/  / Seat wrócił do gry

Seat wrócił do gry

null
null

Tomasz Życki, szef marki Seat w Volkswagen Group Polska: Pewne jest, że chcemy zwielokrotnić sprzedaż, tak by w ciągu najbliższych kilku lat Seat miał pozycję zbliżoną do tej sprzed dekady. Z przyjemnością spotkam się w styczniu i powiem co zrealizowaliśmy. I jestem pewien, że z zaprezentowanych wtedy liczb będziemy dumni. Jesteśmy głodni sukcesu.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Volkswagen Group został importerem Seatów w październiku 2012 r. W sierpniu ubiegłego roku ruszył ze sprzedażą. Co od tego czasu udało się zrobić, by poprawić wyniki nieco zapomnianej na polskim rynku marki?
 
Tomasz Życki, szef marki Seat w Volkswagen Group Polska: Liczby mówią same za siebie. W ubiegłym roku udało nam się poprawić wyniki sprzedaży o 27 proc. w porównaniu z tymi z 2012 r. Seat wrócił do gry na polskim rynku motoryzacyjnym. Jak sam Pan zauważył, sprzedaż wystartowała dopiero w sierpniu ubiegłego roku. I tylko w ciągu tych ostatnich pięciu miesięcy roku nasza oferta, oparta o Ibizę i nowego Leona, spotkała się tak dużym zainteresowaniem klientów. Przerosło ono nasze oczekiwania.
 
Dobra passa trwa?
 
Oczywiście. Nowy rok rozpoczęliśmy równie mocno. W styczniu i lutym sprzedaliśmy prawie tysiąc nowych samochodów. I to mimo, że Seat nie miał w ofercie samochodów z homologacją ciężarową.
 
Gdyby je miał, sprzedaż byłaby zapewne jeszcze większa. Dlaczego nie zdecydowaliście się, wzorem wielu rywali, na wprowadzenie do oferty aut z „kratką”?
 
Uzyskanie homologacji ciężarowej leży w gestii fabryki. Niestety producent nie zdołał zareagować dostatecznie szybko. I tak odpowiednią homologację miała tylko Alhambra, a nie Ibiza i Leon, czyli nasze najlepiej sprzedające się modele. Brak „kratek” w naszej ofercie to także efekt zamieszania związanego z terminem wejścia w życie nowych przepisów o VAT. Pierwsze informacje przekazywane przez resort finansów sugerowały, że będzie to 1 marca. Później okazało się, że nowa ustawa zadebiutuje miesiąc później…
 
To będzie przełomowy rok dla Seata?
 
Dokładnych planów nie chciałbym ujawniać. Pewne jest, że chcemy zwielokrotnić sprzedaż, tak by w ciągu najbliższych kilku lat Seat miał pozycję zbliżoną do tej sprzed dekady. Z przyjemnością spotkam się w styczniu i powiem co zrealizowaliśmy. I jestem pewien, że z zaprezentowanych wtedy liczb będziemy dumni. Jesteśmy głodni sukcesu, chcemy sprzedawać jak najwięcej, choć wiadomo, że na rynku istnieją pewne ograniczenia.

Co ma Pan na myśli?
 
Mówiłem już o kratkach. Ich brak nieoczekiwanie nam nie zaszkodził, tym niemniej wielu potencjalnych klientów wybrało w I kwartale ofertę firm, które wprowadziły na rynek auta z homologacją ciężarową. Ponadto nie wszyscy klienci wiedzą, że wróciliśmy na rynek. Budowanie świadomości marki to praca nie na miesiące, a na lata. Skoda robiła to przez 16 lat. My musimy osiągnąć ten sam cel, ale mamy na to znacznie mniej czasu.
 
Czy w rozwinięciu skrzydeł nie ogranicza Was także niezakończony spór prawny z poprzednim importerem, czyli spółką Iberia Motor Company?
 
Wiemy, że nadal w Wiedniu toczy się arbitraż pomiędzy Seatem z Barcelony a Iberią dotyczący okoliczności rozwiązania umowy importerskiej z tą spółką. Dla nas jednak ta sprawa nie jest najważniejsza. My robimy swoją robotę, starając się sprzedawać jak najwięcej aut. Chcemy, by klienci odczuli jedynie pozytywne zmiany w związku z pojawieniem się nowego importera.Nie powinny ich zajmować kwestie związane z jakimiś rozgrywkami między starym a nowym przedstawicielem marki w Polsce.
 
Pomińmy zatem spory sądowe. Jak wygląda przejmowanie obowiązków importerskich po poprzedniku? Czy VGP podpisał już umowy dealerskie ze swymi partnerami?  
 
Mogliśmy to zrobić już w chwili, kiedy formalnie zostaliśmy importerem. Nie zrobiliśmy tego z bardzo pragmatycznego powodu. Nie ma sensu dublować posiadanych przez tych dealerów autoryzacji na sprzedaż Seatów tym bardziej, że przyznanie takiej autoryzacji nieco kosztuje. Obecnie mamy więc tylko podpisane tzw. umowy sprzedażowe z tymi dealerami, których wiążą jeszcze umowy dealerskie z Iberią. Właściwe umowy będziemy podpisywali od grudnia, czyli tuż po wygaśnięciu umowy importerskiej z naszym poprzednikiem. Wcześniej podpisaliśmy natomiast umowy z nowymi partnerami: w Poznaniu i Łodzi czyli w tych miejscach, gdzie brakowało dealerów Seata. Chciałbym podkreślić, że naszym celem jest zbudowanie sieci sprzedaży w oparciu o dotychczasowych partnerów Seata. Nie znaczy to jednak, że każdy z nich automatycznie pozostanie z nami. Spełniać musi cztery warunki stawiane wszystkim dealerom związanym z grupą Volkswagena: mieć odpowiednio wysoki kapitał, lokalizację zgodną z potencjałem rynkowym, zarząd, który umie prowadzić biznes oraz brand Seata w sercu.
 
Ktoś spełnia wszystkie te kryteria naraz?
 
Nie widzimy większych przeszkód, by dotychczasowi dealerzy nie mieli zostać w przyszłości naszymi partnerami. Oczywiście będziemy też nadal szukali lokalizacji, gdzie marka w ogóle nie jest obecna, a tak jest na przykład w Lublinie.
 
Czy w związku z planowanym rozwojem, dealerów czekają duże inwestycje?
 
W całej Europie będzie zmieniany wygląd autosalonów. Właśnie przystępujemy do pilotażowego programu, w którym weźmie udział wąskie grono państw. W tym roku, według nowej koncepcji powstaną trzy nowe salony. Będą one bardziej kolorowe i przeszklone, rozplanowane w sposób intuicyjny. Znajdą się one w Warszawie, Gliwicach i Rzeszowie. Pierwszy salon będzie otwarty w wakacje.
 
Dużo to będzie kosztowało dealerów?
 
To kwestia kilku milionów złotych na jeden autosalon. Wszystko zależy od lokalizacji czy wielkości działki. To nie będą jednak wielkie salony, naszą strategią nie jest budowanie dużych salonów, stawiamy raczej na rozwiązania o charakterze butikowym.
 
Dobra sieć dealerska to jedno. By skutecznie konkurować z rywalami trzeba mieć także dużo modeli w ofercie. Ta opiera się dziś głównie na Ibizie i Leonie. Czy to wystarczy?  
 
Stąd staramy się ciągle ją poszerzać. Niedawno zaprezentowaliśmy Leona ST, przed nami premiera Leona Cupry, a latem premiera modelu Mii by Mango, limitowanej edycji naszego najmniejszego modelu.
 
Rok temu mówiło się dużo o przymiarkach do wprowadzenia na rynek SUV-a.
 
I stało się. Kilka dni temu producent potwierdził oficjalnie, że nasz kompaktowy SUV zadebiutuje na rynku w 2016 r.
 
A co z sedanem, następcą modelu Exeo? Bardzo brakuje takiego auta, szczególnie, gdyby Seat chciał pozyskać większą liczbę klientów flotowych.
 
To prawda, bardzo przydałby się nam samochód typu Superb czy Passat.  Niestety, na razie nie możemy powiedzieć  kiedy takie auto może się pojawić w ofercie Seata. Mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej.
 
To będzie dobry rok dla polskiego rynku?
 
Pierwszy kwartał ze względu na ofertę samochodów „z kratkami” był bardzo mocny. Pytanie, co dalej? Nowe zasady odliczania VAT-u z pewnością pobudzą rozwój rynku droższych aut, szczególnie tych z segmentu premium. Ich zakup da przedsiębiorcom największe oszczędności. Generalnie są dwie teorie. Pierwsza zakłada, że ci, którzy planowali w tym roku zakupy, już to zrobili w I kwartale, a dalej rynek się osłabi. Zwolennicy drugiej przekonują, że w kolejnych miesiącach nic się nie zmieni. Wzrost będzie trwał nadal, choć może nie tak dynamicznie jak w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku. Czas pokaże.  
Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane