/  / Biznes nieźle się kręci

Biznes nieźle się kręci

IBRM Samar|
Piotr Fus (z lewej) z bratem Tomaszem. Współwłaściciele Rolls-Royce Motor Cars Warszawa
© Samar
Piotr Fus (z lewej) z bratem Tomaszem. Współwłaściciele Rolls-Royce Motor Cars Warszawa

Piotr Fus, współwłaściciel Rolls-Royce Motor Cars Warszawa: Na zwrot z inwestycji przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać. Tym bardziej, że w związku z budową salonu, czekają nas niemałe wydatki. Ale na sprzedaży samochodów już zarabiamy. Dużą rolę w generowaniu zysków odgrywa serwis. Sprzedajemy ponadto bardzo dużo akcesoriów. W ubiegłym roku pod tym względem byliśmy na drugim miejscu w Europie.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Sprzedaż luksusowych samochodów w Polsce to niełatwa rzecz. Tu nie obowiązują prawa znane z rynku aut popularnych. Nie ma wyprzedaży, promocji, rabatów, spotów reklamowych w radiu i telewizji.  Jak zatem firma walczy o pozyskanie klientów?

Piotr Fus, współwłaściciel Rolls-Royce Motor Cars Warszawa: Generalnie skupiamy się na prezentacji samochodów oraz na organizowaniu jazd testowych. Chcielibyśmy pokazać nasze samochody jak największej liczbie osób. Niebawem zorganizujemy bardzo ciekawy pokaz dla klientów z Krakowa i okolic w Szczawnicy, połączony z jazdami testowymi. Dzięki bezpośredniej współpracy z fabryką, będziemy mieli pełną gamę naszych samochodów wraz z najnowszym modelem Wraith. Podobne testy przeprowadzimy także na Śląsku.

Czy w ramach prowadzonych działań marketingowych będą Państwo angażowali się też w sponsorowanie kultury wyższej?

Mamy takie działania w planach, ale w pierwszej kolejności chcemy jak najlepiej zaprezentować klientom markę. Dopiero gdy osiągniemy już pożądany poziom sprzedaży oraz wysoką świadomość istnienia marki RR na naszym rynku, wtedy być może będziemy także sponsorować imprezy kulturalne oraz samodzielnie organizować różnego rodzaju wydarzenia.

Wspomniał Pan o osiągnięciu stabilnego poziomu sprzedaży. O jakich liczbach i terminach mówimy?

Wie Pan, że w firmie Rolls-Royce nie mówi się o liczbach. Chcę by auta choć trochę były widoczne na polskich ulicach. Każdy sprzedany samochód nakręca sprzedaż kolejnych. Gdy ostatnio sfinalizowaliśmy transakcję w Poznaniu, od razu dostaliśmy pytania od trzech kolejnych potencjalnych klientów z tego miasta. Podobnie było na Śląsku.

Czy wśród klientów dominują Polacy, czy też większość aut wyjeżdża za granicę?

Większość aut sprzedajemy w Polsce, niestety nie mogę powiedzieć ile. Pewna liczba trafia też do innych krajów europejskich – na Litwę, Estonię i Łotwę. Bogatych klientów nie brakuje także na Ukrainie. Mamy dużo zapytań z Austrii, bo jakiś czas temu przestał działać dealer marki RR w Wiedniu. Bardzo chwalę sobie współpracę z fabryką. Chodzi o to, że jeśli trafia do niej zapytanie o zakup auta z mojego regionu, to klient jest mi natychmiast przekazywany.
 
Jakie modele cieszą się w Polsce największą popularnością?

Zależy nam na sprzedaży każdego auta. Na początku wszyscy myśleli, że w naszym kraju będzie zainteresowanie relatywnie najtańszym modelem Ghost. Wcale jednak tak nie jest. Wiele osób pyta na przykład o sportowe coupe, czyli model Wraith. Dzięki niemu przybyła nam nowa grupa klientów, dużo młodszych. Wcześniej nie byli oni zainteresowani marką, bo postrzegali ją jako zbyt dostojną. Są osoby, które w Rolls-Royce szukają osiągów sportowych, innym zależy na wyglądzie auta i prestiżu. Jeżdżą nimi ciężko pracujący biznesmeni, niekoniecznie znani z list najbogatszych Polaków.

Jakie są bariery utrudniające sprzedaż? I nie mam tu na myśli cen.

Wiele osób, nawet tych z bardzo grubymi portfelami, obawia się kupić auto. Sądzi, że znajomi czy sąsiedzi będą zazdrośni, że luksusowa limuzyna będzie ich „kłuła w oczy”. To taki polski stereotyp, który staramy się przełamać właśnie poprzez pokazywanie, że samochody te nadają się do codziennej jazdy. No, może poza największym w gamie modelem Phantom, do którego przydałby się kierowca.

W lipcu minie rok od chwili, gdy w swoim warszawskim salonie spółka wydzieliła miejsce do prezentacji marki. Kiedy natomiast ruszy, zapowiadany od dawna, obiekt z prawdziwego zdarzenia?

My jesteśmy gotowi do rozpoczęcia prac, czekamy tylko na kilka brakujących urzędowych dokumentów. Sądzę, że budowa ruszy za kilka tygodni, a nowy salon rozpocznie działalność na początku 2015 r. Tak jak wcześniej informowaliśmy, powstanie on na terenie naszego warszawskiego salonu przy ul. Ostrobramskiej.

Kiedy sprzedaż Rolls-Royce-ów będzie przynosić zyski?

Na zwrot z inwestycji przyjdzie jeszcze nieco poczekać. Tym bardziej, że w związku z budową salonu, czekają nas niemałe wydatki. Ale na sprzedaży samochodów już zarabiamy. Nie tylko zresztą na niej. Dużą rolę w generowaniu zysków odgrywa serwis. Po Polsce jeżdżą auta pochodzące też z prywatnego importu i wiele z nich obsługiwanych jest w naszej firmie. Co ważne, jak pan zapewne pamięta, za obsługę samochodów do czterech lat płaci fabryka. Niemal za wszystko – za ewentualne naprawy czy wymianę oleju. Klient w tym okresie ponosi tylko koszty zakupu opon i paliwa. W naszym warszawskim salonie sprzedajemy też dużo akcesoriów. W ubiegłym roku pod tym względem byliśmy w czołówce dilerów europejskich.

Wierzy Pan w sukces tego biznesu?  

Wszystko podąża w dobrym kierunku. Ja osobiście ani przez chwilę nie zwątpiłem, że to przedsięwzięcie ma sens. Sprzedaż marki Rolls-Royce doskonale dopełnia 1000 aut marki BMW, które corocznie opuszczają nasz salon. Biznes mimo trudności na rynku stale się rozwija; myślę, że w najbliższych latach będziemy mieli co robić.

 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane