/  / Ford Mustang - Żywa legenda

PREZENTACJA | Ford Mustang - Żywa legenda

Ford Mustang
© IBRM Samar
Ford MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord MustangFord Mustang

Ponad 50 lat temu zapoczątkowywał nową klasę aut. W międzyczasie przeżywał chwile lepsze i gorsze, jednak dla wielu pozostawał niezmiennie symbolem amerykańskiego snu. Dzisiaj na ulice wyjeżdża szósta generacja legendy, która podobno jeszcze nigdy nie była tak dobra.

Terminem „pony car” określa się w Stanach Zjednoczonych stosunkowo niedrogie pojazdy o kompaktowych gabarytach i sportowym charakterze, a zrodził się on wraz z pierwszą generacją Mustanga. Słysząc tę definicję w jego kontekście niejeden koneser złapałby się za głowę, krzycząc przeraźliwie: niedrogi!? kompaktowy!? No, bo w to, że sportowy chyba nikt nie wątpi. Faktycznie, trudno w naszych warunkach samochód mierzący niemal 4.8 m długości i ponad 1.9 m szerokości bez lusterek nazywać kompaktowym. Są to wymiary aut segmentu D, a wręcz E, czyli nie szukając długo: Mercedesów C i E albo Audi A4 i A6, a zatem pojazdów, które z powodzeniem przewiozą czteroosobową rodzinę z psem i ich bagaż na tygodniowe wakacje. W przypadku Mustanga komfortowo poczują się jedynie dwie osoby, oczywiście te siedzące z przodu. Z tyłu jest co prawa kanapa z wydzielonymi dwoma miejscami, jednak wygodnie na niej może być jedynie torbie z rzeczami na siłownię albo pokaźnych rozmiarów... pluszowej maskotce.

Mustang nie jest autem kompaktowym, nie w naszych warunkach. Nie jest też zresztą niedrogi. Gdyby któryś z polityków określił w ten sposób ikonę Forda, prawdopodobnie nie pozyskałby zaufania wyborców potrzebnego aby dostać się do parlamentu. Wyborców którzy, aby kupić Mustanga w podstawowej wersji musieliby odłożyć nie wydając ani grosza, około 52 średnich krajowych. Bowiem w podstawowej wersji, z jakże nieamerykańskim silnikiem Ecoboost o pojemności 2.3 litra i bez składanego dachu, nowy Mustang kosztuje 157 tysięcy złotych. Dużo? Na pewno. Jednak gdyby pytanie to zmodyfikować nieco, dodając do niego kilka słów, mogłoby brzmieć tak: dużo jak za tylnonapędowy samochód sportowy z ponad 300-konnym silnikiem? Wtedy odpowiedzieć musiałaby brzmieć: NIE! No właśnie, za taką kwotę kupić możemy bardzo mocnego Golfa, bardzo mocną Hondę Civic albo bardzo mocne Audi S3. I chociaż każde z nich nazwać można pojazdem rewelacyjnym, to określenie „legenda” pasuje do nich średnio. W przypadku Mustanga jest inaczej.

FORD MUSTANG - DANE TECHNICZNE I CENY

Niestety dla grupy VW, Steve McQueen nie jeździł w "Bullicie" Golfem ani Audi. A to właśnie m. in. słynny pościg ulicami San Francisco budował legendę kultowego dziś Mustanga. Prawdą jest, że na przestrzeni lat Ford zagubił nieco koncepcję modelu i Mustang nie przypominał tego, co miłośnicy motoryzacji lubili w nim najbardziej. Na szczęście lata 80-te i 90-te odeszły w niepamięć, a z początkiem XXI wieku nastała moda na stylistykę retro. Zaprezentowany w 2004 roku Mustang piątej generacji, choć można było narzekać na jego wykonanie, czy zbyt amerykańskie prowadzenie nadawał na nowo blask legendzie. Długa maska, agresywne spojrzenie, powolnie opadający ku tyłowi dach wersji Fastback, czy podzielone na trzy części tylne światła nawiązywały do wyglądu pojazdu, którym Steve McQueen zamiatał kurz na krętych uliczkach górzystego San Francisco, w pogoni za bandytami. Obecna, szósta generacja modelu kontynuuje tę linię stylistyczną, jednak tego właśnie zdają się chcieć wszyscy miłośnicy Mustanga i większość pasjonatów motoryzacji w ogóle.



Ford podkreśla, iż obecna generacja jest najlepszą z dotychczasowych. Ma najlepiej się prowadzić, zapewniać najwyższy poziom bezpieczeństwa i zastosowanych technologii, ma być również najlepiej wykonanym dotychczas Mustangiem. Co do prowadzenia: wszystko zależy co postawimy za wzór. Ważący w podstawowej konfiguracji 1530kg Ford, wyposażony w tylny napęd i zapewniający nadwyżkę mocy turbodoładowany silnik, który maksymalny moment obrotowy 434Nm zapewnia od 3000 obr/min. może być pojazdem łatwym w prowadzeniu. Może, dzięki elektronicznym kagańcom, które na niego nałożono. To od umiejętności i rozsądku kierowcy zależy, czy po ich zdjęciu Mustang nie okaże się wściekłym zwierzęciem, które kąsa swojego właściciela i stanowi zagrożenie dla postronnych. Zbyt wczesne wciśnięcie gazu może się okazać dla niedoświadczonego kierowcy zgubne w skutkach. I na tym właśnie polega część przyjemności posiadania tego typu pojazdu: on po prostu wzbudza emocje i nie pozwala się nudzić, wodząc nas na pokuszenie przed każdym ciaśniejszym zakrętem, rondem czy szutrowym kawałkiem drogi.

O ile jednak jednostka o mniejszej pojemności kusi jedynie osiągami, to klasyczne, pięciolitrowe V8 dokłada do tego niesamowite brzmienie i potężną siłę, która zdaje się emanować spod maski i niewidzialnymi kończynami dociskać nogę kierowcy do pedału gazu, redukować biegi i kręcić kierownicą tak, aby mógł się on wykazać zakładając kontrę. Bulgot wydobywający się spod maski i z wydechu powoduje, że zapominamy o muzyce z audio, zapominamy o całym otaczającym nas świecie i nie mamy wątpliwości, że po to właśnie człowiek ewoluował: aby jeździć tylnonapędowym amerykańskim muscle carem z widlastą ósemką pod maską. Łatwo też zapomnieć o przepisach ruchu drogowego i ograniczeniach prędkości, bowiem w mocniejszej odmianie przyspiesza on do setki w mniej niż 5 sekund, a prędkość maksymalną ograniczono do 250 km/h. Nie należy natomiast zapominać o zużyciu paliwa (w mieście ponad 20 litrów- dane producenta) i udając się w podróż zapewnić sobie środki na koncie, choć przy dynamicznej jeździe wyparują one równie szybko co benzyna z naszej „legendy”.



Jeśli zaś chodzi o wnętrze Mustanga to, mimo iż jakość modeli z amerykańskim rodowodem dostępnych na rynku europejskim nieustannie się podnosi, nie powinno być najbardziej eksponowanym przez marketing Forda elementem. Jest tutaj oczywiście „klimatycznie” i bardzo w stylu „muscle car”, ale jednocześnie dość daleko Fordowi do perfekcji wykonania choćby niemieckich kompaktów konkurujących z Mustangiem ceną. Czy jednak nie należy zmrużyć nieco oczy i wybaczyć mu to drobne niedociągnięcie? Oczywiście, że tak!

Mustang jest pojazdem kultowym. I chociaż określenie to jest dzisiaj powszechnie nadużywane, to w przypadku tego Forda o żadnej przesadzie nie może być mowy. Jest jednym z ostatnich reliktów, żywą skamieliną, ruchomym posągiem i jeżdżącą ikoną. Bierzmy go zatem takim, jaki jest, ze wszystkimi wadami i humorami oraz bezcennymi zaletami, bo legendy rządzą się swoimi prawami. Czy są jacyś chętni?
Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane