/  / Parasole w służbie Żandarmerii

Parasole w służbie Żandarmerii

null
null

W związku z naszą publikacją pod tytułem „Przetarg dla wojska. Superb wygra parasolem?” otrzymaliśmy pismo od pana mjr. Michała CHYŁKOWSKIEGO, Rzecznika Prasowego Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej, w którym ustosunkowuje się on do treści artykułu.

Zgodnie z prośbą pana majora wyjaśnienia te zaprezentowaliśmy naszym Czytelnikom (tutaj), gdyż cieszy nas każda reakcja na informacje publikowane na naszym portalu internetowym www.samar.pl. Reakcja oznacza bowiem, że ktoś tekst przeczytał i …chciałoby się napisać „zrozumiał”, ale w tym przypadku chyba niestety tak nie było.

Wyjaśnienia pana majora wskazują na niezrozumienie treści artykułu „Przetarg dla wojska…” i odnoszą się do kwestii kompletnie przez nas nieporuszanych. Ergo, chyba nie IBRM Samar powinien być adresatem pisma, ale skoro zostało skierowane do nas, spróbujemy wyjaśnić, o czym był inkryminowany artykuł i czego w Żandarmerii nie zrozumiano, a co zrozumiano opacznie. Nota bene, od pana mjr. CHYŁKOWSKIEGO otrzymaliśmy dwa pisma. Jedno, cytowane powyżej, drugie zaś to komunikat prasowy Żandarmerii Wojskowej pt. Stanowisko w sprawie publikacji nt. rzekomych nieprawidłowości w przetargu dla Żandarmerii Wojskowej. Różnią się one nieco od siebie, ale dotyczą tej samej sprawy, więc traktujemy je wspólnie.

Po pierwsze: pan major pisze, że „z zapisów w SIWZ nie wynika w żaden sposób wymóg seryjnego zamontowania w pojeździe jakiegokolwiek schowka na parasol. Użyty w cytowanym zdaniu spójnik "lub" wskazuje na alternatywne rozwiązania. Oznacza to, że dla spełnienia wymagań przetargu wystarczy, żeby pojazd był wyposażony w parasol o określonych wymiarach, umieszczony równie dobrze w fabrycznym schowku, jak i np. w bagażniku.”

Pełna zgoda, tak jest napisane. Tyle tylko, że w naszym artykule w ogóle nie poruszaliśmy tematu schowka. Odnosiliśmy się wyłącznie do zapisu z punktu 19. („W skład wyposażenia przewidzianego do montowania lub przewożenia w pojazdach wchodzi:…"), który w podpunkcie J precyzuje: "Parasol przeciwdeszczowy w kolorze czarnym o mocnej i zwartej konstrukcji wykonany z trwałych materiałów odpornych na zabrudzenia bez widocznego logo producenta, rozkładany automatycznie o wymiarach: długość po złożeniu 260 – 295 mm, rozpiętość czaszy po rozłożeniu 950 – 1100 mm."

Skoda Superb jest jedynym dostępnym na polskim rynku modelem klasy średniej z segmentu D z nadwoziem typu sedan lub hatchback, który posiada parasol w wyposażeniu standardowym. Rzeczywiście jest on montowany w specjalnym schowku w tylnych drzwiach. Ale nie o schowek tu chodzi, a o parasol, który, co istotne, nie jest przedmiotem produkowanym w zakładzie, w którym powstają samochody lub ich komponenty. Co więcej, parasol z reguły nie jest elementem samochodu, ani nie wpływa na bezpieczeństwo jego użytkowania (w przeciwieństwie np. do łańcuchów śnieżnych na koła, które również są produkowane przez zewnętrznych producentów, ale mogą mieć ważny wpływ na bezpieczeństwo jazdy zimą).

Zapewne całkiem przypadkowo, wymiary parasola Skody (28 cm długości po złożeniu, 100 cm średnicy czaszy) idealnie komponują się z wymiarami parasola określonymi w warunkach przetargu. Oczywiście, można go przewozić w różnych miejscach: w schowku, na przednim fotelu pasażera, na tylnej kanapie lub w bagażniku. Podobnie jak można to czynić z tysiącem innych rzeczy, z których żadna nie stanowi typowego, standardowego wyposażenia samochodu. Czy gdyby ktoś zawarł w przetargu warunek, by „w skład wyposażenia przewidzianego do montowania lub przewożenia w pojazdach wchodził”… ekspres do kawy, to nie byłoby zasadne pytanie o faworyzowanie Fiata 500 L, jedynego auta w tej klasie wyposażonego (choć nie na polskim rynku) w ekspres do kawy Lavazza? I nie miałoby znaczenia to, czy ekspres byłby montowany czy przewożony, szczególnie jeśli pozostałe warunki przetargu również pasowałyby do tego modelu. Jeśli zatem instytucja zamawiająca będzie miała do wyboru dwa samochody, które mają te same parametry, ale tylko jeden z nich oferuje w standardzie parasol, a drugi albo w ogóle nie ma go w ofercie, albo wyłącznie za dodatkową opłatą, to czyją propozycję wybierze? I o tym był właśnie nasz tekst, a nie o tym, gdzie parasol ma być przechowywany.

Po drugie: pan mjr. CHYŁKOWSKI pisze również: „W wyniku publikacji powyższego artykułu, powielanego następnie przez inne portale, można było odnieść wrażenie i uznać te doniesienia medialne za chęć bezprawnego wpłynięcia na przebieg postępowania przetargowego poprzez zdyskredytowanie niektórych potencjalnych jego uczestników oraz Żandarmerii Wojskowej.”

Rozumiemy, że służba Żandarmerii Wojskowej polega m.in. na zachowaniu czujności wobec otaczającego świata, ale wietrzenie spisku parasolowego zawiązanego przez media w celu „zdyskredytowania niektórych potencjalnych uczestników przetargów oraz Żandarmerii Wojskowej” to już zbyt daleko posunięta podejrzliwość. Gdyby nie było to tak absurdalne i w końcu śmieszne, to w wyniku zarzutu tego rodzaju lobbowania za kimś lub uprawiania czarnego PR wobec kogoś (bo do tego sprowadza się „chęć bezprawnego wpłynięcia na przebieg postępowania przetargowego poprzez zdyskredytowanie…”) można byłoby „odnieść wrażenie i uznać te doniesienia” za bezprawną próbę wpłynięcia na wolność mediów.

Dla wszelkiej jasności: artykuł powstał wyłącznie ze względu na unikalność warunku dotyczącego wyposażenia auta w parasol, a nie na zamówienie kogokolwiek, np. jednego z konkurentów Skody w tym konkretnym przetargu. Czeska marka daje sobie doskonale radę na polskim rynku, również w zakresie sprzedaży flotowej. Wiele instytucji publicznych korzysta z aut tej marki i nie ma w tym nic dziwnego, gdyż jej oferta jest przeważnie bardzo atrakcyjna. Pozostawiając na boku kwestię parasola, precyzyjnie sformułowane warunki przetargu (m.in. wymóg wyposażenia przednich foteli w wentylację) i tak spowodowały, że na placu boju pozostały praktycznie dwa auta, Skoda Superb oraz Volkswagen Passat, oba modele z rodziny koncernu Volkswagen (co można łatwo sprawdzić korzystając z narzędzi ogólnodostępnych na naszej stronie). Spośród nich, Superb jest znacznie tańszy. W wymaganej specyfikacji o kilkadziesiąt tysięcy zł. Wystarczyło zrezygnować z warunku dotyczącego parasola oraz wentylowanych foteli, by gama pojazdów, które mogłyby uczestniczyć w przetargu znacznie się powiększyła.

Po trzecie: pan mjr. CHYŁKOWSKI podkreśla, że „Osoby z sekcji zamówień publicznych Oddziału Zabezpieczenia Żandarmerii Wojskowej opisały przedmiot zamówienia zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 29 stycznia 2009 r. Prawo Zamówień Publicznych, tj. w sposób jednoznaczny i wyczerpujący, za pomocą dokładnych i zrozumiałych określeń, uwzględniając wszelkie wymagania i okoliczności mogące mieć wpływ na sporządzanie oferty.”

W komunikacie prasowym natomiast pan major orzeka, iż: „…wszystkie publikacje na temat rzekomych nieprawidłowości w przetargu dla Żandarmerii Wojskowej są efektem nierzetelności dziennikarskiej, gdyż autor korzystając z niewiarygodnego źródła, nie zadał sobie trudu potwierdzenia uzyskanych informacji w służbie prasowej Żandarmerii Wojskowej.”

Problem polega na tym, że „niewiarygodnym źródłem” jest Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia o numerze postępowania RZP/19/PN/S/2014, na której pierwszej stronie widnieje pieczątka „Zatwierdzam Szef Oddziału Zabezpieczenia Żandarmerii Wojskowej płk mgr Mariusz Gawroński” i podpis pana pułkownika.

No więc, jak to jest z tym źródłem: jest „jednoznaczne”, „wyczerpujące”, „dokładne”, „zrozumiałe” i „uwzględniające” czy też jest jednak „niewiarygodne”? Rzeczywiście, błąd jest po naszej stronie, że nie zadaliśmy Panu majorowi pytania, czy oficjalnie potwierdza oficjalne informacje ŻW? Jak widać, odpowiedź mogła być wielce interesująca. Zapewne dużo bardziej niż pytanie: po co właściwie żandarmom parasole, szczególnie takie, które są kilkukrotnie droższe (w detalu kosztują bowiem ponad 170 zł) niż równie „czarne, o mocnej i zwartej konstrukcji wykonane z trwałych materiałów odpornych na zabrudzenia bez widocznego logo producenta”, ale kupione w sklepie lub dostarczone bezpośrednio przez producenta parasoli? Tym bardziej, że jak już zwróciliśmy uwagę, producenci samochodów nie wytwarzają sami parasoli, lecz zlecają tę czynność … producentom parasoli.

Po czwarte: IBRM SAMAR, w ramach swej działalności, od lat szczegółowo analizuje przetargi na zakup samochodów i weryfikuje je pod kątem warunków spełnianych przez poszczególne modele. Informuje też zainteresowanych producentów, jakie warunki sformułowane przez zamawiającą instytucję eliminują ich produkty. Po naszą opinię lub weryfikację warunków zgłaszają się także instytucje zamawiające, właśnie w celu uniknięcia jakichkolwiek dwuznaczności.

Niestety, w wielu przypadkach dostrzegamy w procedurze przetargowej różnego rodzaju nieprawidłowości. Nie zawsze wynikają one ze złej woli lub chęci kupna z góry wybranego samochodu (choć takie przypadki nie są rzadkie). Czasem są rezultatem małego doświadczenia osób przygotowujących warunki przetargu lub pośpiechu i chęci jak najbardziej szczegółowego opisu przedmiotu zakupu. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że prawo dotyczące przetargów jest dość skomplikowane i stawia przed zamawiającą instytucją wiele wymagań, nie zawsze sensownych. Można zadać pytanie, czy np. cena powinna zawsze być decydującym kryterium o zakupie przedmiotu, lub co jest oszczędniejsze w obsłudze: flota złożona z aut jednej marki czy też z wielu marek? I czy we wszystkich przypadkach procedura przetargowa jest najwłaściwsza? Odpowiedzieć na nie może jedynie prawodawca.

Być może ofiarą tych skomplikowanych procedur i wymagań padła również Żandarmeria Wojskowa. Cieszy fakt, iż prokuratura nie dopatrzyła się „ustawowych znamion czynu zabronionego” i nie miała wątpliwości, co do uczciwości i transparentności procedury przetargowej.

Tymczasem, 3 lipca przetarg został unieważniony. W uzasadnieniu podano, że powodem tego unieważnienia jest fakt, „iż cena najkorzystniejszej oferty lub oferta z najniższą ceną przewyższa kwotę, którą Zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia”. Miejmy nadzieję, iż to nie cena parasola zadecydowała o tak nieoczekiwanym zakończeniu przetargu.

Michał Hadyś
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane