/  / Hyundai staje do wyścigu

Hyundai staje do wyścigu

IBRM Samar |
null
© Hyundai Motor Poland
null

Leszek Płonka, dyrektor zarządzający Hyundai Motor Poland: Reorganizacja firmy i wprowadzenie nowej długoterminowej strategii marketingowej, przyniesie w efekcie umocnienie pozycji marki na rynku. Biorąc pod uwagę jakość naszych samochodów i wielkość inwestycji jakie Hyundai poczynił w Europie, sądzę, że za trzy lata nasza sprzedaż może wzrosnąć w Polsce do poziomu 20 tysięcy samochodów rocznie.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar:  Jak trafił Pan z centrali Skody w Mlada Boleslav do Hyundaia w Polsce?
 
Leszek Płonka, dyrektor zarządzający Hyundai Motor Poland: Gdy kończyłem w ubiegłym roku pracę w Skodzie postanowiłem rozstać się z motoryzacją. Wydawało mi się, że w branży tej osiągnąłem już wszystko, co tylko było możliwe.  Uznałem, że czas na zmiany i wybór innej drogi kariery zawodowej. Niespodziewanie we wrześniu 2013 r. zadzwonił do mnie headhunter z pytaniem czy byłbym zainteresowany pracą w firmie motoryzacyjnej od wielu lat obecnej na polskim rynku. Nadal miałem także oferty z branży zgodnej z moim wykształceniem, a jestem inżynierem elektronikiem i cybernetykiem.  Zdałem sobie jednak sprawę, że podczas rozmów o pracę w tych branżach nie czułem takich emocji i pozytywnej energii jaka towarzyszyła mi w świecie motoryzacji. Takie właśnie uczucia miałem podczas rozmów z headhunterem proponującym powrót do świata samochodów. Dlatego też, wbrew wcześniejszym planom postanowiłem kontynuować karierę w motoryzacji. A konkretnie w marce Hyundai.

Koreańczycy wysłali headhuntera do Pana w konkretnym celu. Jakie zadania postawił przed Panem właściciel marki?
 
Zadanie, jakie mi postawiono było jedno – równać do najlepszych. Nowoczesne i zaawansowane technologicznie produkty to potencjał Hyundaia, dzięki któremu jest w stanie należeć do czołowych marek na rynku polskim. Trzeba tylko ten potencjał wyzwolić i właśnie tego zadania się podjąłem.
 
A konkretnie, w czym Hyundai ustępował rywalom?
 
Do tej pory Hyundai rozwijał się w Polsce w sposób – nazwijmy to - bardzo ekstensywny. Na rynku pojawiały się nowe modele aut, dealerzy otwierali kolejne salony. Mimo 20 lat obecności Hyundaia na polskim rynku okazało się jednak, że inne firmy potrafią lepiej wykorzystać potencjał rynkowy. Sprzedawały więcej samochodów, lepsza była u nich jakość obsługi klienta, a co najważniejsze podejmowane działania marketingowe były precyzyjnie celowane na polski rynek. Nasza polityka zbytnio skupiała się na upustach cenowych.
 
Czyli Hyundai przestał w Polsce przynosić zyski?
 
Każda firma, która prowadzi działalność handlową z reguły stawia przed sobą trzy cele: wielkość sprzedaży, udziały w rynku oraz odpowiedni do prowadzonej skali działalności poziom zysków. W przypadku Hyundaia ten trzeci parametr uległ pewnemu zachwianiu. Mówiąc wprost – zyski były zbyt małe w stosunku do oczekiwań właścicieli.
 
W połowie listopada minął rok, gdy stanął Pan na czele polskiego oddziału Hyundaia. Jak przebiega reorganizacja firmy? Jakie są pierwsze efekty równania do najlepszych?
 
Przede wszystkim przeprowadziłem wraz z zarządem wiele zmian strukturalnych i personalnych w naszej organizacji. Ich głównym celem było zmobilizowanie  pracowników do bardziej aktywnego działania na rynku. W firmie pojawiły się nowe twarze – w sprzedaży, marketingu, serwisie, obsłudze posprzedażnej czy dziale obsługującym klientów flotowych. Ze starego składu pozostał w Hyundaiu w zasadzie tylko jeden menadżer. Dokonaliśmy także nieco zmian na stanowiskach specjalistów w różnych działach firmy. Trzeba stwierdzić, że po kilkunastu latach pracy w jednej firmie wiele osób traci zdolność realnej oceny zmian zachodzących na rynku. Jestem przekonany, że posiadamy dzisiaj młody, kompetentny i zaangażowany zespół, który nie boi się wyzwań rynkowych.
 
Kto ich zastąpił?  
 
Przeważnie są to ludzie mający już doświadczenie w branży motoryzacyjnej. Przyszli do nas menedżerowie m.in. z Volkswagena, Peugeota czy BMW. Przede wszystkim stworzyliśmy struktury handlowe, które bezpośrednio wspierają sieć dealerską w codziennych działaniach handlowych. Wierzymy, że ten nowy zespół będzie lepiej reagował na zmiany otoczenia rynkowego, dzięki czemu wpłynie na poprawę jakości obsługi klientów i zwiększenie sprzedaży. Nie chodzi jednak tylko o nowe twarze, ale także o zmianę zasad współpracy między poszczególnymi działami firmy - sądzę, że pod tym względem zaszło już wiele pozytywnych zmian.
 
Czy rewolucja objęła także sieć dealerską Hyundaia?
 
Nie było żadnej rewolucji i nie będzie. Nie znaczy to, że zmiany są niepotrzebne. Podstawowa sprawa, która wymaga rozwiązania to poprawa komunikacji między dealerami a importerem. By osiągnąć ten cel m.in. zwiększyliśmy z jednego do dwóch w roku liczbę kongresów dealerskich, przeprowadzamy także częściej niż poprzednio regionalne spotkania z dealerami. To jednak nie wszystko. Powołaliśmy do życia Grupę Konsultacyjną. Składa się ona z 12 właścicieli i dyrektorów zarządzających, reprezentujących w równych proporcjach dealerów dużych, średnich i małych. Ma ona na bieżąco omawiać najbardziej palące problemy sieci, w tym sposoby ustalania planów sprzedażowych, celów rocznych czy systemów bonusowych.

Czy jest Pan zadowolony ze współpracy ze wszystkimi dealerami czy podobnie jak w przypadku kadry menedżerskiej w sieci pojawią się też „nowe twarze”?

 
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Być może w pojedynczych przypadkach będziemy musieli zakończyć współpracę i jest to bardzo bolesny proces dla obu stron. Tę kwestię zasygnalizowaliśmy na ostatnim kongresie dealerskim. Chciałem jeszcze raz zaznaczyć, że problem dotyczy tylko kilku dealerów. Przeanalizowaliśmy rozwój poszczególnych firm dealerskich, ich roczne wyniki sprzedaży, poziom uzyskiwanej rentowności, konsekwencję w realizacji planów. Na tej podstawie wiemy już, kogo na co stać. Wiemy też, że pewne placówki nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Na decyzje przyjdzie czas w przyszłym roku - tym partnerom dokładnie przyglądamy się i prowadzimy z nimi rozmowy o koniecznych zmianach.
 
Jakich jeszcze zmian mogą oczekiwać dealerzy Hyundaia?
 
Stawiamy mocno na szkolenia. Ta kwestia była w poprzednich latach mocno zaniedbana. Obejmiemy nimi całą sieć dealerską. Będziemy także pracować nad poprawą rentowności dealerów oraz samej polskiej centrali firmy. Ponadto, chcemy mocno postawić na rozwój nowoczesnych systemów informatycznych - zarówno w centrali firmy jak i u naszych partnerów. Planujemy także zmienić naszą strategię marketingową w kierunku większego, celowego działania przystosowanego do potrzeb i oczekiwań polskiego rynku samochodowego.  
 
„Dziennik Gazeta Prawna” sugerował niedawno, że po trwającej rok reorganizacji Hyundai jest gotowy do ostatecznej rozgrywki o polski rynek motoryzacyjny. „Największym przeciwnikiem będzie Skoda, którą Płonka zna od podszewki” – czytamy w artykule.
 
To nadinterpretacja. Do Skody sporo nam brakuje, a oni także nie stoją przecież w miejscu. Dziś czeska marka ma kilkanaście procent udziału w krajowym rynku, a my kilka. Potencjał Skody budowaliśmy na solidnych fundamentach, co zapewnia stabilizację sukcesu tej marki w Polsce, teraz takie fundamenty pragniemy zbudować dla marki Hyundai. W najbliższym czasie chcemy się skupić na poprawie wizerunku i rozwoju jakościowym, co pozwoli nam na wzmocnienie naszej pozycji rynkowej.
 
Ale do jakiejś rozgrywki się Pan szykuje?
 
Tak, sądzę, że reorganizacja firmy i wprowadzenie nowej długoterminowej strategii marketingowej, przyniesie w efekcie umocnienie pozycji marki na rynku. Biorąc pod uwagę jakość naszych samochodów i wielkość inwestycji jakie Hyundai poczynił w Europie, sądzę, że za trzy lata nasza sprzedaż może wzrosnąć w Polsce do poziomu 20 tysięcy samochodów rocznie. Co ważne, wzrost wielkości sprzedaży musi iść w parze z oczekiwaną rentownością firmy.
 
Strategia Hyundaia przewiduje, że jego sprzedaż na wszystkich rynkach ma być większa od wyników uzyskiwanych przez siostrzaną Kię. Czy taki plan uda się też zrealizować w Polsce?
 
Skoda w Polsce też jest wyjątkiem i jako marka córka, również sprzedaje więcej od Volkswagena. A teoretycznie powinno być odwrotnie. Nie chciałbym się wypowiadać na temat rywalizacji między obiema markami z naszej grupy. Niech zwycięży najlepszy.  
 
Jakie cele stawia sobie Hyundai w Polsce w przyszłym roku?
 
Nie zakładam rewolucyjnych zmian, bo stale jesteśmy w trakcie transformacji. Planujemy zwiększenie naszej sprzedaży o kilka punktów procentowych. Nie wspomniałem jeszcze, że od połowy tego roku zarówno Hyundai jak i Kia zaprzestały współpracy z Santanderem, a finansowanie obu marek przejął bank BNP Paribas. Współpraca z nowym partnerem układa się dobrze, trzeba ją jednak dopracować. To także zadanie na przyszły rok.
 
Czym tłumaczyłby Pan spadki liczby rejestracji marki Hyundai na polskim rynku? Czy to efekt reorganizacji firmy i ukrócenia zjawiska reeksportu samochodów w sieci dealerskiej?
 
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Nie interesuje mnie przy tym, co było wcześniej - przejąłem firmę z „dobrodziejstwem inwentarza”. Prawdą jest jednak, że przede wszystkim chcę umocnić sprzedaż na polskim rynku.  Nasi dealerzy muszą przecież  zarabiać także na serwisowaniu aut.
 
Jakie atuty w walce z rywalami ma dziś Hyundai?
 
Możemy się pochwalić bogactwem rozwiązań technicznych i nowoczesną stylistyką aut oraz pełną gamą modelową – począwszy od małego i10, a na luksusowej limuzynie Genesis kończąc. W przyszłym roku czekają nas także premiery. W lutym na polskim rynku zadebiutuje całkowicie nowy model i20.  Następnie pojawią się także modele i30 oraz i40 po face liftingu. W połowie roku zadebiutuje z kolei całkowicie nowy ix35, jeden z najlepiej sprzedających się modeli Hyundaia. W II połowie 2015 roku wprowadzimy ponadto na krajowy rynek samochód użytkowy marki Hyundai.
 
A którym z modeli jeździ Pan na co dzień?
 
Oczywiście i40. To nasz flagowy model. Wokół niego zresztą skoncentrowana była ostatnia kampania reklamowa Hyundaia: „Pakiet Korzyści GO!”. Od czasu do czasu nie mogę jednak nie sprawić sobie frajdy i przejechać się Genesisem.  

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane