/  / Auto majsterkowicze mogą spać spokojnie

Auto majsterkowicze mogą spać spokojnie

null
null

Co wspólnego ma spór amerykańskich prawników na temat praw autorskich z polskim rynkiem motoryzacyjnym? Teoretycznie nic, ale praktycznie wzbudził nad Wisłą wyjątkowe zainteresowanie, a nawet rozpętał burzę komentarzy. Na szczęście okazuje się, że jest to burza w szklance wody.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Producenci samochodów chcą zakazać właścicielom aut własnoręcznych napraw” – krzyczały niedawno nagłówki w mediach, głównie internetowych. „Z taką propozycją wyszedł związek Auto Alliance, który zrzesza 12 największych firm z branży motoryzacyjnej” – wskazywały winnego. „Jeśli uda się wprowadzić takie prawo w życie, posiadacze aut będą zmuszeni do serwisu i napraw tylko i wyłącznie w autoryzowanych stacjach” - posępnie wieszczyły zadziwiająco jednobrzmiącym głosem.

Czytelnicy tych elukubracji mogli poczuć się zaniepokojeni. Widmo zakazu napraw samochodów w innych warsztatach niż autoryzowane może przecież wzbudzić uzasadniony strach zarówno wśród właścicieli takich warsztatów, jak i ich klientów. W naszym kraju powszechna jest w końcu opinia (inna sprawa czy uzasadniona) o wysokich kosztach serwisowania aut w ASO. Przy okazji dostało się też w komentarzach pod informacjami „socjalistyczno-komunistycznemu tworowi” jakim jest Unia Europejska.

Spokojnie, to burza w szklance wody. By dojść do takiego wniosku wystarczyło, by autorzy (?) tych informacji wykonali nieco tylko bardziej skomplikowaną czynność niż tradycyjne copy & paste i poświęcili trochę własnego czasu na przeszukanie zasobów Internetu. Wówczas stałoby się dla nich jasne, że sprawa nie ma nic wspólnego ani z UE, ani Polską, tylko z USA i słynną (bo dość kontrowersyjną) ustawą Digital Millennium Copyright Act (DMCA), czyli aktem regulującym kwestie prawa własności intelektualnej w USA. Spór zaś dotyczy wyłączenia, bądź nie, z zakresu tych właśnie praw systemów elektronicznych stosowanych we współczesnych samochodach.

Po jednej jego stronie znajdują się zwolennicy całkowitej wolności w tej kwestii (m.in. organizacja non-profit  o nazwie Electronic Frontier Foundation, której celem jest obrona swobód obywatelskich w świecie cyfrowym), po drugiej zaś są ci, którzy uważają, że swoboda w majstrowaniu przy oprogramowaniu samochodu może je zniszczyć lub obniżyć bezpieczeństwo użytkowania pojazdu. W konsekwencji chcą zabronienia wszelkich domowych przeróbek w softwarach aut, zwracając uwagę iż tego rodzaju działanie odbywa się z pogwałceniem praw autorskich do oprogramowania. Takie stanowisko reprezentuje m.in. stowarzyszenie Auto Alliance, skupiające 12 producentów samochodów obecnych na amerykańskim rynku. Nie jest zresztą jedyne: podobnego zdania jest organizacja o nazwie Association of Global Automakers (skądinąd również skupiająca 12 producentów samochodów). Oba stowarzyszenia złożyły swe komentarze na ten temat w amerykańskim federalnym biurze zajmującym się prawami własności (Copyright Office). Ma ono wydać decyzję w połowie roku. Wówczas poznamy, czy w USA będzie można samemu modyfikować oprogramowanie samochodu, czy też nie.

Jak z tego wynika, krajowi majsterkowicze mogą spokojnie oddawać się swej pasji. Tym bardziej nie mają powodu do niepokoju właściciele warsztatów samochodowych, ani ich klienci.
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane