/  / Zestaw naprawczy koła – hit czy kit?

Zestaw naprawczy koła – hit czy kit?

Oponeo|
null
© Oponeo
null

W nowszych modelach aut zamiast koła zapasowego czy dojazdowego coraz częstszym wariantem alternatywnym jest zestaw naprawczy do kół. Czy rzeczywiście jest on warty uwagi?

Wersji takiego zestawu naprawczego jest kilka. Najpopularniejsza składa się z pianki uszczelniającej oraz elektrycznego kompresora. W przypadku przebicia opony należy podłączyć rurkę do wentyla, a następnie za pomocą kompresora uzupełnić ciśnienie do poziomu zalecanego przez producenta. Później wtłaczana jest pianka uszczelniająca.

"Pamiętajmy, aby po tych czynnościach przejechać kilka kilometrów z prędkością do 40 km/h, żeby substancja równomiernie się rozprowadziła. Wtedy pozostaje nam już tylko sprawdzić, czy ciśnienie utrzymuje się na odpowiednim poziomie i dojechać do najbliższego serwisu - wyjaśnia Filip Fischer, kierownik działu obsługi klienta w Oponeo.pl.

Według producentów, autem można przejechać w ten sposób 50 kilometrów. Na podstawie doświadczeń wulkanizatorów i kierowców zaleca się jednak, aby nie przekraczać dystansu 25 kilometrów. Istotnym elementem jest również to, by w przypadku przebicia np. przez gwóźdź nie usuwać go – zaaplikowana pianka wypełni przestrzeń wokół gwoździa, dzięki czemu ciśnienie będzie się utrzymywać na prawidłowym poziomie.

Plusy zestawów naprawczych
Głównymi atutami omawianego rozwiązania są jego niewielkie gabaryty, gdyż zestaw zajmuje znacznie mniej miejsca od koła zapasowego. Pozwala to na lepsze zagospodarowanie przestrzeni i zwolnienie miejsca np. dla butli z gazem.

Ponadto, zestaw naprawczy jest niewątpliwie łatwiejszy w użyciu niż wymiana koła i mniej czasochłonny. Zestaw jest dużo lżejszy od koła zarówno zapasowego, jak i dojazdowego. Wyliczono, że w ten sposób można zaoszczędzić od 0,1 do 0,2 litra paliwa na 100 km.

Z czym zestawy naprawcze sobie nie poradzą?
Mimo niewątpliwych zalet zdania na temat takich zestawów są różne. Pomysł na początku zyskał wielu zwolenników, z czasem – kiedy coraz szersze grono zmotoryzowanych zaczęło z niego korzystać, pojawiły się opinie krytyczne.

Najczęściej mówi się o tym, że można naprawić jedynie niewielkie uszkodzenia (dziury nie większe niż 6 mm), a w praktyce znacznie częściej zdarzają się one większe. Wtedy zamiast szybkiej reakcji pozostaje nam tylko skorzystanie z assistance. Dodatkowo nie naprawimy ściany bocznej opon.

"Takie zestawy stosuje się tylko do uszczelniania defektów na bieżniku - mówi ekspert Oponeo.pl. "Pianka nie radzi sobie także w niskich temperaturach. Ostatnim z najczęstszych wymienianych problemów jest niechęć wulkanizatorów do takich „wynalazków”. Aby dokonać naprawy, konieczne jest oczyszczenie zarówno opony, jak i felgi, co jest bardzo czasochłonne. Może się zatem zdarzyć sytuacja, w której dojedziemy do najbliższego serwisu, gdzie pomoc nie zostanie nam udzielona".

A zatem hit czy kit?
Koło zapasowe to zabezpieczenie na wszystkie awaryjne sytuacje związane z przebitym ogumieniem. Może i jego montaż jest nieco dłuższy i na pewno jest cięższe, ale to zawsze gwarancja, jakiej zestaw naprawczy nam nie da.

Przygoda z kołem może nas spotkać w trasie, gdzie do najbliższego serwisu będzie daleko lub punkt będzie zamknięty. Poza tym istnieje ryzyko, że odpowiednio szybko nie zareagujemy na uszkodzenie i zniszczeniu – przez zbyt niskie ciśnienie – ulegną ściany boczne.

W takiej sytuacji zestaw naprawczy nie zda się na wiele. Ratunkiem pozostanie wówczas jedynie pomoc assistance.
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane