/  / Z okopu niepewności…

Z okopu niepewności…

IBRM Samar|
null
null

Tomasz Rytwiński, dyrektor handlowy Grupy PGD: Niby wychodzimy z recesji, ale na razie wychyliliśmy z okopu niepewności tylko kawałek głowy. Nie ma jednak co utyskiwać, bywało już zdecydowanie gorzej. Dużym optymizmem napawa fakt, że po chudszych dwóch latach producenci wprowadzili zdecydowanie więcej nowych modeli. Z zadowoleniem odbieramy i inne pozytywne sygnały, jak choćby zwiększony ruch w salonach...

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Poziom rejestracji wskazuje, że rynek ma się dobrze…

Tomasz Rytwiński, dyrektor handlowy Grupy PGD: Aaa, już pan prowokuje, panie redaktorze. Przecież to analizy Samaru pokazały, że ma się dobrze tylko za sprawę reeksportu. Wszyscy wiemy, że liczba rejestracji nie oddaje faktycznej kondycji rynku. Po odliczeniu samochodów, które zaraz po sprzedaży wyjechały poza granice, okazuje się co tak naprawdę napędza rynek. I na pewno nie jest to popyt wewnętrzny. Hmm…, trochę się zawahałem, bo akurat w przypadku Grupy PGD jest nieco inaczej. Pod „nieco” kryje się tegoroczny kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży, który zawdzięczamy klientom indywidualnym.

Czego więc rynkowi potrzeba?

Niby wskaźniki optymizmu zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców w ostatnim czasie wzrosły, ale nie przełożyło się to jeszcze na impulsy, które mogłyby pobudzić rynek. Impulsy te nie dotarły do firm produkcyjnych i handlowych, które w związku ze zwiększoną sprzedażą towarów i usług mogłyby przystąpić do rozbudowywania swoich flot. Na zmiany systemowe przy obecnej polityce rządu nie ma co liczyć, rynek wewnętrzny jest słaby, zagrożenie redukcją zatrudnienia tkwi w świadomości, eksport się nie rozwija…, cała gospodarka potrzebuje poprawy koniunktury na rynku europejskim. Niby wychodzimy z recesji, ale na razie wychyliliśmy z okopu niepewności tylko kawałek głowy. Nie ma jednak co utyskiwać, bywało już zdecydowanie gorzej. Dużym optymizmem napawa fakt, że po chudszych dwóch latach producenci wprowadzili zdecydowanie więcej nowych modeli. Z zadowoleniem odbieramy i inne pozytywne sygnały, jak choćby zwiększony ruch w salonach i nadspodziewanie szybko rosnący w Grupie PGD bank zamówień, ale wszyscy pamiętamy, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc na rynku wciąż mamy jesień.

Ale właśnie jesień to tradycyjnie dobra pora roku dla dealerów.

To prawda. Ostatni kwartał roku charakteryzuje wzrost sprzedaży nawet o 20 proc. i wiele wskazuje na to, że podobnie będzie teraz. Wspomniane już: zwiększony ruch i rosnący bank zamówień skłaniają mnie nawet do stwierdzenia, że będzie lepiej niż w roku ubiegłym. Nie wiem jednak jak wygląda sytuacja u innych dealerów, a zwłaszcza jak wyglądają stoki importerów, których nie reprezentujemy. A tu może być sukces pogrzebany. Polityka magazynowa producentów jest ostatnio bardzo ostrożna i zapasy aut są dużo mniejsze niż w latach poprzednich, dlatego trudno oczekiwać fali wyprzedaży rocznika, która mocno ożywiała salony w grudniu. Na pewno wyprzedaże będą ograniczone zarówno ilościowo, jak i wartościowo.

Zwiększony popyt na samochody dostawcze można tłumaczyć tylko sezonowością?

Raczej tak. To okres tradycyjnie największych zakupów dostawczaków. Daleko idących wniosków bym zatem nie wysnuwał, chociaż widać, że producenci wierzą w poprawę koniunktury. Sami ją nawet prokurują. Interesującym i obiecującym zjawiskiem jest downsizing w tym segmencie. Najlepszym przykładem zdaje się tu być Ford. Mieliśmy kiedyś mniejszego i większego Transita, a teraz gama mocno się rozszerza – Custom, Tourneo… i powrót po latach − Courier, który wejdzie do sprzedaży w przyszłym roku. To także potwierdzenie wcześniej wspomnianej odważniejszej polityki producentów, którzy ożywiają rynek nowymi propozycjami, jeszcze lepiej przystającymi do oczekiwań klientów. Widać, że oni wierzą w potencjał rynku, więc i my powinniśmy.

A w jaki wynik rejestracji pan wierzy?

Jestem przekonany, że w tym roku osiągniemy 320 tys. zarejestrowanych samochodów osobowych i dostawczych. Poziom 325 tysięcy uznałbym za duży sukces. Ale wierzę też głęboko, że w roku 2014 zanotujemy wzrost o 5 proc. I to wzrost realny, po odliczeniu reeksportu.

 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane