1. Samar.plSamar.pl
  2. Wiadomości Wiadomości
  3. Import BEV w Ukrainie spadł 14-krotnie po powrocie VAT i podwyżkach cen ładowania
Wiadomości

Import BEV w Ukrainie spadł 14-krotnie po powrocie VAT i podwyżkach cen ładowania

5 min

Na przełomie 2025 i 2026 roku ukraiński rynek samochodów elektrycznych przeszedł serię wydarzeń, które można streścić nagłówkiem: „import spadł 14-krotnie”. Dla odbiorcy w Polsce taki komunikat może brzmieć jak sygnał załamania popytu. W ukraińskich realiach to przede wszystkim efekt tego, co stało się miesiąc wcześniej, oraz równoległych zmian w kosztach użytkowania.
Zobacz także Kia EV3. Sprawdzamy gamę silnikową i wyposażeniową koreańskiego elektryka Elektryki 2026: życie po dopłatach Kto zdążył, ten wziął! Budżet programu „NaszEauto” wyczerpany

Warto zacząć od skali - park elektryków w Ukrainie to dziś ponad 248 tys. samochodów. To rynek masowy, ale bardzo wrażliwy na cenę wejścia i bieżącą ekonomię eksploatacji. I właśnie te dwa elementy zmieniły się praktycznie jednocześnie.

Co wydarzyło się w grudniu 2025?

Grudzień 2025 był miesiącem wyjątkowym, bo rynek działał w trybie „zdążyć przed zmianą”. Od 1 stycznia wrócił VAT na import samochodów elektrycznych, więc dla kupujących i firm sprowadzających auta pojawiła się prosta motywacja - zamknąć transakcje jeszcze na starych zasadach.

To wywołało grudniowy „szturm” odpraw i rejestracji. Import w tym miesiącu był liczony dziesiątkami tysięcy pojazdów BEV (prawie 33 tys. szt.), a rynek wszedł w fazę gwałtownego zwiększania podaży. Ten mechanizm ma konsekwencję, którą widać już w styczniu: część zakupów, które normalnie rozłożyłyby się na kolejne miesiące 2026 roku, została skumulowana w końcówce 2025.

Dlaczego w styczniu 2026 import spadł 14-krotnie?

Styczeń 2026 pokazał prawdziwą cenę zakończenia preferencji podatkowych. Po grudniowej kumulacji naturalnie przyszedł miesiąc korekty - rynek zaczął przetrawiać zapasy aut sprowadzone pod koniec roku, a kupujący oswajali nowy poziom cen.

Rynek wewnętrzny (przerejestrowania) - 3 553 transakcje. W ujęciu miesiąc do miesiąca to -17,0%, ale rok do roku aż +105,0%. Taki wynik oznacza, że wtórny rynek EV jest już ukształtowany i potrafi przejmować popyt, gdy import chwilowo hamuje.

Import używanych EV - 1 374 szt.. To -94,5% miesiąc do miesiąca oraz -53,7% rok do roku. Po grudniu, gdy wolumeny były liczone dziesiątkami tysięcy, styczeń wygląda jak niemal zatrzymanie strumienia.

Import nowych EV - 864 szt.. Spadek o 85,2% miesiąc do miesiąca, ale w ujęciu rok do roku nadal +35,6%. To pokazuje, że segment nowych aut, mimo silnego spadku względem „pikowego” grudnia, utrzymał dodatnią dynamikę roczną.

false ©Photo by Elena Mozhvilo on Unsplash
© Photo by Elena Mozhvilo on Unsplash

W praktyce „-14x” opisuje głównie to, że kanał importowy po grudniowym rekordzie wyhamował, a część aktywności przeniosła się do środka kraju - na auta już dostępne w Ukrainie.

Co zmienił powrót VAT w zachowaniu kupujących i sprzedających?

Powrót VAT oznacza, że importowane auta stają się droższe co najmniej o 20% (wartość VAT). To podniosło próg wejścia i w styczniu uruchomiło typową fazę wyczekiwania: kupujący porównują ceny, sprzedający korygują ofertę, logistyka przestawia wolumeny na nowe warunki.

W tym samym czasie rynek wewnętrzny stał się krótkoterminowo atrakcyjniejszy, bo auta już znajdujące się w kraju nie dostają „nowego” obciążenia na granicy. Wzrost przerejestrowań o +105% rok do roku pokazuje, że popyt w dużej mierze nie zniknął - tylko przesunął się na wewnętrzny zasób.

Drugi szok - publiczne ładowanie zdrożało prawie dwukrotnie

Równolegle do zmiany podatkowej nastąpiła gwałtowna zmiana kosztów użytkowania. Taryfy na publicznych stacjach w jednej z największych sieci w Ukrainie wzrosły do poziomu 30 UAH/kWh (ok. 2,48 zł/kWh), a miejscami do 32 UAH/kWh (ok. 2,64 zł/kWh). Wcześniej typowy poziom cen wynosił 16–18 UAH/kWh (ok. 1,32–1,49 zł/kWh), rzadziej dochodząc do 20 UAH/kWh (ok. 1,65 zł/kWh).

Przy średnim zużyciu około 20 kWh/100 km ładowanie po 30 UAH/kWh oznacza koszt około 600 UAH na 100 km (ok. 49,56 zł/100 km), co odpowiada wydatkowi porównywalnemu z około 10 litrami benzyny. W takich warunkach argument „oszczędzam na prądzie” na szybkich, publicznych stacjach w dużej mierze przestaje działać.

Podwyżki powiązano ze zmianą warunków zakupu energii dla biznesu. Publiczne stacje ładowania działają jak „odbiorcy niebytowi”, dla których państwo ustala górne limity cenowe na rynku energii. Po ich podwyższeniu 16 stycznia 2026 wzrosła cena energii dla operatorów. Na końcową stawkę wpływają też koszty dystrybucji, podatki, prowizje płatnicze, amortyzacja sprzętu, koszty przyłączeń, dzierżawy oraz koszty operacyjne.

Blackouty i ładowanie domowe - tańsze, ale nie zawsze realne

Taryfy dla gospodarstw domowych nie wzrosły, więc ładowanie w domu jest tańszą alternatywą. Jednak w warunkach blackoutów i ograniczeń sieciowych ta alternatywa ma twarde limity.

Przy dostawach prądu tylko przez kilka godzin dziennie lub przy obniżonej jakości napięcia auto może doładować się jedynie na 30-40 km zasięgu. Aby uzyskać 80-100 km, potrzeba około 10 godzin stabilnej dostawy energii. Dodatkowo wskazano ograniczenie mocy w mieszkaniu - około 5 kW, z czego na ładowanie auta realnie można skierować często 1,5-2 kW.

Najsilniej odczuwają to użytkownicy komercyjni, tacy jak taksówkarze i kurierzy, którzy w praktyce muszą korzystać z szybkich publicznych stacji, bo ładowanie domowe nie pokrywa ich dziennych przebiegów.

Jakie elektryki trafiają do Ukrainy i dlaczego dominują używane, często powypadkowe?

W imporcie dominują auta używane, często po kolizjach i naprawach. To konsekwencja struktury popytu i ograniczeń finansowania. Z jednej strony działa stała potrzeba uzupełniania parku samochodowego. Z drugiej strony brak masowych, dostępnych programów kredytowania i leasingu ogranicza możliwość kupowania droższych aut, zwłaszcza nowych. Rynek wybiera więc najniższy próg wejścia cenowego.

Do czego to doprowadzi w krótkim okresie?

Styczeń był początkiem adaptacji po rekordowym grudniu. Import osłabł po zakończeniu preferencji i po skumulowaniu zakupów na końcówkę roku, a ciężar aktywności częściowo przejął rynek wewnętrzny. Jednocześnie wyższe koszty publicznego ładowania i blackouty pogorszyły przewidywalność eksploatacji, szczególnie dla osób i firm zależnych od szybkich stacji.

W kolejnych miesiącach import może pozostawać w słabszej kondycji, dopóki rynek nie zużyje zapasów aut sprowadzonych jeszcze na warunkach sprzed VAT i nie zaakceptuje nowych cen. Równolegle wysoka cena publicznego ładowania przy wysokich kosztach stałych operatorów może zwiększać presję na sieci, co byłoby szczególnie odczuwalne na trasach międzymiastowych.

Cały obraz z przełomu grudnia i stycznia nie jest historią o „końcu elektryków”, tylko o przejściu rynku w trudniejszą fazę - z wyższą ceną wejścia po VAT, wyższym kosztem użytkowania na publicznych stacjach i większą zależnością od warunków energetycznych.

Stanisław Buczacki, Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Ukrainy

Tagi

Udostępnij

Następne publikacje

Powiązane publikacje na podstawie kategorii i tagów