/  / Klienta trzeba wpierw przekonać do auta elektrycznego

Klienta trzeba wpierw przekonać do auta elektrycznego

null
nullnullnullnullnullnullnullnull

Krzysztof Kowalski dyrektor PR Nissan Sales Central & Eastern Europe: „Przed wszystkimi firmami stoi wspólne zadanie zbudowania rynku aut elektrycznych. Na tym etapie bardziej chodzi o to, by wspierać się w promowaniu samochodów elektrycznych i hybrydowych, niż walczyć o klienta.”

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Dariusz Balcerzyk, IBRM SAMAR: Od europejskiej premiery elektrycznego Nissana Leaf minęło już ponad dwa lata, a model ten ciągle jest nieobecny na naszym rynku. Kiedy auto będzie dostępne w polskiej sieci Nissana?

Krzysztof Kowalski dyrektor PR Nissan Sales Central& Eastern Europe: Nadal czekamy na produkcję modelu w Europie, modelu który będzie stanowił dużo ciekawszą ofertę dla polskiego klienta niż auto obecne, pochodzące z Japonii. Produkcja rozpocznie się  w Sunderland, w Wielkiej Brytanii w kwietniu przyszłego roku. W Polsce Leaf będzie więc dostępny na wiosnę 2013 roku.

Kiedy więc pierwsze egzemplarze dotrą do Polski?
Już w końcu kwietnia.

Czy auto będzie dostępne w całej sieci Nissana, czy tylko w wybranych punktach?

Prawdopodobnie nie będzie dostępne w całej sieci. Ze względu na swoją charakterystykę, samochód najlepiej sprawdza się w dużych aglomeracjach, więc na początku położymy nacisk na szkolenia i ustanowienie dilerów w największych miastach. Naszym celem jest, żebyśmy po pierwszym roku sprzedaży, czyli na wiosnę 2014 roku dysponowali siecią 25 punktów sprzedaży.

Do kogo w Polsce jest skierowana oferta zakupu modelu Leaf?

Na początku przede wszystkim do klientów flotowych. Klienci indywidualni pewnie będą w mniejszości. Firmy bowiem, patrząc na tzw. Total Cost of Ownership, mogą poważnie rozważać zakup samochodów elektrycznych. Największe zainteresowanie Leaf’em może płynąć szczególnie ze strony tych firm, dla których ochrona środowiska jest równie ważna jak ekonomika eksploatacji. Warto podkreślić, że koszt przejazdu 100 km samochodem elektrycznym to około 1-2 euro, w zależności od taryfy podczas ładowania pojazdu. Inaczej mówiąc, przejechanie 100 km równe jest cenie jednego litra paliwa. Przeglądy takiego samochodu również są znacząco tańsze, o około 15%, ze względu na to, że nie ma oleju w silniku, nie ma filtrów paliwa, nie ma filtrów powietrza. Ogółem, szacujemy, że roczne użytkowanie auta elektrycznego da oszczędność około 1000€ kosztów eksploatacji. Dla firm istotna jest też oszczędność czasu. W wielu miastach, liczymy, że tak będzie również w Polsce, auta elektryczne mogą korzystać z bus pasów, co jest szczególnie cenne np. w przypadku firm kurierskich.

Przy wszystkich zaletach samochodów elektrycznych, na końcu o ich powodzeniu na rynku decyduje cena.  W Polsce jest ona nadal zaporowa. Jaka wobec tego jest polityka cenowa Nissana w stosunku do Leaf’a?

Trudno jeszcze mówić o cenie. Trwają rozmowy z naszą centralą. Chcemy, żeby ten samochód miał cenę konkurencyjną wobec podobnych samochodów elektrycznych czy hybrydowych, a także w stosunku do podobnych samochodów wyposażonych w silnik diesla. Tu warto wspomnieć, że Leaf jest autem bardzo dobrze wyposażonym, m.in. w system nawigacji, kamerę cofania, sześć poduszek powietrznych, tempomat. W ujęciu wartości samochodu będzie miało to swoje znaczenie, ale cena będzie na pewno konkurencyjna. Pamiętajmy, że mówimy o pełnowymiarowym, komfortowym, pięciodrzwiowym  samochodzie segmentu C, z dużym bagażnikiem.

A konkretnie, które auta są konkurencyjne w stosunku do Leaf’a?

Na pewno punktem odniesienia będzie Toyota Prius, Opel Ampera, Renault Fluence i samochody segmentu compact z silnikiem diesla, takie jak Volkswagen Golf, czy Opel Astra.

Na jaki poziom sprzedaży Leaf’a liczycie?

Obecnie sprzedaż samochodów elektrycznych jest na bardzo niskim poziomie. Na rynku pojawiają się jednak kolejne firmy, które oferują tego rodzaju pojazdy. Np. niedawno sprzedaż rozpoczęła firma Renault. Na razie wydaje się, że przed wszystkimi firmami stoi wspólne zadanie zbudowania rynku aut elektrycznych. Na tym etapie bardziej chodzi o to, by wspierać się w promowaniu samochodów elektrycznych i hybrydowych, niż walczyć o klienta.

Drugi problem to infrastruktura. Badania przeprowadzone w Japonii bardzo jednoznacznie wskazują na to, że im gęstsza jest sieć stacji ładowania, czy to zwykłych, czy szybkich, tym większa jest sprzedaż samochodów elektrycznych. Czekamy więc na to, by powstawały stacje ładowania, również te przystosowane do szybkiego ładowania, co na pewno zdynamizuje sprzedaż aut elektrycznych.

Trzeci element to są zachęty: finansowe i niefinansowe, jak np. możliwość darmowego parkowania w centrach miast, czy jazdy po bus pasach.

Jeśli to wszystko się wydarzy, a na to liczymy, to w czterech krajach, w których działamy, czyli Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech, będziemy w stanie sprzedać 300 samochodów do końca marca 2014 roku.

Na świecie Nissan prowadzi rozmowy z rządami poszczególnych państw. Czego dotyczą te rozmowy i czy są prowadzone także z przedstawicielami polskich władz?

W tym pierwszym okresie musimy wspólnie zadbać o to, żeby klient przekonał się do samochodu elektrycznego. Staramy się więc przedstawić koncepcję zero emisyjnej mobilności tym wszystkim, którzy są zainteresowani jej rozwojem. Pokazujemy korzyści, które z niej płyną zarówno dla użytkownika, jak i dla społeczeństwa. W miarę możliwości uczestniczymy też w sympozjach, spotkaniach, zjazdach, gdzie obecne są osoby opiniotwórcze i decyzyjne. Podczas takich spotkań promujemy czystą mobilność i namawiamy do tworzenia zachęt, które w większości krajów europejskich są stosowane. Wsparcie przy zakupie samochodu elektrycznego sięga w nich kilku tysięcy euro, od 3 do nawet 9 tys. euro.

Czy zatem rozmawiacie także z polskimi władzami? Jeśli tak, jaki jest efekt tych rozmów?

Mamy kontakty z przedstawicielami ministerstw, z władzami miast, takich jak Warszawa czy Kraków. Proces decyzyjny jest długi i uczestniczy w nim wielu graczy. Jeżeli pewne rozwiązanie nie zostanie zaaprobowane na poziomie ogólnopolskim to liczymy, że może zaistnieć w konkretnym mieście. W naszej polityce ważne jest nie tylko prezentowanie produktu ale kompleksowych, komplementarnych działań bazujących na doświadczeniach bardziej zaawansowanych rynków.

Czy w polskich warunkach, przy braku rządowego wsparcia dla samochodów elektrycznych, bardziej właściwą drogą nie jest pójście za przykładem projektu Wiedeń-Bratysława, czyli rozmowa na poziomie władz municypalnych, czy też nakłanianie miast do kooperacji?

To bardzo ciekawy aspekt. Widzimy dość dużą aktywność polskich władz lokalnych. Doceniamy działania władz Krakowa, czy Szczecina. W ramach ich decyzyjności, zachęcają one do zakupu aut z alternatywnymi źródłami napędu. Naszą misją jest pokazać przykłady z realnej działalności gospodarczej i politycznej. Stąd też staramy się przybliżyć takie przykłady jak współpraca władz Wiednia i Bratysławy w budowie korytarza, który pozwoli na przejazd samochodów elektrycznych między europejskimi miastami i wspieranie takiej trasy siecią szybkich ładowarek ulokowanych po drodze.

Na czym polega program budowy korytarza pomiędzy Wiedniem a Bratysławą? Jaki ma być efekt powstania takiego korytarza?

To jest projekt, który zmierza się już z kolejnymi wyzwaniami; nie tylko promowanie e-mobilności w ramach danego miasta, ale promujący przemieszczanie się między miastami i między krajami. Okazuje się, że można porozumieć się i na podstawie istniejącego standardu Chademo szybkich ładowarek stworzyć  korzystny pakiet skierowany na promowanie nowoczesnych form transportu, w tym rozwiązujący kwestie „roamingu” czyli transgranicznego obciążania się należnościami; tak jak to ma obecnie miejsce w przypadku telefonów komórkowych.  Pamiętajmy, że za kilka lat samochody elektryczne będą, z pewnością nie normą, ale normalnościa na drogach; przecież sprzedaliśmy już na świecie prawie 40,000 LEAF-ów. Jeżeli w Polsce nie stworzymy warunków do eksploatacji takich aut możemy odciąć się od pewnej grupy inwestorów, którzy będą wybierać miejsca przyjazne „elektrykom”.

Dziękuję za rozmowę.
Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane