/  / Hyundai Tucson – wraca nowe

TEST | Hyundai Tucson – wraca nowe

Hyundai Tucson 2015
© IBRM Samar
Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015Hyundai Tucson 2015

Chyba nic nie uświadamia dobitniej upływającego czasu, niż obserwacja zmian w modelach koncernu Hyundaia.

Gdy popatrzymy na pierwszą generację modelu Tucson, trudno uwierzyć, że od jego premiery minęło już 11 lat. To sporo, zwłaszcza w przypadku „koreańczyków”, które ewoluują szybciej niż elektronika.

Poprzedni Tucson znakomicie ilustrował przysłowie „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”. Tańszy od europejskiej konkurencji, prezentował styl charakterystyczny dla aut azjatyckich. Zarówno na zewnątrz jak i w środku nie wyznaczał trendów stylistycznych dla innych marek. Jak jednak powszechnie wiadomo, mniej więcej od 2010 roku, koncern Hyundai zaczął wprowadzać w dziedzinie design’u znaczące zmiany.

Ich najnowszym owocem jest zaprezentowany na początku 2015 roku Tucson. Choć nosi „starą” nazwę, jest całkowicie nową konstrukcją, co widać na pierwszy rzut oka. Śmiało można również stwierdzić, iż na jego masce, zamiast logo koreańskiej marki mógłby widnieć znaczek dowolnego europejskiego producenta, także takiego z segmentu  premium.



Pojazd urósł na długość i szerokość zarówno w stosunku do przodka z początku lat dwutysięcznych, jak i bezpośredniego poprzednika, noszącego na rynku europejskim nazwę ix35. Choć zmiany gabarytów nie były olbrzymie, to wygląd auta sugeruje coś innego. Potężny pas przedni z wielkim, chromowanym grillem, wznosząca się w stronę tyłu auta linia okien oraz masywne nadkola dopełniają obrazu potężnego suv-a. W środku również jest ciekawie. Przestronne wnętrze wykonano co prawda z dość twardych materiałów, ale ich spasowanie i faktura nie budzą zastrzeżeń. Na masywnej, lekko „falującej” desce rozdzielczej koronne miejsce przypadło ekranowi nawigacji, otoczonemu znacznych rozmiarów, trapezoidalnymi kratkami nawiewu.

Na tablicy rozdzielczej, wyposażonej w kolorowy, wielofunkcyjny wyświetlacz komputera pokładowego i nawigacji, prędkość i obroty wskazywane są przez klasyczne, okrągłe zegary. W ich wnętrzach umieszczono wskaźniki temperatury silnika i poziomu paliwa. Wzorem poprzedników, także w najnowszym Tucsonie odnajdziemy liczne wstawki z tworzywa imitującego szczotkowane aluminium.

DANE TECHNICZNE: Hyundai Tucson 1.6 Benzyna T-GDI Automatyczna-7 DCT 4WD Premium

Miejsca za kierownicą jest mnóstwo. Nie zabraknie go ani na nogi, ani nad głową (mimo ograniczającego przestrzeń panoramicznego, szklanego dachu). Swoboda odczuwalna jest także na poziomie barków i bioder. Podobnie jest na pozostałych miejscach. Pasażerowie drugiego rzędu mają do dyspozycji osobny nawiew powietrza, umieszczony między przednimi fotelami. Kąt nachylenia asymetrycznie dzielonego oparcia kanapy można regulować. Daje to możliwość wyboru pomiędzy bardziej komfortowymi warunkami podróżowania dla pasażerów tylnych siedzeń, albo większym bagażnikiem. Jego standardowa pojemność wynosi 513 litrów. Wnętrze bagażnika jest łatwe do zagospodarowania. Dzięki regulowanemu mocowaniu rolety można dostosować jej położenie do aktualnej pozycji oparcia. Pod podłogą umieszczono koło zapasowe – pełnowymiarowe lub dojazdowe, w zależności od preferencji zamawiającego.

Testowy Hyundai wyposażony był w jednostkę benzynową z turbodoładowaniem. Dzięki turbinie silnik o pojemności 1.6 l produkował 177 KM i maksymalny moment obrotowy 265 Nm (już od 1500 obr/min). Do przeniesienia napędu posłużyła dwusprzęgłowa, automatyczna skrzynia biegów. Takie połączenie sprawdzało się w testowym Hyundaiu bardzo dobrze. Co prawda skrzynia biegów nie działa tak aksamitnie jak DSG w autach koncernu Volkswagena, ale stanowi lepsze rozwiązanie od dotychczas oferowanych automatów Hyundaia i Kii. Na przyspieszenie do setki Tucsonowi potrzeba niewiele, bo 9.1 s. Prędkość maksymalna także jest w pełni wystarczająca i wynosi 201 km/h. Choć producent deklaruje średnie zużycie paliwa na poziomie 7.5 l/100km, to podczas gdy użytkowaliśmy samochód wyniosło ono około 10 l/100km. Trzeba jednak przyznać, iż w większości poruszaliśmy się Tucsonem po mieście, a na odcinkach pozamiejskich, na coraz gęstszej sieci autostrad pedał gazu nie był wciskany nazbyt delikatnie.


Jakość i bezpieczeństwo prowadzenia Tucsona w niczym nie odbiega od tego, jakie znamy z porządnych pod tym względem aut kompaktowych. Nadwozie jest wyższe niż w kompaktach jednak nawet przy dynamicznej jeździe zdaje się nie mieć to większego wpływu na to jak SUV radzi sobie w zakrętach. Także przy nagłych zmianach kierunku samochód grzecznie podąża za ruchami kierownicy. Jak to w Hyundaiach, możemy wybrać jeden z trzech trybów pracy układu kierowniczego, mniej lub bardziej bezpośrednich.

Testowany przez nas Tucson w wersji wyposażenia Premium otrzymał wszelkie dodatki, w jakie model może być wyposażony. Były więc  tak pospolite w dzisiejszych czasach elementy wyposażenia jak automatycznie uruchamiane światła mijania, lusterka boczne składane, sterowane i podgrzewane elektrycznie, system monitorowania martwego pola (BSD), a także mnóstwo pozycji zarezerwowanych dla najbogatszych wersji, jak np.: reflektory w technologii LED z doświetlaniem zakrętów, system kontroli zjazdu i podjazdu (DBC & HAC), system inteligentnego parkowania SPAS, system ostrzegania o ruchu poprzecznym (RCTA)... i wiele innych systemów bezpieczeństwa oraz udogodnień dla kierowcy i pasażerów.

Pełną listę wyposażenia testowanego Hyundaia sprawdzić można tutaj.

Tucson pojazdem bardzo dobrym jest. Ale nie dlatego, że nazywa się Tucson. W odróżnieniu od niektórych marek, samochody koreańskie wciąż na swoją dobrą opinię pracują, a testowany crossover robi to bardzo skutecznie: jest pojazdem na wskroś nowoczesnym, komfortowym i praktycznym, a do tego kusi wyglądem. Niestety, za wyposażenie dodatkowe trzeba słono płacić. Cena bazowa testowanego egzemplarza to około 160 tysięcy złotych. Jeśli nie stać Was na taki wydatek, możecie zadowolić się uboższymi wersjami. Gorzej wyposażone Tucsony kosztują od około 80 tysięcy złotych. Jednak czy warto? Jeśli kompaktowy crossover, droższy od zwykłego kompaktu o kilkanaście tysięcy złotych jest tym czego szukacie,  to tak.
Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane