/  / Audi Q5 – za kulisami prezentacji, cz. 2: w kierunku bardzo dalekiego wschodu

Audi Q5 – za kulisami prezentacji, cz. 2: w kierunku bardzo dalekiego wschodu

null
nullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnullnull

Odprawa na Okęciu zwykle nie zajmuje więcej czasu niż przed podróżą do jakiegokolwiek kraju europejskiego, oczywiście pod warunkiem, że nie pojawią się problemy. Problemy? Co takiego może się zdarzyć podczas odprawy? Żaden z uczestników prezentacji, w tym i ja, nigdy żadnych problemów nie mieliśmy. Tym razem jednak było inaczej.

Chociaż wśród dziennikarskiej braci rozpatrywane były różne warianty, na mojej liście pozostał w zasadzie tylko jeden kraj - Nowa Zelandia. Wątpliwości było dużo, jednak do tego kraju pasowały nie tylko warunki pogodowe. Fakt, że wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy,  podróż będzie długa, a wiza nie jest potrzebna oraz że w gniazdkach, podobnie jak w Polsce, jest 230 V. Tylko czy producent rzeczywiście mógł wybrać tak odległą lokalizację, ze wszystkimi jej konsekwencjami (ruch lewostronny, auta z kierownicą po prawej stronie)? Ryzykowne przedsięwzięcie…. Moje przypuszczenia organizatorzy skwitowali: „oj, chciałoby się”. Na rozwiązanie zagadki trzeba więc było czekać do dnia odlotu.

Aż nadszedł wreszcie TEN dzień. Na lotnisku  moje przypuszczenia potwierdziły się: testy odbędą się w Nowej Zelandii. Pytanie - dlaczego tak daleko? No cóż, „polskie” Audi nigdy nie wybierało prostej drogi,  stawiało przed sobą wymagania, które następnie były wzorem dla innych. Hasło „przewaga dzięki technice” to motto działań tej marki. Analizując pracę polskiego działu PR (reprezentowanego dzisiaj przez jednego człowieka - Leszka Kempińskiego) można stwierdzić, że hasło to rozumiane jest zdecydowanie szerzej - nie chodzi tylko o rozwiązania techniczne i  nowoczesną technologię - w tym aspekcie każdy z działających na rynku producentów stara się być naj... - chodzi także o uzyskanie przewagi w innych dziedzinach, chociażby w przyjętej formule prezentacji prasowych, ich wysokim poziomie merytorycznym oraz szczególnej atrakcyjności. I rzeczywiście, w tym zakresie polski oddział Audi wysoko ustawia poprzeczkę dla swoich bezpośrednich konkurentów. Rzecz nie w kosztach ponoszonych na przygotowanie prezentacji -  to byłoby pewnie najłatwiejsze, chociaż nie do uzasadnienia z punktu widzenia ekonomii firmy. Chodzi o pomysł, formułę prezentacji, miejsce, przy jednoczesnej optymalizacji kosztów. I to się Audi niewątpliwie udaje. Moja opinia nie jest w tej materii odosobniona.  

Dwudziestu szczęśliwców
Informacja o tak ciekawym wyjeździe odbiła się szerokim echem wśród dziennikarzy. Tylko nieliczni mieli szczęście znaleźć się na krótkiej tym razem liście potencjalnych uczestników prezentacji. Wśród zazdrośników pojawiły się złośliwe komentarze oraz  pytania: a dlaczego ja nie jadę? No cóż, dobór mediów do testów to domena producenta. Zastanawianie się, dlaczego wybór padł na tego czy innego dziennikarza, nie ma sensu.  Decyzja podejmowana jest w zależności od potrzeb i oczekiwań, od tego, co w danym momencie producent chce podkreślić, do jakiego klienta  chce dotrzeć. Nie zawsze w prezentacjach uczestniczą więc tylko przedstawiciele mediów motoryzacyjnych. Czasami na liście pojawiają się dziennikarze mediów niezwiązanych bezpośrednio z motoryzacją. Tak też było i tym razem. Producent wytypował 20 dziennikarzy, reprezentujących największe portale motoryzacyjne, media flotowe, a także przedstawicieli stacji telewizyjnych, w tym reprezentujących programy z założenia raczej rozrywkowe.

Moja wyprawa skończy się na Okęciu?
Nowa Zelandia to kraj oddalony od Polski w linii prostej o  około 18 tys. km. Dotarcie tam może zająć od 20 do grubo ponad 30 godzin, w zależności od linii lotniczych, którymi się podróżuje i portów lotniczych, w których po drodze się ląduje. Bo podróż bez przystanku jest w zasadzie niemożliwa. W naszym przypadku organizator wybrał linie Emirates, co oznaczało, że pierwszy przystanek będzie w Dubaju.

Odprawa na Okęciu zwykle nie zajmuje więcej czasu niż przed podróżą do jakiegokolwiek kraju europejskiego, oczywiście pod warunkiem, że nie pojawią się problemy. Problemy? Co takiego może się zdarzyć podczas odprawy? Żaden z uczestników prezentacji, w tym i ja, nigdy żadnych problemów nie mieliśmy. Tym razem jednak było inaczej. Zdziwienie, pytanie o co chodzi i wreszcie obawa, że mogę jednak nie polecieć... Zaskoczenie dla organizatora, który także takiej możliwości nie przewidział, pewnie dlatego, że nikt z nas nie znał tak naprawdę procedur związanych z wystawianiem biletu, obowiązujących na lotnisku. Do tej pory wydawało mi się, że kupiony bilet wystarczy wydrukować. Tak jest w przypadku podróży po krajach Unii, jednak wybierając się poza Europę, wydruk biletu poprzedzony jest automatyczną weryfikacją dokumentów w porcie docelowym, a ja tej weryfikacji nie przeszedłem. Dlaczego?

Mimo że bilet do Dubaju został wydrukowany, do momentu wyjaśnienia sytuacji nie miałem szans na wylot. Dubaj, w którym mieliśmy spędzić ponad 12 godzin, był jedynie portem przesiadkowym. Bez wizy (wiza tranzytowa nie wystarczy) nie ma możliwości wejścia na pokład samolotu. Pozostało tylko czekać i mieć nadzieję, że wszystko się zaraz wyjaśni. A czas nagle przyspieszył. Rozpoczął się boarding, koledzy zostali „zagnani” do samolotu, a ja wciąż czekałem, aż Auckland (które w tym momencie spało, gdyż była tam 2 godzina w nocy) potwierdzi, że mogę lecieć. Boarding zakończył się, wszyscy pasażerowie siedzieli już w samolocie, a potwierdzenia wciąż nie było. Żegnaj Nowa Zelandio! - no cóż, siła wyższa.
W końcu jednak stał się cud - z Nowej Zelandii nadeszła prośba, aby raz jeszcze przeskanować paszport. O dziwo - zadziałało. O co chodziło? Nie wiadomo do tej pory. Nikt nie był w stanie podać racjonalnej przyczyny tego zamieszania.

Dubaj nocą
Po tak stresującym początku, dalsza część podróży, mimo iż męcząca, była już samą przyjemnością. Lot z Warszawy do Dubaju trwa około 5 godzin (lot powrotny zajmuje o godzinę  więcej). To zaledwie 1/3 czasu, jaki jest potrzebny na pokonanie dystansu Dubaj - Auckland. Pięć godzin mija jednak bardzo szybko. Na tej trasie linie Emirates używają samolotów Airbus A330, zapewniających wystarczający komfort, a także trochę rozrywki. Niestety, ekrany monitorów nie były zbyt duże, jakość obrazu raczej słaba, więc lepiej było wykorzystać czas lotu na rozmowy ze znajomymi, książkę lub własne zasoby filmowe,  jeśli  ma się do dyspozycji komputer lub tablet, a tych wśród pasażerów nie brakowało.  

W Dubaju, do którego przylecieliśmy o godzinie 22:00, mieliśmy pozostać około 12 godzin. Zaplanowany był pobyt w hotelu, jednak postanowiliśmy maksymalnie wykorzystać wolny czas. Nocleg skróciliśmy więc do minimum – zaledwie 3 godzin (będzie czas na odpoczynek w samolocie), resztę czasu poświęciliśmy na zwiedzanie. A było co zwiedzać. W ciągu kilku godzin, korzystając z taksówek, które nie są w Dubaju specjalnie drogie, objechaliśmy pół miasta i zobaczyliśmy  m.in. Burj Khalifa - najwyższy na świecie budynek mierzący niemal 830 m, Burj al-Arab – 7-gwiazdkowy hotel-żagiel oraz wielkie akwarium w hotelu Atlantis zbudowanym na sztucznej wyspie-palmie. Co ciekawe, ponieważ dotarliśmy do hotelu późno, tuż przed godziną 24:00, mogliśmy obejrzeć akwarium za darmo, podczas gdy w ciągu dnia za tę przyjemność trzeba zapłacić 10 USD od osoby.

Następnego dnia niewyspani, ale pełni wrażeń, zapakowaliśmy się do kolejnego samolotu, tym razem największego eksploatowanego przez przewoźników - Airbusa A380. Pomimo że podróż odbywaliśmy w klasie ekonomicznej, było bardzo komfortowo. Przestrzeń zarezerwowana dla jednej osoby jest całkiem spora, ekran monitora zamontowanego przed każdym pasażerem - duży, wybór filmów, także tych najnowszych – wręcz ogromny, nie wspominając już o dostępnej dyskografii, która mogła zaspokoić nawet najbardziej wyrafinowane gusta. Lot do Auckland trwał w sumie 19 godzin z przerwą na tankowanie i zmianę załogi w Melbourne.

Audi Q5 - za kulisami prezentacji, cz. 1
Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane