/  / Ożywienie przyjdzie za rok

Ożywienie przyjdzie za rok

null
null

Rafał Labijak, właściciel firmy dealerskiej Labijak Auto Lama, prezes Stowarzyszenia Koncesjonerów Citroena w Polsce: Uważnie śledzę doniesienia makroekonomiczne oraz informacje napływające od analityków. Początków ożywienia w gospodarce można oczekiwać dopiero w III kwartale 2013 roku. Trzeba zacisnąć zęby i jakoś dotrwać do tego czasu. Bardzo chciałbym, by eksperci się pomylili, by rynek ruszył wcześniej niż zakładają to prognozy.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas: Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar: Wszyscy z niepokojem obserwują postępujące spowolnienie gospodarcze i kurczenie się krajowego rynku motoryzacyjnego. Jaki będzie ten rok dla Pana firmy?

Rafał Labijak, właściciel firmy dealerskiej Labijak Auto Lama, prezes Stowarzyszenia Koncesjonerów Citroena w Polsce.: Medialna „nagonka kryzysowa”, sprawiła, że ludzie wstrzymują się z zakupami. Nawet ci, których stać byłoby na nowe auto. Większość jest przerażona rosnącymi kosztami życia i nie stać ich na dodatkowe 400 czy 600 zł miesięcznej raty za samochód. Od kilku miesięcy obserwujemy zatem odpływ z salonów zarówno klientów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Nasza sprzedaż w porównaniu z ubiegłym rokiem jest niższa o około 20 proc. Niestety, będzie to też pierwszy w historii mojej firmy rok, który zakończę stratą.

Czy problemy takie dotkną całej sieci Citroena?

Zdecydowana większość dealerów marki ma niższą sprzedaż od ubiegłorocznej. Kilku spośród nas może jednak pochwalić się wynikami lepszymi...

Mają jakiś specjalny patent na sukces? Lepiej zarządzają sprzedażą, są odporni na kryzys czy może... w grę wchodzi reeksport?

To Pan powiedział.

Ma pan trzy salony: dwa w Poznaniu i jeden w Pile. Jak dają sobie one radę w trudnych czasach?

Kiepsko! W najgorszej kondycji jest autosalon w Pile. Ze względu na dramatycznie kurczący się rynek pilski, placówka jest dziś całkowicie nierentowna. W tym roku, średnio wszyscy sprzedają tu 80 samochodów miesięcznie. W mieście jest 14 salonów. Wypada więc po niecałe 6 samochodów na salon.

Poznań się jeszcze broni?

Tak, ale sytuacja dramatycznie się pogarsza. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy w moich poznańskich salonach sprzedałem kolejno: 18 i 19 samochodów. Dwa lata temu, miesięcznie byłem w stanie znaleźć nabywców na 70- 90 samochodów.

Czy oznacza to, że planuje pan sprzedaż bądź zamknięcie któregoś z tych obiektów?

Zbyt dużo by mnie kosztowało ograniczanie działalności. Sądzę, że należy przeczekać trudne czasy. Nie przewiduję dziś żadnych radykalnych ruchów, jednak jeśli sytuacja na rynku w 2013 r się nie unormuje. ...to nie wiem jaką decyzję ostatecznie podejmę.

Jakieś działania antykryzysowe na pewno pan jednak podejmuje.

Do końca lipca byłem jeszcze optymistą. Mocno koncentrowałem się na działaniach, które miały na celu ożywienie sprzedaży i pozyskanie nowych klientów. Niestety, kiedy po III kwartałach podliczyłem wyniki finansowe, okazało się, że nasza aktywność handlowa nie przyniosła żadnych efektów. Opadłem z sił. Pozostały mi już tylko cięcia.

Ma pan na myśli redukcję zatrudnienia?

Nie możemy pozostać w tym samym składzie w sytuacji gdy sprzedaż gwałtownie maleje. W latach 1999-2008 rocznie sprzedawałem ponad 1000 aut, dziś liczba nabywców spadła o połowę. Winna temu jest nie tylko pogarszająca się kondycja polskiej gospodarki. Kilka lat temu w Poznaniu pojawił się nowy dealer Citroena; on też zabrał nam sporo rynku.

Coś poza zwolnieniami?

Oszczędzamy na czym się da. Ograniczamy wydatki na reklamę, obniżamy koszty dostaw energii czy ubezpieczeń. Wstrzymaliśmy inwestycje. Planowałem utwardzić dodatkowy plac na samochody używane, czy wymienić ogrodzenie. Naprawy domaga się dach w salonie, ma już 14 lat. Wszystko musiałem zawiesić na kołku.

Jak pan ocenia szanse swojej firmy w przyszłym roku? Będzie lepiej?

Uważnie śledzę doniesienia makroekonomiczne oraz informacje napływające od analityków. Początków ożywienia w gospodarce można oczekiwać dopiero w III kwartale 2013 roku. Trzeba zacisnąć zęby i jakoś dotrwać do tego czasu. Bardzo chciałbym by eksperci się pomylili, by rynek ruszył wcześniej niż zakładają to prognozy.

comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane