/  / To jest nasze DNA

To jest nasze DNA

IBRM Samar|
null
null

Robert Prusiński, dyrektor polskiego oddziału Nissan Sales Central & Eastern Europe: Nissan obecnie to nie tylko crossovery. W najbliższych latach jeszcze większy nacisk położymy na rozwój samochodów elektrycznych oraz pojazdów autonomicznych.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Na koniec sierpnia Nissan jest jedyną marką w zestawieniu rejestracji TOP20, która notuje w Polsce spadki sprzedaży nowych aut osobowych. Czy objęcie przez Pana stanowiska szefa polskiego oddziału wiąże się z koniecznością powstrzymania tej negatywnej tendencji?

Robert Prusiński, dyrektor polskiego oddziału Nissan Sales Central & Eastern Europe: Nie ma mowy o jakieś nadzwyczajnej, dramatycznej sytuacji w polskim oddziale Nissana. Takiej, która wymagałaby nagłej interwencji ze strony osób zarządzających. Jak każdy menedżer muszę dbać o wzrost zyskowności firmy i zwiększanie udziałów marki w rynku. Co ważne, gdy spojrzymy w tabele, od razu widać, że spadki obejmują tylko wybrane modele – Micrę, Note’a oraz Pulsara. Było to związane głównie z przejściowym brakiem dostępności tych samochodów w Polsce. Przyznaję, że na niektóre modele trzeba było czekać nawet kilka miesięcy. Nasz rynek nie należy do najbardziej zyskownych, dlatego otrzymujemy od producenta mniej samochodów niż duże rynki europejskie.

Mniejsza dostępność to pana zdaniem jedyny powód spadku sprzedaży?

Swoje trzy grosze dołożyła niezbyt szczęśliwa dla nas kombinacja wydarzeń. Mam na myśli pewien określony koszt produkcji auta w europejskich fabrykach Nissana w połączeniu z niekorzystnym kursem euro do złotego. Wskutek tego do końca lipca funkcjonowaliśmy głównie z ofertami dla klientów indywidualnych oraz osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Trudno było nam natomiast osiągnąć taki poziom cenowy, który zaakceptowaliby klienci flotowi. Nie mogliśmy wyjść bardziej agresywnie na rynek i zaproponować warunków, które odpowiadałyby wymaganiom klientów. Po prostu nie bylibyśmy konkurencyjni. Sytuacja powoli jednak normalizuje się, tak pod względem możliwości zaoferowania klientom korzystniejszych cen, jak i dostępności samochodów. Już we wrześniu powinno być widać pozytywne dla nas efekty tych zmian.

Jest szansa, że na koniec roku Nissan w Polsce wyjdzie na plus pod względem liczby rejestracji?

Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak się właśnie stanie.

Wspominał Pan, że nie będzie prowadził żadnych radykalnych zmian zmierzających do poprawienia wyników sprzedaży. Czyli rewolucja ominie także sieć dealerską?

Żadnych działań restrukturyzacyjnych – jeśli o to Pan pyta - nie planujemy. Natomiast pracujemy intensywnie nad wzmacnianiem sieci dystrybucji. Bardzo ważnym wydarzeniem było niedawne pozyskanie firmy Nivette w Warszawie, gdzie bardzo nam brakowało dodatkowego punktu dealerskiego.  

Czy Nissan planuje dalszy wzrost liczebności sieci dealerskiej w Polsce?

Na razie nie planujemy nawiązywać kontaktów z nowymi partnerami biznesowymi. Skoncentrujemy się na poprawie efektywności w już istniejącej sieci, bo ma ona potencjał, by dalej zwiększać sprzedaż samochodów.

Jak firma chce osiągnąć ten cel?  

Będziemy koncentrować się głównie na kwestiach jakości obsługi klienta. Tak, wiem, że brzmi to banalnie, bo wszystkie marki się tym zajmują. Kluczowa jest jednak w tym przypadku determinacja podczas realizacji takiego celu. A my jesteśmy bardzo zdeterminowani.  

To poproszę konkretnie. Na czym miałaby w Nissanie polegać poprawa jakości obsługi?

Musimy dać odczuć klientowi, że w naszej sieci jest obsługiwany wyjątkowo . I żeby nie być gołosłownym, dam przykład.  Gdy umówi się Pan do naszej ASO na przegląd czy naprawę, otrzyma Pan do użytku za darmo samochód zastępczy. Klient nie poniesie żadnych kosztów z tym związanych, bez względu na to jak długo jego auto będzie naprawiane w serwisie.

Marka opiera swoją sprzedaż głównie o crossovery – Qashqaia i Juke’a, a w tym segmencie urosła w ostatnich latach bardzo duża konkurencja…

Mimo bardzo dużej konkurencji, Qashqai czy nawet Juke wyśmienicie dają sobie radę na rynku.  Od ponad dziesięciu lat potrafimy produkować crossovery, dostosowywać je do potrzeb klientów i modernizować wraz z rozwojem współczesnej technologii. Co ważne, potrafimy bardzo dobrze je sprzedawać w oparciu o stworzoną przez nas bazę klientów. Zaletą croosoverów Nissana jest przy tym ich wysoka wartość rezydualna. Krótko mówiąc – nadal będziemy mocno stawiać na rozwój tego segmentu rynku. To jest po prostu nasze DNA.  Ale Nissan obecnie to nie tylko crossovery. W najbliższych latach jeszcze większy nacisk położymy na rozwój samochodów elektrycznych oraz pojazdów autonomicznych.

Nissan od jakiegoś czasu zwiększa w Polsce liczbę punktów, gdzie można kupić oraz jednocześnie naładować auto elektryczne. Jakie są plany dotyczące zwiększenia sieci dystrybucji tych pojazdów?

Rosnąca sieć punktów ładowania u naszych dealerów to konsekwencja tego, co się dzieje na rynku samochodów elektrycznych. Mamy coraz więcej sygnałów ze strony miast czy dużych firm, że byliby zainteresowani zakupem Leafa czy e-NV200. Warto dodać, że Nissan ma duże doświadczenia w Europie w budowaniu sieci car-sharingu samochodów elektrycznych czy uruchamiania punktów ładowania. To duży atut, który w najbliższym czasie powinien nam ułatwić popularyzację – a co za tym idzie sprzedaż - aut elektrycznych. Z uwagą przyglądamy się np. ostatnio ogłoszonemu przez Wrocław przetargowi na zorganizowanie systemu car-sharingu aut na prąd.  Wracając do naszej sieci dziś samochody elektryczne oferuje 9 dealerów Nissana. Do końca przyszłego roku cała nasza sieć będzie sprzedawać samochody elektryczne i posiadać punkty ładowania. Biznes będzie opłacalny pod warunkiem, że rocznie sprzedawałoby się minimum pięć takich aut na dealera.

W tym roku w Polsce Nissan  znalazł na razie chętnych zaledwie na kilkanaście samochodów elektrycznych. Od czego zależy zwiększenie ich sprzedaży?

Od wielu czynników. Kluczem do sukcesu może się okazać głośny plan wsparcia elektromobilności przez polski rząd. Wszystko zależy od tego jak mocno władze będą chciały się zaangażować we wsparcie rynku pojazdów elektrycznych w naszym kraju. W mojej ocenie, jeśli program ten ma przynieść konkretne efekty musi zawierać kilka kluczowych elementów. Po pierwsze, wsparcie finansowe, czyli dopłaty do zakupu aut czy wprowadzenie mniejszej – lub zerowej - stawki VAT. Po drugie, przydałoby się wsparcie pozafinansowe, organizowane przez samorządy – a więc na przykład wpuszczenie aut elektrycznych na bus-pasy. Trzecia kwestia to wsparcie dla budowy sieci ładowarek. Nissan mógłby w tym przypadku służyć pomocą przy ustalaniu miejsca zainstalowania szybkiej ładowarki. Mamy duże doświadczenie z wielu krajów i dobrze wiemy, gdzie kierowcy najchętniej ładują swoje samochody.

Jakich nowości Nissana można się spodziewać się w najbliższym czasie? Pojawiły się zapowiedzi debiutu w Polsce w I kwartale 2017 roku nowej Micry. Podobno na ukończeniu są też prace nad nowym Juke’em.

Za dużo na ten temat powiedzieć nie mogę. Mogę natomiast zaprosić na najbliższy, paryski salon samochodowy. Dużo się tam będzie działo. Premiery będą na pewno. Pokażemy, że nie tylko crossoverami Nissan stoi. Niewykluczone, że pojawią się także nowe auta na prąd Nissana. Nie zapominajmy jednak, że w tym roku mieliśmy kilka nowości choćby Navarę, na którą jest duży popyt wśród firm budowlanych, energetycznych czy leśników.

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane