/  / Bez kierowcy nie pojedziesz

Bez kierowcy nie pojedziesz

null
null

Paweł Węcłowski, dyrektor ds. sprzedaży Volvo Trucks, Volvo Group Trucks Sales, Poland: Dużym problemem jest brak odpowiedniej liczby przeszkolonych kierowców. A bez tego firmy, które nawet mają pieniądze, nie mogą myśleć o rozwoju i zakupie nowych pojazdów. Paradoksalnie powodem braków kadrowych jest… szybko wzrastająca sprzedaż ciężarówek.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar:  Jakie wydarzenia mogą stanowić w tym roku zagrożenie dla branży transportowej?  

Paweł Węcłowski, dyrektor ds. sprzedaży Volvo Trucks, Volvo Group Trucks Sales, Poland: Dużym problemem jest brak odpowiedniej liczby przeszkolonych kierowców. A bez tego firmy, które nawet mają pieniądze, nie mogą myśleć o rozwoju i zakupie nowych pojazdów. Paradoksalnie powodem braków kadrowych jest… szybko wzrastająca sprzedaż ciężarówek. Winny jest też niski prestiż tego zawodu, co powoduje, że nie garnie się do niego tyle osób, ile byśmy chcieli. A przecież dziś nie chodzi tylko o sprawne posługiwanie się kierownicą, to muszą być ludzie którzy mają opanowane podstawy logistyki, telematyki, sprzedaży, znajomość języków obcych.

Jest szansa, by kierowców było więcej?

Dziś firmy ratują się zatrudniając kierowców z Białorusi czy Ukrainy. Są nawet specjalne agencje zajmujące się sprowadzaniem kierowców z zagranicy, gdzie ze względu na słaby rozwój handlu w branży panuje duże bezrobocie. Ale jest to rozwiązanie tymczasowe. Dlatego ważne jest na przykład promowanie zawodu kierowcy w społeczeństwie czy wsparcie dla szkolnictwa zawodowego.

To, jak się domyślam, nie jedyna potencjalna bariera utrudniająca wzrost sprzedaży samochodów?

Podobnie jak w ubiegłym roku w Niemczech, tak w tym roku we Francji, rośnie liczba niewiadomych dotyczących płacy minimalnej dla kierowców. A kwestia ta mocno uderza w rentowność przewoźników. Dużo niepokoju w branży spowodowały też niedawne wydarzenia związane z brakiem możliwości wjechania do Rosji.  Rodzi to dodatkowo wzrost konkurencyjności w przewozach w kierunku zachodnim, a to z kolei uderza w rentowność firm transportowych. Na końcu odczuwają to również producenci i importerzy ciężarówek. Do tego dochodzi obecny kurs euro w relacji do złotego, co powoduje spadek atrakcyjności importu. Dzisiejsze stawki są wyjątkowo niekorzystne.

Koncerny wiele sobie obiecują w tym roku po branży budowlanej…

Tak, w tym roku zaczyna się realizacja projektów infrastrukturalnych, co jest efektem rozstrzygnięcia w ubiegłym roku licznych przetargów. W tym - i zapewne jeszcze w przyszłym roku – będzie duże zapotrzebowanie na samochody dla branży budowlanej.

Czy ten segment rynku będzie w tym roku decydował o sukcesie lub porażce finansowej sprzedawców ciężarówek?

Nie, nadal kluczowy jest transport międzynarodowy. W naszym przypadku kreuje on grubo ponad 80 proc. przychodów. Bez względu na to, ile inwestycji infrastrukturalnych zostałoby zrealizowanych w tym roku, nie zaważą one znacząco na naszych wynikach.
 
Jak zmieniał się rynek samochodów ciężarowych na przestrzeni ostatnich lat? Zauważa Pan jakieś ciekawe tendencje?

Przede wszystkim rzuca się w oczy zmiana pokoleniowa. Obecni właściciele firm transportowych, w odróżnieniu od swoich rodziców, podejmują decyzje bardziej racjonalne, a mniej emocjonalne. Zauważam także, że firmy częściej niż kiedyś wymieniają swój park samochodowy, np. już po dwóch latach. Bardziej też zwracają uwagę nie tylko na cenę zakupu pojazdu, ale na całkowity koszt jego eksploatacji. I generalnie – co nas bardzo cieszy – rośnie zainteresowanie zakupami nowych samochodów.

Centrala Volvo podjęła zaskakującą decyzję. Po kilku latach łączenia marek Volvo Trucks i Renault Trucks, oba brandy będą ponownie rozdzielone w Europie. Każdy ma pracować na własne wyniki. Jak decyzja ta wpłynie na obie marki w Polsce?

To jest głównie zmiana w strukturze organizacyjnej obejmującej obszar działalności Grupy Volvo związany z samochodami ciężarowymi. Nowa struktura jest oparta na indywidualnych markach pojazdów i ma na celu wzmocnienie odpowiedzialności za każdą z nich. Co ważne, zmiana ta nie niesie za sobą żadnej większej reorganizacji na poziomie naszego lokalnego rynku.  W Polsce zresztą nie doszło nigdy do połączenia działów sprzedaży Volvo Trucks i Renault Trucks, więc zmian tu się nie spodziewam. Łączeniu uległa natomiast spora liczba serwisów, co przyniosło pozytywne ekonomicznie efekty na polskim rynku. Moim zdaniem, nie byłby uzasadniony ich ponowny podział.

Miniony rok importerzy samochodów ciężarowych mogą zaliczyć do wyjątkowo udanych. Nieźle wiodło się także Volvo Trucks, które sprzedało ponad 3 300 sztuk. W 2016 r. będzie równie dobrze?  

Nasze plany w tym roku są również ambitne – mamy nadzieję, że uda nam się sprzedać jeszcze więcej pojazdów, niż w roku ubiegłym. Pod warunkiem oczywiście, że cały rynek będzie na ubiegłorocznym poziomie, czyli dostarczonych zostanie około 20 tys. pojazdów. Pierwsze tygodnie nowego roku pokazują, że jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, nasz cel może zostać osiągnięty.

Volvo chce w 2016 roku wrócić na podium w segmencie ciężkich pojazdów?

Myślę, że to całkiem realny plan. Nie będziemy jednak do tego dążyć za wszelką cenę i kupować rynku poprzez na przykład udział w tak zwanej wojnie cenowej, bo tym co liczy się na końcu jest osiągnięty wynik z naszej działalności.

Co konkretnie może pomóc w realizacji założonego celu?

Dobre prognozy dla Polski na ten rok, również te dotyczące wielkości sprzedaży ciężkich pojazdów. Tym bardziej, że w dobrej kondycji jest transport międzynarodowy, a z branży tej wywodzi się większość naszych klientów.   

comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane