/  / Trzeba szanować każdą złotówkę

Trzeba szanować każdą złotówkę

null
null

Piotr Chodzeń, współwłaściciel firmy Chodzeń, dealera aut marek Toyota i Lexus oraz importera i dealera Maserati: Na szczęście, z powodów ekonomicznych, na razie nikt nie stracił u nas pracy. Uważnie jednak przypatrujemy się rozwojowi sytuacji i coraz dokładniej analizujemy koszty działalności. Szukamy tańszych dostawców - od energii elektrycznej, po tonery do drukarek czy środki czystości.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar: Kilka dni temu firma Chodzeń oficjalnie rozpoczęła sprzedaż w Polsce aut marki Maserati. Czy to dobry moment na wprowadzanie na rynek samochodów, z których każdy wart jest kilkaset tysięcy złotych. Podobno idzie kryzys...

Piotr Chodzeń, współwłaściciel firmy Chodzeń, dealera aut marek Toyota i Lexus oraz importera i dealera Maserati: Też tak słyszałem... ale mówimy o samochodach z naprawdę wysokiej półki. Grupa klientów, których stać na ich zakup jest „kryzysoodporna” i radzi sobie nie najgorzej, nawet w bardzo trudnych czasach.
 
W tej klasie samochodów na rynku panuje jednak wyjątkowo duża konkurencja.

Jeśli jest miejsce na Bentleya, Jaguara, Ferrari, Astona Martina, Mercedesa AMG czy Porsche Panamera, dlaczego miałoby go nie starczyć dla Maserati? W Polsce utrzymuje się duży popyt na luksusowe samochody. Mamy propozycję dla sporej grupy klientów, którzy chcą się wyróżnić spośród wielu użytkowników tego typu aut.

Poprzedni importer Maserati, firma Granturismo Italia Sobiesława Zasady, od 2010 r. sprzedała zaledwie 10 sztuk. Po czym uznała, że to nieopłacalne i wycofała się z tej działalności. Dlaczego Wam ma się udać?

To była inna filozofia sprzedaży. Nie chciałbym tego komentować. Swoją szansę upatrujemy głównie w nowej strategii zaprezentowanej przez firmę Maserati. Do 2015 r. sprzedaż marki ma wzrosnąć blisko 10-krotnie, z obecnych sześciu tysięcy do pięćdziesięciu tysięcy sztuk rocznie. Cała gama aut zostanie odnowiona. W styczniu 2013 r. na rynek powinno trafić nowe, większe i silniejsze Quattroporte. Mniej więcej pół roku później dołączy do niego mniejsza wersja, oferowana pod nazwą Ghibli. Z kolei w 2014 r.  będzie miał swoją premierę model Levante, z coraz popularniejszego na całym świecie segmentu SUV.

Na jak dużą sprzedaż w Polsce liczycie?
 
Gdybyśmy mieli opierać się wyłącznie na dostępnych obecnie GranTurismo i GranCabrio, w grę wchodziłoby może 10 sztuk rocznie. Jednak dzięki nowemu Quattroporte, a także całkowicie nowemu modelowi – Ghibli stawiamy na wynik dwucyfrowy - trzydzieści, może nawet 40 sztuk. Wszystko zależy od tego jak szybko nowe auta zadebiutują na rynku. Obiecujące jest także, że niektóre nowe modele spod znaku trójzęba będą tańsze.

Tańsze?

Tak, dziś mówimy głównie o kwotach rzędu pomiędzy 550 a 750 tysięcy złotych, w przypadku mniejszego od Quattroporte modelu Ghibli cena powinna być niższa o około 15-20 proc. To pozwoli rozszerzyć docelową grupę naszych klientów.

Gdzie będzie się mieścił salon sprzedaży Maserati?

Kończymy budowę obiektu w Piasecznie, tuż obok naszego salonu Toyoty. Powinien on ruszyć już na przełomie listopada i grudnia tego roku. Miesiąc później dołączy do niego dedykowany marce serwis, bez którego nie ma mowy o prawdziwej sprzedaży samochodów. Ta lokalizacja nie będzie jednak docelowa. Myślimy o miejscu pod salon i serwis na południu Warszawy. Najlepiej byłoby, gdyby znalazł się w pobliżu zjazdu z autostrady. Chcemy przecież z tego miejsca obsługiwać całą Polskę.

Kiedy rusza sprzedaż Maserati?

Właściwe już ruszyła. Nasze testowe GranTurismo Sport zostało zarejestrowane już pod koniec września. Mamy już zamówienia. Pierwsze Maserati klient odbierze od nas w połowie listopada. Będzie to GranTurismo z silnikiem o pojemności 4,2 litra i mocy 405 KM.

Jak wysoki jest koszt wprowadzenia na rynek takiej marki jak Maserati?

Zdecydowanie mniejszy niż w przypadku marek popularnych. Grupa docelowa jest o wiele węższa. Nie ma potrzeby wydawania 10 mln zł na kampanię reklamową w telewizji i kolejnych 5 mln zł na promocję w radiu, Internecie, gazetach codziennych i tygodnikach. Tu chodzi o osobiste dotarcie do konkretnego klienta poprzez szereg niestandardowych działań. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość. Potrzeba minimum roku, by skutecznie wypromować markę wśród potencjalnych klientów segmentu super premium.

Firma Chodzeń nadal jednak będzie opierać się na sprzedaży Toyot i Lexusów. Jakie nadzieje wiążecie ze sprzedażą tych marek w przyszłym roku?

Rynek jest bardzo trudny i niewykluczone, że w przyszłym roku skurczy się jeszcze bardziej. Toyota ma jednak w planach na 2013 r. wiele premier. Około 70 proc. przyszłorocznej sprzedaży marki będzie się opierać właśnie na nowych modelach. Dzięki temu importer, a wraz z nim my, liczymy na zwiększenie udziałów w rynku. Wiele sobie obiecujemy głównie po premierze nowego Aurisa, szczególnie w wersji kombi. Auto to pozwoli nam skutecznie powalczyć o klienta flotowego. Dziś brak tego typu modelu odczuwamy boleśnie, przegrywając przetargi organizowane przez klientów flotowych firmy.
Oprócz Aurisa pojawi się nowa Corolla, a także trzy inne nowości, o których w tej chwili nie mogę powiedzieć więcej. Wierzę, że zapewnią one marce i jej dealerom mocną pozycję na rynku. Dwie premiery szykuje także Lexus – m.in. do sprzedaży trafią kolejne, coraz popularniejsze hybrydy.

Od kilku lat w Polsce trwa konsolidacja rynku dealerskiego. Czy firma Chodzeń chce wziąć w niej udział?

Ponad dwa lata temu przejęliśmy większościowy pakiet udziałów w dealerstwie Toyoty w Gdańsku i jesteśmy bardzo zadowoleni z tej inwestycji. Gdyby pojawiła się jakaś nowa ciekawa propozycja, na pewno zastanowilibyśmy się nad nią. Wszystko zależy jednak od sytuacji na rynku. Obecnie zakup dealerstwa jest obarczony dużym ryzykiem, a rentowność tego typu inwestycji znacznie spadła w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat.

Czy w związku z tym myślicie jeszcze o innych inwestycjach, np. w rozbudowę czy modernizację Waszych stacji dealerskich?

Nie ma takiej potrzeby. Nasze autosalony, ale także cała sieć sprzedaży Toyoty czy obiekty innych producentów, były przygotowywane na sprzedaż rzędu 500-600 tys. nowych aut rocznie. Dzisiejsze realia daleko od tego poziomu odbiegają.

Czy spowolnienie gospodarcze skłoniło Was do podjęcia drastycznych działań antykryzysowych? Wielu dealerów zdecydowało się na przykład na redukcję zatrudnienia.

Na szczęście, z powodów ekonomicznych na razie nikt nie stracił u nas pracy. Uważnie jednak przypatrujemy się rozwojowi sytuacji i coraz dokładniej analizujemy koszty działalności. Szukamy tańszych dostawców - od energii elektrycznej, po tonery do drukarek czy środki czystości. Trzeba szanować każdą złotówkę.
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane