/  / Czy grozi nam wzrost cen paliw?

OPŁATA ZAPASOWA | Czy grozi nam wzrost cen paliw?

IBRM Samar |
null
null

Tajna decyzja Ewy Kopacz, rząd wprowadził nowy podatek, paliwo mocno zdrożeje, ustawa została przepchnięta za naszymi plecami - zawrzało niedawno na portalach internetowych. Sprawdzamy, w czym rzecz. Czy ustawa weszła w życie „po cichu”? Czym jest „nowy podatek” i czy paliwa na stacjach benzynowych rzeczywiście zdrożeją?

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Na początek kilka faktów. „Nowy podatek” to w rzeczywistości tzw. opłata zapasowa, czyli opłata ponoszona i uiszczana przez producentów i handlowców od 1 stycznia 2015 r. na rzecz Agencji Rezerw Materiałowych w celu pokrycia kosztów tworzenia i finansowania zapasów paliw i ropy naftowej. Ewa Kopacz nie podjęła w tej sprawie żadnej tajnej decyzji. Zapis o opłacie zapasowej pojawił się w nowej ustawie o zapasach obowiązkowych paliw z 30 maja 2014 r. Sama definicja opłaty została opublikowana na stronie internetowej Agencji 4 września ubiegłego roku. Inna kwestia, ile osób w Polsce śledzi prace Sejmu oraz korzysta na co dzień ze stron ARM..
 
Polskie władze wprowadzając opłatę zapasową w pewnym sensie nie miały innego wyjścia. Jak podkreślają eksperci, obecność Polski w Unii Europejskiej oraz w strukturach Międzynarodowej Agencji Energii spowodowała konieczność nowelizacji ustawy o zapasach obowiązkowych paliw. Podobne, do obecnie wprowadzanych w Polsce, rozwiązania dotyczące kwestii utrzymywania zapasów obowiązkowych funkcjonują we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Nowelizacja ustawy w naszym kraju była opracowywana od kilku lat i weszła w życie ze znacznym opóźnieniem. Zasadniczym jej celem było przeniesienie zapasów obowiązkowych od firm naftowych do wyspecjalizowanej w magazynowaniu paliw instytucji, czyli właśnie Agencji Rezerw Materiałowych. Uwolnienie firm od utrzymywania części zapasów zastąpione zostało obowiązkiem uiszczania opłaty zapasowej na rzecz ARM, która ma zbudować w kraju odpowiedni system utrzymywania zapasów. Obecnie stawka opłaty zapasowej wynosi 43 zł za tonę ropy naftowej i 99 zł za tonę LPG.
 
Ministerstwo Gospodarki, które przygotowało nowelizację ustawy szacowało, iż koszt zmian (w realiach rynku obowiązujących w I połowie 2014 roku: notowania ropy ponad 100 USD/bbl i kurs złotego do dolara US na poziomie ponad 3 zł) może spowodować wzrost ceny litra paliwa o kilka groszy. - Warto jednak pamiętać, iż dotychczasowy system utrzymywania zapasów (głównie przez przedsiębiorców) też generował koszty, które były uwzględniane w cenie paliwa. Dodatkowo powodował zamrożenie znacznych środków finansowych producentów i importerów paliw oraz duże wahania bilansów firm związane ze zmianami wartości zgromadzonej na zapasach ropy naftowej i paliw gotowych. Opłata zapasowa nie jest więc nowym rodzajem podatku, a jedynie zastąpieniem jednego rodzaju kosztów innym – wyjaśnia Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku paliw Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.  

A teraz przejdźmy do meritum sprawy. Czy w związku z wprowadzeniem 1 stycznia w życie opłaty zapasowej, kierowców czeka wzrost cen paliw na stacjach benzynowych? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi; generalnie eksperci starają się studzić nastroje, tym bardziej że polscy kierowcy mieli ostatnio sporo szczęścia. Wprowadzenie nowej opłaty zbiegło się bowiem w czasie ze znacznymi obniżkami cen paliw, co z kolei związane było ze spadkiem cen ropy naftowej.  - Tym samym ewentualny wzrost kosztów firm naftowych, który mógłby w tym roku minimalnie wpłynąć na cenę paliwa, został skompensowany obniżkami wynikającymi z czynników rynkowych. System przejścia na nowe zasady zakłada, iż w miarę upływu czasu stawki opłaty zapasowej będą maleć i tym samym jej udział w kształtowaniu ceny, w dłuższej perspektywie może wpływać raczej na obniżki ceny, niż na jej podwyżki – przekonuje dyrektor Romaniuk.
 
Inni eksperci podkreślają jednak, że bez względu na sytuację na rynku ropy naftowej, opłata ta zostałaby wprowadzona i przerzucona na ostatecznego konsumenta. Tak, jak podatki czyli akcyza, opłata paliwowa i VAT. - Z tego powodu za litr benzyny czy diesla zapłacimy średnio na stacji  5 gr./l więcej. Zresztą koszt ten jest już uwzględniony w cenach hurtowych i dla przeciętnego kierowcy będzie niezauważalny. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt zróżnicowania cen benzyn i diesla na poszczególnych stacjach w kraju. Mimo wszystko, detaliczne ceny paliw mogą jeszcze spaść w styczniu średnio kilka groszy – zaznacza Rafał Zywert, analityk rynków terminowych, BM Reflex.
 
Bardziej, zdaje się, będą musieli się trzymać za portfel użytkownicy samochodów napędzanych autogazem. Opłata zapasowa dla LPG jest bowiem nieco ponad dwukrotnie wyższa od opłaty dla pozostałych paliw z powodu konieczności składowania przez ARM większej ilości tego paliwa. - Do końca 2014 roku, w odróżnieniu od sektora paliwowego, który musiał utrzymywać zapasy 90-cio dniowe, sektor LPG był zobowiązany do utrzymywania zapasów 30-to dniowych. Teraz Polska będzie utrzymywać zapasy w wymiarze 90 dni. W przypadku tego paliwa możemy mieć do czynienia  z kilkugroszowym wzrostem ceny, gdyż spowodowane sytuacją na rynkach surowcowych spadki cen detalicznych LPG nie są tak znaczące, jak dla benzyny czy oleju napędowego – przyznaje dyrektor Romaniuk.

 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane