/  / PGA myśli o przejęciach

PGA myśli o przejęciach

IBRM Samar|
null
© PGA
null

Stefan van Herpen, prezes zarządu PGA Polska: W ubiegłym roku nasze przychody sięgnęły 800 mln złotych; w tym roku chcemy przekroczyć próg 1 miliarda złotych. Zyski są na dobrym poziomie, ale konkretnych liczb nie chciałbym ujawniać. Co ważne, nasz rozwój finansujemy głównie ze środków własnych. Mamy też o tyle komfortową sytuację, że nie musimy płacić dywidendy spółce matce. Dlatego obecnie większość zarobionych pieniędzy przeznaczamy na inwestycje.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Blisko trzy lata temu pytaliśmy Erika Wintera, poprzedniego szefa PGA Motors, czy w dobie kryzysu finansowo-gospodarczego ma sens inwestowanie w budowę punktów dealerskich i rozwijanie sieci autosalonów? Dziś kryzys jest już za nami, czy rozwój PGA w Polsce przyspieszy?
 
Stefan van Herpen, prezes zarządu PGA Polska: Prawdziwy kryzys w latach 2011-12 to mieliśmy we Francji czy w Holandii. Polska, mimo problemów w branży motoryzacyjnej, nie odczuła tak bardzo skutków spowolnienia gospodarczego. Dlatego też nasza firma rozwijała się nawet w tym trudniejszym okresie i będzie rozwijać się nadal. Jeszcze w 2012 r. w rankingu TOP50 byliśmy na 18. pozycji, a ubiegły rok zakończyliśmy już na siódmym miejscu. Awans w rankingu czy zostanie numerem jeden nie jest jednak dla nas celem samym w sobie. Wolimy posuwać się do przodu krok po kroku. Zależy nam, by PGA była postrzegana jako wiarygodna firma o zrównoważonym portfolio marek, zróżnicowanych obszarach działalności i stabilnych przychodach.
 
Jak obecnie wygląda sieć PGA Polska i jakie firma ma plany dalszego rozwoju w naszym kraju?
 
W największym skrócie można powiedzieć, że do PGA należą cztery spółki zajmujące się sprzedażą samochodów. Są to: Bawaria Motors, oferująca samochody marek BMW i Mini, MB Motors - sprzedająca Mercedesy, osobowe i dostawcze, Bohemia Motors, oferująca klientom Skody oraz Lion Motors, reprezentująca markę Peugeot. Dealerstwa PGA są obecne w Warszawie i okolicach, na górnym Śląsku, w Poznaniu i Trójmieście. W przypadku firmy Bawaria Motors, to na początku maja tego roku uruchomiliśmy nowy salon BMW w Gdańsku. W przeciwieństwie do naszych lokalizacji w Warszawie, Jankach i Katowicach, w salonie gdańskim nie będziemy oferować brandu Mini. Dlaczego? Na terenie Trójmiasta działa prężny dealer tej marki, a rynek jest zbyt mały by kolejny gracz miał szanse na godziwe zyski. Mamy tu jednak serwis Mini, sprzedajemy też używane samochody tej marki. Być może w przyszłości zdecydujemy się na sprzedaż nowych aut, ale z pewnością nie nastąpi to szybko.
 
A pozostałe spółki PGA? Czego nowego możemy spodziewać się w najbliższym czasie?
 
Do niedawna spółka MB Motors miała dwa salony Mercedesa - w Poznaniu i Piasecznie, sprzedające osobowe i dostawcze auta tej marki. Całkiem niedawno, bo w lutym tego roku, w Jankach pod Warszawą uruchomiliśmy placówkę zajmującą się wyłącznie sprzedażą i naprawą samochodów dostawczych. Jeśli chodzi o spółkę Bohemia Motors, to salon w Jankach pod Warszawą z roku na rok sprzedaje coraz więcej aut. Musimy jednak poczekać na ustabilizowanie się tego biznesu, by móc myśleć o nowych inwestycjach. Pozostał jeszcze Lion Motors, który w ciągu 2,5 roku swojej działalności stał się bardzo istotną częścią naszego biznesu. Nie licząc salonu producenckiego Peugeota, jest on dziś największym dealerem tej marki w Polsce. Wierzymy w dalszy rozwój tej spółki.
 
Czy PGA pozyska nowe marki aut? Jeśli tak, to jakie? Powstanie na przykład spółka Four Rings Motors?
 
O Audi akurat nie myślimy, bo nie chcemy już robić konkurencji dla pozostałych naszych dwóch marek premium, czyli BMW i Mercedesa. Ale oczywiście rozglądamy się po rynku za nowymi markami, prowadzimy wiele rozmów. Na razie nie mogę ujawnić żadnych szczegółów.
 
Czy PGA weźmie udział w konsolidacji polskiego rynku dealerskiego? Będzie przejmować inne spółki czy raczej inwestować w budowę salonów od podstaw?
 
Przez ostatnie lata nasz rozwój opieraliśmy głównie na budowie autosalonów od podstaw. Obecnie rozważamy także przejmowanie działających już w Polsce dealerstw. Jeśli marka i lokalizacja będą nam odpowiadały, to z pewnością wejdziemy w taki biznes. Z decyzjami jednak się nie spieszymy. Nie tylko dlatego, że przejęcia są kosztowne. Chodzi także np. o wynegocjowanie odpowiednich umów z importerem. Na razie zatem koncentrujemy się na nowym salonie BMW w Gdańsku czy na rozwoju naszego nowego przedsiębiorstwa PGArt Motors zajmującego się naprawami blacharsko-lakierniczymi. Spółka świadczy usługi dla wszystkich marek oferowanych przez PGA. W lutym oddaliśmy do użytku nowy zakład w Jankach; już teraz dokonuje on 400 napraw aut miesięcznie.
 
4 599 sprzedanych samochodów w 2014 roku, o 35,7 proc. więcej niż w roku poprzednim. 2015 przyniesie kolejny wzrost?
 
W tym roku sprzedamy nieco ponad 5 tysięcy samochodów. Wzrost nie będzie zatem zbyt duży, ale trudno skokowo zwiększać wyniki, gdy rozwijamy obecnie głównie sprzedaż aut marek premium.
 
Czy firma jest rentowna? Jakimi wynikami finansowymi może się pochwalić?
 
W ubiegłym roku nasze przychody sięgnęły 800 mln zł; w tym roku chcemy przekroczyć próg 1 miliarda złotych. Zyski są na dobrym poziomie, ale konkretnych liczb nie chciałbym ujawniać. Co ważne, nasz rozwój finansujemy głównie ze środków własnych. Mamy też o tyle komfortową sytuację, że nie musimy płacić dywidendy spółce matce. Dlatego obecnie większość zarobionych pieniędzy przeznaczamy na inwestycje.
 
Czy PGA rozważa wejście na warszawski parkiet?
 
Nie sadzę, by pomysł finansowania rozwoju oparty o pieniądze z rynku publicznego był sensowny w przypadku naszej branży. Debiut na giełdzie rodzi wiele dodatkowych kosztów i obowiązków. To byłaby zbyt ryzykowna decyzja.
 
Która sfera działalności - sprzedaż aut nowych, używanych, serwis, a może blacharnio-lakiernia - przynosi obecnie dealerowi największe zyski?
 
Sama sprzedaż nowych aut z pewnością nie wystarczy do prowadzenia stabilnego biznesu. W czasach kryzysu, ci którzy postawili wyłącznie na sprzedaż nowych samochodów, często jako pierwsi zbankrutowali.  Równie ważne są zatem wszystkie obszary działalności, które nawzajem się wspierają.
 
Jak ocenia Pan perspektywy polskiego rynku aut osobowych i dostawczych?  
 
W ostatnich latach nieźle miał się rynek samochodów dostawczych i ten pozytywny trend powinien się utrzymać. Rozwijająca się polska gospodarka nadal bowiem potrzebuje nowych środków transportu.  Sądzę, że w tym i przyszłym roku rynek aut dostawczych będzie rósł 5-7 proc. rocznie. Jeśli chodzi o samochody osobowe, to sądzę, że możliwy jest 3-5 proc. wzrost. Szybciej będzie się rozwijał rynek samochodów premium. Tu wzrosty mogą sięgać nawet 10 procent rok do roku. Generalnie jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o przyszłość polskiej motoryzacji.  

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane