Był legendą dziennikarstwa nie tylko sportowego czy motoryzacyjnego, ale po prostu - Dziennikarstwa. Andrzej Martynkin (rocznik 1934), po ukończeniu Akademii Wychowania Fizycznego i podyplomowego Studium Dziennikarskiego UW, pracował początkowo jako nauczyciel wychowania fizycznego. Już wtedy ujawnił swój talent dziennikarski, publikując relację z Olimpiady w Rzymie w branżowym piśmie Głosie Nauczycielskim.
false

W latach 60., 70. i 80. pracował dla wielu tytułów prasowych, m.in. dla tygodnika „Sportowiec”, miesięcznika „Lekkoatletyka” oraz (najdłużej: od 1973 do 1991 roku) dla „Sztandaru Młodych”. W SM pełnił funkcję zastępcy kierownika działu sportowego.
Pasją Andrzeja był sport: uprawiał lekkoatletykę, żeglarstwo, brał udział w rajdach i wyścigach samochodowych. W 1968 roku zwyciężył w Rajdzie Interpress na Węgrzech, w 1986 roku uzyskał wicemistrzostwo Polski w klasie 126p grupa II. Razem z Tomaszem Skrzelińskim, wziął udział w słynnym klasyku - rajdzie starych samochodów na trasie Londyn-Brighton. Stanowili pierwszą polską załogę, startującą w tym rajdzie. Trasę pokonali Peugeotem z 1896 roku.
W 1990 roku Andrzej został mistrzem świata dziennikarzy w biegu narciarskim na 5 km w Nagano. W następnym roku był członkiem polskiej załogi debiutującej w rajdzie Camel Trophy – terenowej wyprawie Land Roverami po bezdrożach Tanzanii i Burundii.
Jako pierwszy Polak wziął udział w słynnym Biegu Wazów, który ukończył z czasem 9 godz. 38 min. 56s. Swoje wspomnienia ze startu w tym najdłuższym (dystans 90 km) i największym biegu narciarskim na świecie (rokrocznie startuje w nim kilkanaście tysięcy osób) spisał w książce „Brałem udział w Biegu Wazów”.
Andrzej Martynkin jest również autorem wielu innych książek, głównie poświęconych sportowi i ludziom sportu, m.in.: „Czarny sport” (o żużlu), „Kubica” o Robercie Kubicy, „Nie trać głowy za kierownicą” (książka napisana wspólnie z Robertem Muchą, słynnym polskim rajdowcem), czy „Mistrz” (o Sobiesławie Zasadzie).
Oddzielną pozycję stanowią, wydane w ubiegłym roku, wspomnienia „Pieniądze te ukradłem”. To bogata w wydarzenia i opowiedziana ze swadą autobiografia, a jej tytuł nawiązuje do wieloletnich bojów Autora, które toczył na przełomie lat 60. i 70. XX wieku z ówczesnym aparatem finansowym PRL-u. Przyczyną tychże było zainteresowanie „skarbówki”, skąd obywatel Martynkin miał pieniądze na zakup samochodu Zastava 750.
false

Andrzej był również wspaniałym Kolegą, który zawsze chętnie służył pomocą i radą młodszym adeptom zawodu. Miał przy tym świetne, nieco ironiczne poczucie humoru, wsparte osobistym wdziękiem.
Odszedł znakomity Dziennikarz i prawy Człowiek. Żegnaj Andrzeju!