/  / Wodór na tak

Wodór na tak

IBRM Samar|
null
null

Dr hab. inż. Wojciech Gis, Instytut Transportu Samochodowego: W ramach europejskiego projektu HIT-2-Corridors Polska została wpisana w plany rozwoju dwóch ważnych „szlaków wodorowych”, tzn. sieci dróg, którymi mogłyby poruszać się samochody wyposażone w ogniwa paliwowe. Pierwszy połączy Morze Północne z krajami bałtyckimi, a przebiegać będzie m.in. przez Poznań i Warszawę. Druga trasa połączy Bałtyk z Adriatykiem, m.in. przez Kraków.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar: Jest Pan autorem projektu rozwoju infrastruktury umożliwiającej poruszanie się po Polsce samochodów zasilanych wodorem. Jakie są zalety tego paliwa?

Dr hab. inż. Wojciech Gis, Instytut Transportu Samochodowego: Użycie wodoru w samochodach napędzanych ogniwami paliwowymi przyniesie nam wymierne korzyści, zwłaszcza, jeśli chodzi o ochronę środowiska naturalnego. Chodzi głównie o znaczące zmniejszenie emisji dwutlenku węgla w stosunku do tradycyjnych paliw używanych w motoryzacji. Nie ma też wątpliwości, że wodór stosowany w ogniwach paliwowych ma większą efektywność energetyczną niż paliwa kopalne, choć mniejszą niż w przypadku technologii znanej z tradycyjnych samochodów elektrycznych. Mam tu na myśli kwestie związane z oszczędnością energii. Warto podkreślić, że obecnie technologia wodorowa jest bardzo zaawansowana, podobnie jak systemy umożliwiające bezpieczne tankowanie tego paliwa. Co ważne, auta wyposażone w ogniwa paliwowe są już seryjnie produkowane. Przykładem są Toyota Mirai czy Hyundai iX 35. Także Solaris i Solbus, polscy producenci autobusów, coraz śmielej poczynają sobie z ogniwami paliwowymi. Pojazdy na wodór są całkowicie bezpieczne i dopuszczone do normalnego ruchu ulicznego.

Tych zalet zapewne można by wymienić więcej. Ale czy stosowanie paliwa wodorowego na pewno nie nastręcza żadnych problemów?

Nieco ich jest. Sporych nakładów finansowych wymaga budowa sieci stacji tankowania wodoru. Ograniczone jest dziś wsparcie udzielane tej technologii przez instytucje rządowe. Szczególnie, gdy porównamy je z promowanymi w wielu krajach tradycyjnymi autami elektrycznymi czy hybrydowymi. Na niekorzyść aut napędzanych wodorem oddziałuje też obecnie ich wysoka cena.

Jakie są perspektywy rozwoju technologii wodorowej?

Sądzę, że bardzo obiecujące. Tym bardziej, że na przykład dyrektywy Unii Europejskiej zalecają wytyczanie szlaków wyposażonych w infrastrukturę umożliwiającej tankowanie wodoru.

A konkretnie, to gdzie dziś w Europie można w miarę swobodnie poruszać się autami z ogniwami paliwowymi?

Krajów takich będzie coraz więcej. Trwa budowa infrastruktury stacji tankowania wodoru w Wielkiej Brytanii, krajach skandynawskich czy Niemczech. W tym ostatnim kraju jeszcze niedawno zakładano, że 50 stacji powstanie do roku 2020. Okazuje się jednak, że cel uda się osiągnąć już z końcem tego roku. Sieć tankowania wodoru rozwija się także w wielu innych krajach. Według ostatnich dostępnych danych, w marcu 2015 r. na świecie funkcjonowały 184 stacje tankowania wodoru, w tym 82 w Europie, 63 w Ameryce Północnej oraz 39 w Azji. Prognozy zakładają, że w 2020 r. będzie ich już na całym świecie ponad 1000. Pięć lat później liczba stacji wodorowych wzrośnie do około 2,5 tys. obiektów, a w 2030 roku – do około 4 tysięcy.

Jak na tym tle wygląda Polska? Obecnie w naszym kraju nie działa ani jedna stacja.

W ramach europejskiego projektu HIT-2-Corridors Polska została wpisana w plany rozwoju dwóch ważnych „szlaków wodorowych”, tzn. sieci dróg, którymi mogłyby poruszać się samochody wyposażone w ogniwa paliwowe. Pierwszy połączy Morze Północne z krajami bałtyckimi, a przebiegać będzie m.in. przez Poznań i Warszawę. Druga trasa połączy Bałtyk z Adriatykiem, m.in. przez Kraków. W ramach tego projektu Instytut opracował program rozwoju niezbędnej infrastruktury na terenie Polski. Przewidujemy, że w ramach tzw. niekomercyjnej fazy projektu, do 2030 r. w naszym kraju powstanie trzydzieści stacji tankowania wodoru. Koszt takiej inwestycji szacujemy na 12-15 mln euro. Pieniądze na realizację tego celu powinny pochodzić z budżetów publicznych: unijnego, regionalnego czy krajowego. W grę wchodzi również finansowanie inwestycji poprzez partnerstwo publiczno-prywatne.

Gdzie w pierwszej kolejności powinny w Polsce powstać stacje?

Pierwsze dwa miasta to Poznań i Warszawa, leżące na wspominanej przeze mnie europejskiej trasie „wodorowej”. Liczymy, że stacje powstaną tam do 2020 roku. Kolejnymi miastami, gdzie powinny zostać uruchomione takie obiekty to: Białystok, Szczecin, rejon Łodzi, rejon Trójmiasta, Wrocław, rejon Katowic, Kraków. Dzięki temu do 2030 r. praktycznie na większości obszaru kraju możliwy byłby ruch samochodów wyposażonych w ogniwa paliwowe.

Czy rynek aut na wodór będzie na wczesnym etapie rozwoju wymagał wsparcia polskiego państwa?

Sądzę, że będzie to niezbędne. Mam tu na myśli wsparcie finansowe w postaci różnego rodzaju subsydiów i administracyjne – wpuszczenie tych aut na buspasy czy zwolnienie z opłat za parkowanie w centrach miast.

Mówił pan o tzw. fazie niekomercyjnej, a kiedy będzie to normalny biznes?

Sprzedaż pojazdów z ogniwami paliwowymi i samego wodoru ma szansę stać się prawdziwym biznesem w Polsce – a nie eksperymentem grupy zapaleńców – zapewne dopiero w latach 2040 – 2050.

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane