/  / Po siódme: nie kradnij!

Po siódme: nie kradnij!

IBRM Samar|
null
null

Profesor Jan Błeszyński, kancelaria Błeszyński i Partnerzy: Ta ochrona dotyczy wielu obszarów. Przede wszystkim ma charakter cywilno-prawny i obejmuje możliwość przywrócenia poprzedniego stanu, zakazu bezprawnego korzystania, wypłaty odszkodowania albo wielokrotności (dwu- lub trzykrotności) stosownego wynagrodzenia itd. Niezależnie od tego istnieje odpowiedzialność karna za bezprawne korzystanie z cudzego utworu bez zezwolenia.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Na początku rozmowy chciałbym spytać o bardzo ważną dla nas kwestię o charakterze definicyjnym. Czy prawo autorskie rozróżnia pojęcia analiz i raportów?
 
Profesor Jan Błeszyński, kancelaria Błeszyński i Partnerzy: Prawo autorskie posługuje się ogólną definicją utworu. Jeśli wymienia jego rodzaje to tylko w sposób bardzo ogólny i raczej tylko ilustracyjny. Tak, że z punktu widzenia prawa autorskiego to, czy utwór ma charakter analizy czy raportu jest bez znaczenia. Dlaczego? Bo obowiązuje zasada, że ochrona autorska nie zależy od przeznaczenia utworu, sposobu jego wykorzystania, postaci w jakiej zostaje sformułowany. To są po prostu elementy, które nie należą do istoty ochrony z punktu widzenia ustawy o prawie autorskim. Przedmiotem ochrony prawa autorskiego jest utwór rozumiany jako koncepcja doboru, wyrażenia, uporządkowania, przedstawienia pewnej treści, bez względu na to, co się na tę treść składa, w jakim celu powstała, czy wynika z potrzeb estetycznych, poznawczych użytkowych czy też jakichkolwiek innych. My na utwór patrzymy przez pryzmat tego, że jest on przedstawieniem, ukształtowaniem pewnej treści, będącej wyrazem wizji autora, tzn. oryginalnego ujęcia pewnej treści. Nie interesuje nas natomiast to, czego on dotyczy i po co powstał.
 
Czy opracowania powstałe na podstawie danych pochodzących z różnych źródeł i przeznaczone dla ograniczonej liczby odbiorców można traktować jak utwór w rozumieniu prawa autorskiego?
 
Przede wszystkim nie ma znaczenia kwestia czy opracowanie, raport jest kierowany do ograniczonej lub nieograniczonej liczby odbiorców. To jest bez znaczenia. Więcej! Nie ma znaczenia, czy w ogóle odbiorcy istnieją. Można sobie wyobrazić sytuację, że ktoś pisze pamiętnik, wspomnienia czy dziennik i chowa je w szufladzie nie przeznaczając w ogóle do publikacji. Mimo to, utwór ten także korzysta z ochrony. To, czy utwór zostaje przeznaczony dla jakiegoś grona osób, zaspokojenia jakiegoś celu, to jest tylko kwestia korzystania z prawa autorskiego. Natomiast prawo autorskie powstaje w chwili stworzenia utworu, nadania mu postaci, to znaczy postaci zdatnej dla innych do zapoznania się z utworem, czyli według terminologii ustawy, ustalenia w jakiejkolwiek postaci.
 
Jaki jest zasięg ochrony prawnej raportów (analiz) przygotowywanych przez firmy?
 
Sądzę, że na gruncie polskim ma miejsce analogia między prawem autorskim a prawem własności rzeczy, chociaż zakres prawa autorskiego obejmuje również prawa osobiste. Zakres korzystania obejmuje wszelkie możliwe sposoby rozpowszechniania utworu. Ustawa określa to w artykule 17 w ten sposób, że twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu, jego rozpowszechniania i wynagrodzenia, chyba, że ustawa stanowi inaczej. To znaczy, że wyraźnie coś na podstawie przepisu szczególnego zostało dozwolone. W szczególności ustawa zawiera rozdział, który mówi o dozwolonym użytku, a więc są to sytuacje, kiedy ustawa wyjaśnia, kiedy i w jakim zakresie, przy jakich warunkach szczegółowych można korzystać z cudzego utworu, nie pytając autora czy jego następcy prawnego o zezwolenie oraz – nie wypłacając mu wynagrodzenia autorskiego, chyba że w ustawie, w odniesieniu do danego rodzaju dozwolonego korzystania przewidziano obowiązek wypłaty wynagrodzenia.
 
Czy raport przekazany wyłącznie określonej grupie odbiorców - to znaczy na przykład klientom, którzy za niego zapłacili - może być uznany za opublikowany?
 
Nie, nie…Publikowanie i rozpowszechnianie, na gruncie prawa autorskiego, są to pojęcia techniczne. W tym znaczeniu techniczne, że mają swoje ścisłe znaczenie. Rozpowszechnienie oznacza sytuację, w której utwór, za zgodą uprawnionego, zostaje udostępniony tzw. nieokreślonemu kręgowi osób, a więc chodzi o sytuację, kiedy powstaje legalna możliwość zapoznania się z utworem przez każdego, kto chce się z nim zapoznać. Oczywiście muszą być wtedy spełnione pewne warunki. Przykład? Rozpowszechnieniem jest nadanie utworu przez radio, ogłoszenie w prasie czy w Internecie. Chodzi o takie wykorzystanie treści, które nie jest ograniczone do ścisłego kręgu odbiorców, którzy są z mocy zezwolenia twórcy uprawnieni do tego, by z utworem się zapoznać. W stosunku do tego, pojęcie publikacji jest pojęciem węższym. Oznacza, bowiem udostępnienie nieokreślonemu kręgowi osób, czyli publiczności, w postaci legalnie wprowadzonego do obrotu egzemplarza książki, numeru pisma, fonogramu czy wideogramu. W konsekwencji na przykład nadanie publikacją nie jest, bo zapoznanie się z utworem nie następuje w wyniku zapoznania się z rozpowszechnionego egzemplarza utworu.
 
Czyli jeśli raport został sprzedany na przykład kilku firmom, to nie można tego traktować, jako publikacji?
 
Oczywiście, że nie.
 
Kto posiada prawa autorskie do takiego raportu w sytuacji, gdy został on sprzedany klientowi? Czy nabywca może nim swobodnie dysponować, kopiować, go rozsyłać, przesyłać mailem itp.?
 
Przede wszystkim w treści prawa autorskiego wyróżnić należy prawa osobiste i majątkowe. Dlatego, że ich natura jest różna: prawa osobiste są ściśle związane z osobą twórcy, są bezterminowe, nie podlegają przeniesieniu ani zrzeczeniu się. Prawa majątkowe są to prawa do rozpowszechniania utworu na poszczególnych tzw. polach eksploatacji. Zasadą naczelną jest, że twórca decyduje o tym: po pierwsze czy utwór ma się w ogóle ukazać. I to jest decyzja o charakterze osobistym. Po drugie - czy utwór ma być rozpowszechniony i w jaki sposób. To jest decyzja o charakterze majątkowym. To twórca decyduje także w jakiej postaci i w jakim zakresie utwór będzie rozpowszechniony. Na gruncie prawa autorskiego prawnicy rozróżniają tzw. pola eksploatacji. Są to wyspecjalizowane obszary, rozpowszechniania utworu w których utwór jest wykorzystywany, jako pewien dający się wyodrębnić „obszar korzystania gospodarczego” kierowany do pewnej grupy klientów. Na przykład odrębnym polem eksploatacji jest zwielokrotnienie egzemplarzy utworu, a więc np. wydanie książki czy fonogramu. Jest to osobny sposób wykorzystania utworu adresowany do określonego kręgu osób. Dokonując rozporządzenia prawem majątkowym do utworu, czyli prawem do jego rozpowszechniania, twórca decyduje o tym, w jakim zakresie tego rozporządzenia można dokonywać. Zgodnie z ustawą, w odróżnieniu np. od własności rzeczy nie jest możliwe zbycie przez twórcę w całości majątkowych praw autorskich obejmujących np. sposoby eksploatacji nieznane w momencie sporządzania umowy. Są też określone pewne obszary, w których ustawodawca wyłącza ze swobodnego obrotu.
 
I tu leży podstawowa różnica…?
 
Tak. Jeśli jestem właścicielem samochodu, szafy czy działki mogę je zbyć, przenieść prawa. Skutek takiej czynności polega na tym, że tracę więź prawną z przedmiotem, a na moje miejsce wchodzi ktoś inny i wykonuje to prawo we własnym imieniu. Jeśli chodzi o prawo autorskie, różnica polega na tym, że to odcięcie się od twórcy do końca – po pierwsze – jest niemożliwe, a po drugie – utwór jako dobro niematerialne może być przedmiotem niezależnego wykorzystania na różnych polach eksploatacji. Więcej! Korzystanie na tym samym polu eksploatacji nie jest - tak jak w przypadku własności - połączone z władaniem rzeczą, bowiem utwór jest dobrem niematerialnym. Kiedy przeniosę na Pana własność samochodu, to albo Pan z niego korzysta albo ja, np. jako najemca lub biorący go w bezpłatne używanie. Na gruncie prawa autorskiego ten sam utwór może być przedmiotem kilku licencji o charakterze niewyłącznym, na podstawie których możliwość korzystania z tego utworu mają różne osoby. Przy czym sam fakt istnienia uprawnienia jednego nie ogranicza drugiego. Znaczy to, że każdy ma do niego prawo niewyłączne, czyli musi się liczyć z tym, że zostanie udzielona kolejna licencja, także niewyłączna.
 
Czy osoba, która kupiła utwór może nim swobodnie dysponować – kserować, rozsyłać pocztą i mailem?
 
To zależy od zakresu prawa, które uzyskała. A sytuacja ta wymaga doprecyzowania w udzielonej przez twórcę licencji. Co do zasady, rozporządzenie własnością egzemplarza nie obejmuje rozporządzenia także prawem autorskim do utworu, którego ten egzemplarz jest tzw. nośnikiem. O tym, czy i w jakim zakresie rozporządzono prawem autorskim rozstrzyga zawarta w danej sytuacji umowa.
 
Gdy zatem firma sprzedała komuś raport i nie ma w nim poczynionych zastrzeżeń to musimy się liczyć, że ktoś będzie mógł go kopiować i rozsyłać?
 
Nie bardzo pasuje mi tu określenie sprzedaliśmy, bo z prawnego punktu widzenia jest to określenie dość niejednoznaczne. Pojęcie sprzedaży w swoim podstawowym znaczeniu zostało wypracowane w odniesieniu do rzeczy, z której korzystaniem jest związane władanie tą rzeczą, tym konkretnym przedmiotem. Oczywiście możliwa jest sytuacja, że tytuł do tej samej rzeczy ma kilka osób, ale te prawa są zawsze zindywidualizowane. Natomiast w przypadku prawa autorskiego jest to dobro niematerialne; ten sam utwór może być rozpowszechniony w różny sposób, może być przedmiotem równoległej eksploatacji przez więcej niż jeden podmiot. I tu powstaje pytanie. Czy zawierając umowę twórca chce czy nie chce tego rodzaju tytuł do korzystania z utworu powielać? Mając umowę, możemy przy pomocy ogólnych instrumentów prawa cywilnego odpowiedzieć na pytanie, jaki jest zakres tego powielania. Punktem wyjścia jest założenie, że to co nie zostało wyraźnie udzielone pozostaje przy twórcy.
 
Jeśli w raporcie nie została zatem umieszczona informacja, że nabywca może go np. kopiować i rozsyłać to nie jest to zgodne z prawem?
 
Oczywiście, to narusza prawa autorskie.
 
Jaki zatem zakres ochrony przysługuje twórcy?
 
Ta ochrona dotyczy wielu obszarów. Przede wszystkim ma charakter cywilno-prawny i obejmuje możliwość przywrócenia poprzedniego stanu, zakazu bezprawnego korzystania, wypłaty odszkodowania albo wielokrotności (dwu- lub trzykrotności) stosownego wynagrodzenia itd. Niezależnie od tego istnieje odpowiedzialność karna za bezprawne korzystanie z cudzego utworu bez zezwolenia.



Prawo autorskie, czyli ogół praw przysługujących autorowi utworu oraz upoważniających autora do decydowania o użytkowaniu dzieła i czerpaniu z niego korzyści finansowej, komplikuje się wraz rozwojem form i zakresu komunikacji. O ile potrzeba ochrony dóbr twórców słowa pisanego (dziennikarzy, czy literatów), muzyki, czy dzieła plastycznego, a nawet oprogramowania komputerowego nie wzbudza już dziś zastrzeżeń, inaczej jest już z zabezpieczeniem praw twórców bardziej specyficznych dzieł, np. raportów. Przez wiele osób oraz instytucji są one traktowane jak dobro ogólnodostępne, wobec którego prawo autorskie nie ma zastosowania. Konsekwencją takiego założenia jest przeświadczenie, że w posiadanie pożądanego raportu można wejść w dowolny sposób. Również korzystanie z raportu bez wiedzy i akceptacji jego autora(ów) nie wywołuje refleksji na temat łamania praw autorskich. Ponieważ coraz częściej dochodzi do tego rodzaju sytuacji (również IBRM SAMAR doświadcza tego rodzaju problemów) postanowiliśmy powyższym wywiadem rozpocząć dyskusję na temat szeroko pojętej ochrony praw autorskich.

Dariusz Balcerzyk

 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane