/  / Nie rywalizujemy z dealerami

Nie rywalizujemy z dealerami

IBRM Samar |
null
null

Piotr Dulnik, dyrektor generalny Suzuki Motor Poland: Właściciele autosalonów mogą spać spokojnie. Mamy jeden salon firmowy i nie planujemy zwiększenia liczby tego typu placówek. Tym bardziej bez sensu byłoby deprecjonowanie i niszczenie pozycji naszych dealerów.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: W ciągu ostatnich lat Suzuki borykało się ze sporymi problemami wywołanymi brakami w gamie modelowej. Czy wprowadzenie do oferty S-Crossa i ostatnie paryskie prezentacje Vitary i  Celerio świadczą o tym, że marka wychodzi na prostą?   

Piotr Dulnik, dyrektor generalny Suzuki Motor Poland: Targi paryskie pokazały, że problemy są już za nami, a marka powraca na drogę rozwoju. Przykładem tego jest zaprezentowana w Paryżu nowa Vitara. Dzięki niej będziemy mogli oprzeć sprzedaż na czterech mocnych filarach: Swiftcie, S-Crossie, Celerio oraz właśnie na Vitarze. Zgodnie z ogłoszoną przez Suzuki strategią, co roku będziemy wprowadzali na rynek nowy model. W 2015 r. będzie to Vitara oraz Celerio, a w 2016 roku nowy samochód z segmentu B.  

Media podawały, że produkcja Vitary ruszy na Węgrzech w styczniu 2015 r., a auta pojawią się w autosalonach w połowie roku…

Sądzę, że wcześniej. Pierwsza partia tych samochodów trafi na polski rynek na przełomie stycznia i lutego. W lutym rozpoczniemy najpewniej pierwsze działania marketingowe, sprzedaż ruszy wiosną.

Rywali dla Vitary w tym segmencie nie brakuje - Kia Soul, Peugeot 2008, Nissan Juke…

Tak. Jeśli bierzemy pod uwagę same wymiary aut, to jest to właśnie grupa odniesienia dla naszego modelu. Sadzę jednak, że Vitarą będą także zainteresowani klienci, którzy rozważają zakup większego samochodu – takiego jak Mitsubishi ASX, Hyundai Ix35 czy Kia Sportage. Jesteśmy w stanie zainteresować ich naszym nowym modelem. Mamy do zaoferowania bardzo dużo pakietów personalizacyjnych i off-roadowych. Co ważne – w tym segmencie większość naszych rywali nie posiada napędu na cztery koła.

Kiedy pojawi się w Polsce najmniejszy w gamie Suzuki Celerio?

Produkcja ruszyła w październiku w Tajlandii. Samochody już zamówiliśmy, bo chcemy je jak najszybciej pokazać klientom. Dotrą do nas w grudniu, jeszcze w tym samym miesiącu lub w styczniu 2015 r. trafią do dealerów, a wkrótce potem rozpocznie się sprzedaż. Obecnie już uważnie pracujemy nad ustaleniem ceny tego modelu, bo w przypadku segmentu A klienci bardzo uważnie liczą każdą wydaną złotówkę. Chcemy uzyskać 4-proc. udział w szacowanym na 15 tys. sztuk rocznie segmencie A.  

Nie obawia się Pan kanibalizacji swoich aut z tego segmentu? Alto, Splash, a teraz premierowe Celerio…

Ależ nie. Alto i Splash wkrótce znikną z naszej oferty. Sądzę, że pozostałe na stokach importera i dealerów samochody powinniśmy sprzedać w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
 
Kiedy zatem z katalogów zniknie też SX4 Classic?  

Obecnie auto jest dostępne w salonach. Różnica w cenie między SX4 a SX4 S-Cross jest bardzo duża, więc na razie pozostawiamy wybór klientom. Sadzę jednak, że sprzedaż Classica zostanie zakończona za 4-5 miesięcy.

Ile aut Suzuki sprzeda w tym roku?

Wynik powinien być podobny do ubiegłorocznego, kiedy sprzedaliśmy około sześciu tysięcy aut. Lokomotywami są dwa modele: Swift i S-Cross. Wynik byłby wyższy niż w ubiegłym roku gdyby nie dwie kwestie. Po pierwsze, jak wspomniałem, wycofujemy się stopniowo ze sprzedaży kilku modeli. Po drugie, na naszą sprzedaż negatywny wpływ miał brak w ofercie tzw. aut z kratką, które dzięki możliwości pełnego odliczenia VAT-u, zintensyfikowały sprzedaż wielu producentom w I kwartale tego roku.

Czy nowe modele sprawią, że przyszły rok będzie lepszy dla Suzuki?

Pracujemy nad tym, aby uzyskać podobny poziom sprzedaży do tegorocznego. Może uda się wypracować nawet niewielki wzrost.

Czy braki w gamie modelowej, a zatem mniejsza od oczekiwanej sprzedaż, odbiły się na kondycji sieci dealerskiej?  

Absolutnie nie. Ani na kondycji finansowej naszych partnerów ani na wielkości sieci, która liczy obecnie ponad 50 placówek. Poziom sprzedaży jest realizowany na poziomie planowanym, a wprowadzenie modelu SX4 S-Cross miało korzystny wpływ na wyniki finansowe dealerów oraz na wzrost średniej sprzedaży na dealera.

Suzuki jest jedną z tych marek, które prowadzą firmowe salony. Dealerzy przeważnie postrzegają tego typu placówki jako groźnych rywali…

Wiemy o tym dobrze. Zapewniam jednak, że w naszym przypadku jedyny warszawski firmowy salon Suzuki nie jest w żaden sposób uprzywilejowany w stosunku do placówek niezależnych dealerów. Nie ma prawa walczyć z nimi na poziome cen ani organizować innych niż w całej sieci akcji promocyjnych.  Dostępność samochodów także wszędzie jest taka sama. Możemy z dealerami rywalizować jedynie poziomem obsługi.

Dealerzy niektórych marek narzekają także, że salony firmowe przejmują na wyłączność sprzedaż flotową.  

Nasz salon firmowy niemal nie prowadzi takiej działalności; w każdym razie ja nie pamiętam, by w ostatnich latach została tu zrealizowana jakaś duża tego typu transakcja. Właściciele autosalonów mogą spać spokojnie. Jak wspomniałem, mamy jeden salon firmowy i nie planujemy zwiększenia liczby tego typu placówek. Tym bardziej bez sensu byłoby deprecjonowanie i niszczenie pozycji naszych dealerów.

To jaki jest sens utrzymywania firmowej placówki?

Salon firmowy to w dalszym ciągu istotny element biorąc pod uwagę sprzedaż, jakość obsługi oraz wizerunek marki. To krótko mówiąc „punkt dealerski”, który musi realizować określone cele na rynku lokalnym, jest doskonałym źródłem informacji o oczekiwaniach klientów oraz polem doświadczalnym przy wprowadzaniu nowych rozwiązań handlowych i technicznych.

Salonów firmowych Suzuki nie wybuduje, a czy jest w planach wprowadzenie nowych standardów dotyczących wyglądu salonów? To kolejny „dyżurny” element sporów między dealerami a importerami.
 

Na razie nie ma takich planów. Oczywiście będziemy domagali się od kilku naszych partnerów, by popracowali nad wyglądem swoich salonów. Nie ma to jednak nic wspólnego z nowymi standardami, a wynika jedynie z zaniedbań właścicieli autosalonów.  

Jak ocenia Pan konflikt rosyjsko-ukraiński? Czy podkopie sprzedaż aut także w Polsce?

W kwestiach politycznych nie chciałbym się wypowiadać, tym bardziej, że z oceną tych wydarzeń ma problem wielu ekspertów. Jeśli chodzi o ekonomię, to najbardziej obawiam się dalszego osłabiania złotego wobec euro - przecież w tej europejskiej walucie importerzy płacą producentom za dostarczane auta. Dalsze osłabianie naszej waluty może mieć zatem wpływ na wzrost cen aut lub na zmniejszenie się rentowości biznesów motoryzacyjnych.
 

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane