/  / Czy rząd przestanie wspierać oszustów i złodziei?

Czy rząd przestanie wspierać oszustów i złodziei?

Od lewej: Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów i Andrzej Duch, Związek Rzemiosła Polskiego.
Od lewej: Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów i Andrzej Duch, Związek Rzemiosła Polskiego.

Związek Rzemiosła Polskiego i branża motoryzacyjna składa projekt radykalnych zmian w systemie wypłat odszkodowań komunikacyjnych.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
O problemach w rozliczeniach szkód komunikacyjnych, zaniżonych odszkodowaniach, o szarej strefie, kradzieżach aut na części i innych patologiach napisano w ostatnich 20 latach tysiące analiz, wniosków i postulatów. I co? I nic. - Kolejne rządy pozwalają na oszustwa, kradzieże i tolerują „czarną i szarą strefę” w naprawach motoryzacyjnych. Co więcej, godzą się na to, że do budżetu państwa nie wpływa rocznie, co najmniej 500 mln zł. należnych podatków. Czy można to zmienić? Oczywiście, wystarczy jedynie chęć, konsekwencja i dobre zmiany prawa  oraz co najważniejsze - nie uleganie lobby ubezpieczeniowemu – przekonywali podczas konferencji prasowej 26 lipca przedstawiciele organizacji branżowych motoryzacji oraz Związku Rzemiosła Polskiego.  

W czym rzecz? Związek Rzemiosła Polskiego i organizacje motoryzacyjne: Polska Izba Motoryzacji, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów i Związek Dealerów Samochodów uważają, że dzięki zmianom prawa dotyczącym likwidacji szkód komunikacyjnych, w tym przede wszystkim dzięki ograniczeniu „czarnej i szarej strefy” można co roku pozyskiwać do budżetu państwa od 500 do 700 mln zł. - Dziś legalnie działające serwisy samochodowe, warsztaty blacharsko-lakiernicze, sprzedawcy części i stacje demontażu pojazdów, przy całkowitej obojętności państwa, przegrywają konkurencję z „czarną i szarą strefą”, która nie płaci podatków, zatrudnia ludzi bez odpowiednich umów, nie spełnia norm ekologicznych oraz korzysta z części pozyskiwanych z nielegalnych źródeł pochodzenia. Trzeba wreszcie z tym skończyć – twierdzą w opublikowanym we wtorek komunikacie prasowym.  

Jak podkreślają, odszkodowania i świadczenia w obowiązkowym ubezpieczeniu OC w Polsce są prawie w 100 proc. zdecydowanie zaniżone i praktycznie nigdy nie pokrywają realnych kosztów naprawy pojazdu zrealizowanej zgodnie z prawem. Skala zaniżeń jest różna. Według szacunków Związku Rzemiosła Polskiego „zaniżenia” te wynoszą często nawet do 500 proc., a znane są przypadki, gdy zaniżenie to sięgało prawie 800 proc.! - W tym przypadku wycena szkody metodą kosztorysową opiewała na 1 188,12 złotych brutto, a ostatecznie naprawa przeprowadzona w legalnym, płacącym podatki warsztacie, na legalnie zakupionych częściach wyniosła 9 116,18 złotych – twierdzą organizatorzy konferencji i podkreślają, że „mają na to papiery”.

Zgodnie z szacunkami organizacji branży motoryzacyjnej, nawet 80 proc. napraw finansowanych z wypłaty „do ręki” (metodą kosztorysową) trafia do miejsc naprawy samochodów, działających w “czarnej lub szarej strefie”. - PIU oficjalnie szacuje je na 50 proc., co nawet w tej zaniżonej wartości wydaje się szokujące w ustach organizacji, która powinna w imieniu swoich członków zwalczać takie patologie, a nie się z nimi godzić – zaznacza Marek Konieczny, prezes ZDS.

Z tym stanowiskiem nie zgadza się oczywiście Polska Izba Ubezpieczeń. - Izba przeprowadziła profesjonalną analizę, związaną z naprawami pojazdów, na prośbę Ministerstwa Finansów. Stworzenie analizy nie może być w żaden sposób utożsamiane z „godzeniem się” na zjawisko w niej opisane. Pragniemy jednocześnie zwrócić uwagę, że dokonana przez nas analiza może być bardzo cennym materiałem, jeśli chodzi o zwalczanie patologii, co jest zadaniem odpowiednich organów państwa - napisał w odpowiedzi na pytania IBRM Samar, Marcin Tarczyński, rzecznik PIU.
Według niego, jeśli chodzi o odpowiedzialność ubezpieczyciela, to zgodnie z przepisami prawa, poszkodowany ma prawo albo do wypłaty w gotówce kwoty, będącej równowartością szkody, albo do naprawienia auta w taki sposób, by zostało ono doprowadzone do stanu sprzed szkody. - Możliwość przekazania poszkodowanemu równowartości szkody w pieniądzu jest dla zakładu ubezpieczeń obowiązkiem, a nieudostępnienie takiej możliwości jest prawnie zabronione - podkreśla Marcin Tarczyński.

W związku ze wskazanymi problemami na rynku likwidacji szkód komunikacyjnych, branża motoryzacyjna zaproponowała radykalne rozwiązanie polegające na zmianach w Kodeksie Cywilnym i Ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych. Główne tezy proponowanych zmian są następujące:

1. Wprowadzenie zmian w Kodeksie Cywilnym umożliwiające ograniczenie sposobów likwidacji szkody z OC tylko do dokonania naprawy pojazdu (A nie wypłaty pieniędzy do ręki klienta – PJ).
2. Wprowadzenie zapisu o braku możliwości odmowy naprawy pojazdu przez zakład ubezpieczeń, jeśli koszt naprawy nie przekracza sumy gwarancyjnej ubezpieczenia. Odmowa taka może nastąpić tylko ze względów technicznych, gdy samochód nie nadaje się do dalszej eksploatacji.
3. W przypadku szkód całkowitych ze względów technicznych wypłata odszkodowania może nastąpić tylko po przedstawieniu zaświadczenia o przekazaniu wraku pojazdu do legalnej stacji demontażu.

Czy nowy polski rząd przestanie wspierać oszustów i złodziei - pytają prowokacyjnie organizacje motoryzacyjne. Jednocześnie liczą, że to obecne władze postawią wreszcie tamę patologiom. Dlatego właśnie wystosowały list do premier Beaty Szydło i ministra finansów Pawła Szałamachy z apelem o pilne zajęcie się powyższą sprawą.  

PJ

comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane