/  / Wróci spór o podatek handlowy

Wróci spór o podatek handlowy

IBRM Samar|
null
null

Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów: Z punktu widzenia branży, zdecydowanie więcej jest obaw niż nadziei na pojawienie się korzystniejszych rozwiązań podatkowych. Zawarty w zakwestionowanej przez KE ustawie pomysł, przewidujący kwotę wolną na poziomie 204 mln zł, był dla dealerów rozwiązaniem idealnym. Teraz natomiast nie wiadomo, w którym kierunku pójdą ministerialne projekty.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Komisja Europejska rozpoczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie polskiego podatku od sprzedaży detalicznej. Powodem tych działań były obawy, że rząd, chcąc wspierać polskie przedsiębiorstwa, zastosował w ustawie mechanizm niedozwolonej pomocy publicznej. Jak skomentowałby Pan tę decyzję Komisji?

Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów: Tutaj w pełni zgadzam się ze stanowiskiem resortu finansów, które uważa, że argumentacja KE nie ma logicznego ani merytorycznego uzasadnienia, a motywy jej podjęcia mają polityczny charakter. Naprawdę trudno będzie udowodnić, że celem ustawy była niedozwolona pomoc państwa dla grupy przedsiębiorców. Podatek od sprzedaży detalicznej nie jest jedynym przypadkiem pokazującym, że mniejsze podmioty są traktowane inaczej niż większe. Przykładem jest choćby zróżnicowanie skali podatkowych, przeciwko którym przecież Komisja Europejska nie protestuje.
 
W związku z decyzją Komisji, minister finansów zawiesił pobór podatku od sprzedaży detalicznej. Jednocześnie zapowiedział przedstawienie rządowi projektu ustawy opodatkowania handlu wielkopowierzchniowego „według nowej formuły”. To dobra nowina dla dealerów czy raczej powód do obaw?
 
Z punktu widzenia naszej branży, zdecydowanie więcej jest obaw niż nadziei na pojawienie się korzystniejszych rozwiązań podatkowych. Zawarty w zakwestionowanej przez KE ustawie pomysł, przewidujący kwotę wolną na poziomie 204 mln zł, był dla dealerów rozwiązaniem idealnym. Zdecydowana większość z nich podatku handlowego by nie płaciła. Teraz natomiast nie wiadomo, w którym kierunku pójdą ministerialne projekty.
 
A jakie nowe rozwiązania Pana zdaniem wchodzą w grę?  
 
Jeszcze zanim KE zakwestionowała ustawę, brano pod uwagę trzy możliwości. Pierwszy scenariusz jest taki, że kwota wolna od podatku pozostanie na obecnym poziomie, natomiast wszystkie firmy płaciłyby jednolity podatek w wysokości 0,8 proc. od nadwyżki przychodów, a stawka 1,4 proc. zniknęłaby. Takie rozwiązanie jest dziś chyba najbliższe temu, co chciałby zrobić resort finansów. Jest to o tyle dobre, że dealerzy nie odczuliby żadnej zmiany w stosunku do zapisów zawartych w dotychczasowej ustawie, (czyli większość z nich objęłaby kwota wolna). Oczywiście przyjęcie takiego wariantu oznaczałoby niższe niż wcześniej przewidywano wpływy do budżetu państwa. Drugie rozwiązanie, które nieco sugeruje Komisja w swoim stanowisku, zakłada nie tylko wprowadzenie jednej stawki podatku, ale także obniżenie kwoty wolnej. Tym samym wrócilibyśmy do pierwotnej koncepcji przewidującej, że wynosi ona nie 204 mln a 20 mln zł rocznie. To już byłby dla branży motoryzacyjnej absolutny dramat, bo bardzo wielu dealerów zostałoby obciążonych podatkiem handlowym. Jeśli mieliby płacić stawkę 0,8 proc., to przy rentowności branży wynoszącej 1-1,2 proc. przyszłość wielu autosalonów stanęłaby pod znakiem zapytania.
 
Trzeci wariant zakłada zapewne powrót do odrzuconego wiele miesięcy temu kryterium powierzchni handlowej, jako podstawy do określenia wysokości podatku?
 
Tak, tu może się pojawić np. model francuski, także bardzo niekorzystny dla dealerów. Opiera się on na dwóch parametrach: wielkości obrotów (od 460 tys. euro) i powierzchni handlowej (od 400 m. kw. wzwyż).  Wszyscy by się na ten podatek - poza jakimiś małymi sklepikami - „załapali”. Mimo 30 proc. zniżek dla sklepów budowlanych czy właśnie salonów samochodowych i tak dealer we Francji posiadający tysiąc-metrowy obiekt, płaci podatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. W przypadku Polski to byłoby dość katastrofalne rozwiązanie dla branży. Zatem z zaprezentowanych trzech modeli, jedynie pierwsze rozwiązanie branża motoryzacyjna mogłaby zaakceptować. Niestety, obawy przeważają, a wszystko wskazuje na to, że mali i średni przedsiębiorcy wracają dziś do wojny z rządem.
 
Jest jeszcze rozwiązane przyjęte przez rząd Wiktora Orbana na Węgrzech…
 
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której polski rząd opodatkowałby cały obrót detaliczny stawką 0,1 proc. niezależnie od wielkości powierzchni obiektu handlowego. Byłoby to rozwiązanie, co prawda do zniesienia dla wszystkich, ale bardzo głupie, wykluczające wprowadzenie jakichkolwiek elementów wsparcia dla polskich firm. Byłaby to katastrofa wizerunkowa dla obecnych władz.
 

 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane