Fabryka aut osobowych Stellantisa w Tychach przejdzie reorganizację systemu pracy, która zakłada redukcję jednej zmiany produkcyjnej. Według informacji podawanych przez media, likwidacja trzeciej zmiany może oznaczać zwolnienie nawt 740 osób, głównie w ramach programu dobrowolnych odejść. Dotyczyć to ma zarowno pracowników etatowych , jak i tych zatrudnianych przez agencje pracy. Przedstawiciele zakładu nie chcą potwierdzić tej liczby.
Obecnie zakład zatrudnia nieco ponad 2300 osób. Jeśli chodzi o liczbę osób, które odejdą to wolałabym na razie jej nie potwierdzać, bo będzie to proces rozłożony w czasie i ostateczną liczbę poznamy po jego zakończeniu,mówi enigmatycznie Agnieszka Brania, rzeczniczka zakładów Stellantisa w Polsce.
Decyzja Stellantisa wpisuje się w szerszy kontekst zmian zachodzących na europejskim rynku motoryzacyjnym, związanych z ograniczaniem produkcji pojazdów z napędami spalinowymi, rosnącą konkurencją ze strony chińskich marek czy presją regulacyjną instytucji unijnych. Agnieszka Brania w komentarzu dla samar.pl zaznacza, że jest to konieczne dostosowanie do "bardzo wymagających warunków rynkowych w Europie, na które wpływ mają m.in. ostrożne decyzje zakupowe klientów i niższy poziom zamówień. Według niej, Od 1 marca zakład zmieni organizację pracy i produkcji, co będzie się wiązało z redukcją miejsc pracy.
Agnieszka Brania, podkreśla, że pracownicy, z którymi spółka będzie zmuszona zakończyć współpracę, otrzymają wsparcie w powrocie na rynek pracy. Ma ono obejmować współpracę z lokalnymi urzędami pracy i agencjami zatrudnienia, a także informowanie innych pracodawców w regionie o dostępności wykwalifikowanych pracowników. Według przedstawicielki fabryki, zainteresowani będą mogli również starać się o pracę w innych zakładach Stellantis w Polsce, w tym w fabrycei samochodów dostawczych w Gliwicach oraz zakładzie produkującym silniki w Tychach. Szczegółowe warunki odejść mają być obecnie przedmiotem rozmów ze związkami zawodowymi.