dotyczy w praktyce tego, kiedy elektryczny samochód sprowadzany z Chin powinien być traktowany jako nowy, a kiedy jako używany. Ma to znaczenie, ponieważ na nowe pojazdy elektryczne z Chin Unia Europejska nałożyła cła wyrównawcze – w interpelacji błędnie nazwane antydumpingowymi, co ministerstwo w odpowiedzi sprostowało. Zdaniem importerów część pojazdów, mimo że były wcześniej rejestrowane, użytkowane przez dealerów czy odsprzedawane na rynku chińskim, jest kwalifikowana przez celników jako nowe.
Co odpowiedział resort?
W odpowiedzi datowanej na 13 lipca 2026 roku, Zbigniew Stawicki, podsekretarz stanu i zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej w Ministerstwie Finansów, odrzuca zarzut przedwczesnego przesądzania wyników postępowań. Według ministerstwa organ celny, mając wątpliwości co do dokumentacji zgłoszonych pojazdów, zawiesił jedynie dopuszczenie towaru do obrotu i wystąpił o opinię do Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego – instytucji odpowiedzialnej za nadzór rynku pojazdów. To właśnie ten organ, a nie sama KAS, stwierdził brak wymaganej prawem dokumentacji homologacyjnej. Dodatkowo wszczęto postępowanie karno-skarbowe, które nadal się toczy.
Przedstawiciele resortu podkreślają, że wątpliwości wobec spornych aut pojawiły się niezależnie na trzech płaszczyznach: celnej (nieprawidłowa klasyfikacja taryfowa), rynkowej (brak dokumentów wymaganych do wprowadzenia pojazdów na rynek) oraz własności intelektualnej – jeden z producentów samochodów miał wystąpić na drodze cywilnej z roszczeniami wobec importera i uzyskać sądowe zabezpieczenie. Zbieżność zastrzeżeń z trzech różnych źródeł, jak argumentuje ministerstwo, świadczy o tym, że działania organów nie były przypadkowe ani arbitralne.
Co do samej klasyfikacji, resort przypomina zasadę wynikającą z unijnych tzw. not wyjaśniających do nomenklatury scalonej: pojazd uznaje się za nowy, jeśli był zarejestrowany na stałe krócej niż sześć miesięcy lub jego przebieg nie przekracza 6000 kilometrów – wystarczy spełnić jeden z tych warunków. W opisywanej sprawie zatrzymane auta miały przejechać od kilku do kilkunastu kilometrów, a na fotelach wciąż znajdowały się fabryczne folie ochronne, co – zdaniem ministerstwa – jednoznacznie kwalifikowało je jako nowe w rozumieniu przepisów celnych, niezależnie od wcześniejszej rejestracji czy odsprzedaży na rynku chińskim.
Ministerstwo poinformowało też, że publikowane przez KAS komunikaty są wcześniej weryfikowane pod kątem tajemnicy skarbowej i celnej, a informacje o konkretnych sprawach są anonimizowane, więc nie pozwalają zidentyfikować importera. Resort na razie nie planuje ani odrębnych wytycznych dla urzędów celnych, ani wytycznych dotyczących sposobu informowania opinii publicznej o sprawach będących w toku – argumentuje, że nie dostrzega rozbieżności interpretacyjnych, które uzasadniałyby taki krok. Zarzut przewlekłości postępowania również uznano za nieuzasadniony – strona złożyła w tej sprawie ponaglenie, które Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Lublinie oddalił.
Ministerstwo nie zgodziło się także z tezą, że opisane działania szkodzą konkurencyjności Polski jako miejsca importu pojazdów. Przeciwnie – zdaniem resortu egzekwowanie przepisów homologacyjnych i celnych chroni ma uczciwą konkurencję między importerami oraz bezpieczeństwo użytkowników dróg, a firmy przestrzegające przepisów nie ponoszą z tego tytułu żadnych negatywnych konsekwencji.