/  / Motoryzacja odporna na kryzys?

Motoryzacja odporna na kryzys?

null
null

Bank DNB i firma Deloitte sprawdziły jak branża motoryzacyjna poradziłaby sobie w przypadku kryzysu w krajach Unii Europejskiej. Czy jest się czego bać?

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Jak wskazują autorzy opublikowanego pod koniec stycznia tego roku raportu „Negatywne szoki gospodarcze – stress testy polskiej gospodarki w roku 2017” polski przemysł motoryzacyjny jest w dobrej kondycji. Widać to chociażby po dynamice wzrostu sprzedaży w ostatnich dwóch latach. Autorzy raportu zwracają przy tym uwagę na ryzyka zewnętrzne, które mogą mieć wpływ na kondycję branży. – Polska branża motoryzacyjna jest silnie powiązana z gospodarkami państw strefy euro, przede wszystkim przez eksport i bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Przeprowadzone przez nas stress-testy sektora motoryzacyjnego wykazały, że ewentualny kryzys na tych rynkach wpłynąłby na branżę negatywnie, ale w znacząco mniejszym stopniu niż miało to miejsce podczas wydarzeń z lat 2008-2009 – mówi Olga Plewicka z biura przemysłu wytwórczego i Spożywczego, DNB Bank Polska. –Koniunktura tej branży jest taka, że kryzys wcześniej czy później przyjdzie. W kryzysie jednak ważne są mikropodstawy, a te wydają się być dzisiaj w tym sektorze lepsze – podkreśla.

Eksport stanowi obecnie już ponad 51 proc. PKB, a Polska handlowo najsilniej powiązana jest z Unią Europejską (79 proc. eksportu i 71 proc. importu). Spośród krajów, z których „negatywne szoki” na polską gospodarkę zostały uwzględnione w symulacjach przeprowadzonych przez DNB i Deloitte, najważniejszą rolę odgrywają Niemcy (27 proc. eksportu, 28 proc. importu). Na kolejnych miejscach znalazły się: Wielka Brytania (7 proc. eksportu, 3 proc. importu), Francja (6 proc. eksportu, 4 proc. importu) i Włochy (po 5 proc.). Z uwagi na rolę danego kraju w polskim eksporcie oraz udział produkcji danej branży w sprzedaży do danego kraju, dla sektora motoryzacyjnego szczególnie dotkliwy byłby kryzys gospodarczy w Niemczech (w 2015 r. sprzedaż o wartości 5,8 mld EUR), a następnie we Włoszech (1,8 mld EUR) i we Francji (1,2 mld EUR).

Jeśli chodzi o bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI), to ich średnia wartość wynosi 40 mld zł rocznie (łącznie 501 mld zł w latach 2004–15). Pochodzą one prawie wyłącznie z krajów Unii Europejskiej (96 proc.). Biorąc pod uwagę strukturę FDI, eksperci DNB i Deloitte szacują, że napływ bezpośrednich inwestycji do Polski ucierpiałby najbardziej w przypadku kryzysu w Niemczech i Francji (udział na poziomie odpowiednio 22 proc. i 12 proc. ogółu inwestycji). Jeśli wziąć pod uwagę bilans samego roku 2015 – także w przypadku zawirowań w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Sektor motoryzacyjny jest znaczącym beneficjentem bezpośrednich inwestycji zagranicznych (9 proc. w latach 2010-15, z czego 2/3 w postaci reinwestowanych zysków), zatem w przypadku kolejnego globalnego kryzysu lub kryzysu w krajach o wysokim udziale inwestycji w naszym kraju, wstrzymanie dopływu lub odpływ kapitału zagranicznego byłby dla branży na pewno dotkliwy. – Dokładne prognozowanie reakcji danego sektora gospodarki na ewentualny kryzys jest niemożliwe, gdyż reakcja ta uzależniona jest od zmiany zachowań uczestników rynku. Jednak stosując analogie do ostatniego kryzysu można określić potencjalną skalę szoku przy obecnej strukturze gospodarki. Jeśli skala kryzysu byłaby porównywalna z tą z lat 2008-2009, to sektor motoryzacyjny wydaje się być dziś odporniejszy na kryzys porównywalny z rokiem 2009 i może liczyć się z dwukrotnie mniejszym osłabieniem dynamiki przychodów ze sprzedaży niż to miało miejsce w roku 2009 – mówi Olga Plewicka.

Dobra wiadomość jest też taka, że prawdopodobieństwo wystąpienia kryzysu na kluczowych dla branży motoryzacyjnej rynkach jest relatywnie niskie. Bank DNB i Deloitte pokusiły się bowiem o stworzenie „kryzysowego rankingu państw”, według którego w grupie analizowanych krajów najmniejsze ryzyko wystąpienia kryzysu w roku bieżącym wykazują USA, Rosja, Turcja i Chiny, zaś największe: Hiszpania, Włochy, Ukraina. W Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji ryzyko kryzysu jest umiarkowane.

Bank DNB i Deloitte zwracają uwagę na poprawę stanu polskiej branży motoryzacyjnej w porównaniu z wcześniejszymi prognozami. –  Po stagnacji sprzedaży w 2014 roku oczekiwaliśmy co prawda poprawy koniunktury w kolejnych latach, ale rzeczywistość okazała się lepsza od przewidywań i przyniosła znacznie wyższe wzrosty od naszych poprzednich prognoz. W roku 2015 było to 10 proc. w porównaniu z prognozowanym 5 proc., a w I półroczu 2016 roku – aż 15 proc. wobec przewidywanych przez nas 6 proc. – mówi Katarzyna Piętka-Kosińska, ekonomista, współautorka raportu, Deloitte Consulting.

Zdaniem ekspertów Banku DNB i Deloitte, taką sytuację branża zawdzięcza głównie wyższemu od prognoz wzrostowi gospodarczemu w strefie euro, gdzie trafia praktycznie 100 proc. eksportu polskiej branży motoryzacyjnej. A to z kolei sprawia, że produkcja w dużej mierze zależy od dynamiki eksportu. W ślad za tym trendem dała się zaobserwować wyraźna zwyżka cen sprzedanej produkcji - wobec prognozowanej wcześniej stagnacji cen eksportu. Istotnym czynnikiem wzrostu sprzedaży pojazdów był też rynek krajowy, w tym większy od oczekiwanego popyt konsumpcyjny. Wpływ na wzrost miała także, dość zaskakująca, struktura nakładów przedsiębiorstw. Chodzi o bardzo silny wzrost inwestycji w środki transportu w roku 2015. Wyniósł on 24 proc. na tle dwukrotnie wolniej rosnących nakładów firm ogółem oraz 8 proc. r/r w I półroczu 2016 r. – pomimo spadku inwestycji firm ogółem o 5 proc. r/r.

comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane