/  / Samochód używany – ile kosztuje i dlaczego

Samochód używany – ile kosztuje i dlaczego

Fleet Magazyn ()|
null
© Volkswagen
nullnull

Wartość samochodu spada już od momentu, w którym wyjedzie on z salonu. Dlatego warto przyjrzeć się mechanizmom, które mają na to zjawisko największy wpływ. To, co ucieszy nabywcę używanego pojazdu, niekoniecznie może bowiem spodobać się managerowi floty, liczącemu na jak najmniejszą stratę zainwestowanych pieniędzy.

Na rynku samochodów używanych jedynie zabytkowe i unikatowe pojazdy osiągają zawrotne ceny. Tymczasem wartość nowego auta systematycznie spada już od momentu jego zakupu. Nie jest to na rękę firmom posiadającym rozbudowane floty, które są systematycznie modernizowane, gdyż zależy im na jak najkorzystniejszej sprzedaży używanych pojazdów. W końcu trudno jest oczekiwać, aby kilkuletnie auto użytkowe zdążyło stać się samochodem kultowym, pożądanym przez kolekcjonerów. Dlatego też przed dokonaniem zakupu warto przyjrzeć się oferowanym modelom. W pewnym stopniu można bowiem przewidzieć, ile stracimy w momencie sprzedaży po kilku latach ich eksploatowania.

Ogólne trendy
W przypadku wszystkich samochodów sytuacja wygląda podobnie. Niezależnie od typu auta, segmentu, rodzaju paliwa czy marki, po pierwszych trzech latach użytkowania możemy spodziewać się największego spadku jego wartości. Niestety, na tym nie koniec. Kolejne lata oznaczają jeszcze niższą kwotę uzyskaną ze sprzedaży samochodu. Tyle, jeśli chodzi o ogólną charakterystykę, gdyż wiek auta jest tylko jednym – choć głównym – spośród wielu czynników wpływających na dynamikę zmian w wartości rezydualnej pojazdów.

Cena początkowa jest najważniejsza
Istnieje kilka podstawowych parametrów, które pozwalają na określenie, w jakim stopniu zmniejszy się wartość świeżo zakupionego auta po paru latach użytkowania. Najbardziej oczywista spośród nich jest cena samochodu w salonie.
– Im samochód droższy, tym szybciej traci na wartości – wyjaśnia Dariusz Wołoszka, specjalista ds. wartości rezydualnych INFO-EKSPERT. – Kupując popularną Škodę Octavię za 60 tys. zł, po pięciu latach stracimy ok. 35 tys. zł, w tym samym okresie właściciel kosztującego 650 tys. BMW 760i straci aż 450 tys.

Oszacowanie skali spadku wartości auta jest jednak trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Specjaliści EurotaxGlass’s Polska wskazują na dodatkowe czynniki, takie jak marże dealerskie, rabaty czy uwarunkowania zewnętrzne – np. aktualne ceny towarów.
– Praktycznie nikt nie mógł przewidzieć kryzysu finansowego z przełomu 2008/2009, a wpłynął on bardzo negatywnie na wartości rezydualne właściwie wszystkich pojazdów. Średnio spadły one o cztery punkty procentowe – wyjaśnia Bartłomiej Binkiewicz, kierownik działu badania rynku EurotaxGlass’s Polska.

Oprócz samej ceny katalogowej samochodu, duży wpływ na jego wartość mają inne, pośrednio z nią związane czynniki. Zaliczyć do nich można np. rabaty oferowane przez dealerów.
Bardziej korzystne jest zatem zaoferowanie auta z bogatszym wyposażeniem w tej samej cenie niż oferowanie upustu na tę samą kwotę. Dobrym przykładem ilustrującym wpływ powyższych uwarunkowań, jest Citroën, którego auta notują stosunkowo wysoki wskaźnik spadku wartości. Model Berlingo, po trzech latach użytkowania z przebiegiem 90 000 kilometrów, może zostać sprzedany nawet za jedyne 37,8% pierwotnej wartości.

Przedstawiciele koncernów motoryzacyjnych mają jednak w zanadrzu kilka rozwiązań, które pozwalają na stymulowanie wyższych cen używanych pojazdów swoich marek. Coraz częstszą praktyką jest odkupywanie używanych aut od klientów, zazwyczaj celem zachęty do nabycia nowszego modelu. Takie działanie przynosi szereg korzyści dla producenta – wspiera sprzedaż nowych aut, a przy okazji pozwala znaleźć nabywców dla starych modeli, co staje się coraz większym źródłem dochodów dla dealerów. Nierzadko auta kupione tą drogą mają gwarancję i certyfikat jakości producenta, co z kolei winduje cenę używanego modelu.

Jakie wyposażenie, taki spadek
Silnik jest sercem całego samochodu, dlatego jego rodzaj nie jest bez znaczenia w przypadku spadku wartości auta. To, czy wybór pada na diesla, czy jednostkę benzynową, zależy w dużej mierze od tego, w jakim celu samochód będzie wykorzystywany. Liczą się także gusta klientów, z którymi nie mamy zamiaru w tym miejscu polemizować. Jednakże, rodzaj silnika także ma wpływ na to, jak będzie wyceniane auto używane po danym czasie jego użytkowania.
– Silniki benzynowe o pojemności nieprzekraczającej 1,6 l oraz silniki wysokoprężne do 2,0 litra charakteryzują się znacznie mniejszymi spadkami niż jednostki o dużych pojemnościach – ocenia Dariusz Wołoszka z INFO-EKSPERT.

Liczy się marka
Chyba każdy producent zaliczył kiedyś wpadkę związaną z wypuszczeniem na rynek nieudanego modelu samochodu. Tak samo mniej prestiżowe marki raz na jakiś czas zaskakują klientów konstrukcją, wykraczającą daleko poza związane z nią oczekiwania. Jedno jest jednak pewne – odstępstwa od normy zwykle nie mają pozytywnych efektów.
Weźmy dwa skrajne przykłady: z jednej strony Daewoo Chairman, auto klasy premium, stworzone na bazie podzespołów Mercedesa. Z drugiej zaś – FIAT Multipla, minivan o charakterystycznej sylwetce. Wartość obu modeli w drugim obiegu drastycznie spadła. Dlaczego?
– Najwyższą utrata wartości charakteryzują się nieudane bądź nietrafione modele – Renault Vel Satis, Fiat Multipla, SsanYong Rodius – tu powodem jest kontrowersyjny design. VW Phateon, Daewoo Chairman czy Hyuindai XG to z kolei drogie limuzyny w markach niecieszących się opinią prestiżowych – opowiada Dariusz Wołoszka.

W Polsce niesłabnącą popularnością cieszą się marki niemieckie i japońskie. Volkswageny, Ople, Audi czy Toyoty postrzegane są jako samochody bezawaryjne, dobrze wykonane i gwarantujące wysoką cenę odsprzedaży. Samochody z niemieckim lub japońskim rodowodem są poszukiwane i bardziej cenione na rynku wtórnym niż modele francuskie lub koreańskie. Ponadto dla polskiego kierowcy głównym wyznacznikiem stanu pojazdu jest jego przebieg – stąd ciągle rosnący proceder cofania liczników.
Polski rynek aut używanych nie wydaje mi się jakoś drastycznie inny od europejskich. Z pewnością park samochodowy jako całość jest starszy niż te z Europy Zachodniej. Przeciętny wiek pojazdu w RP to około 13–14 lat. Wynika to głównie z zamożności Polaków. Zdecydowanie szukają auta używanego, a nie nowego. Rynki podobnej wielkości co RP sprzedają około 1 mln nowych pojazdów. My kombinujemy ten milion z 300 tys. nowych plus 700 tys. z importu prywatnego. Niestety, w imporcie prywatnym 90% aut jest starsze niż 4 lata. Zjawisko tak dużego importu prywatnego jest z pewnością czymś, co odróżnia nasz rynek od zachodnich.
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane