/  / Albo rozwój, albo śmierć

Albo rozwój, albo śmierć

IBRM Samar|
null
null

Tadeusz Rybałtowski, właściciel spółki Carsed: Obecnie kończymy budowę nowego salonu w Siedlcach. Niedawno, tuż obok warszawskiego salonu Seata uruchomiliśmy lakiernię. W budowie jest także 1000-metrowe centrum obsługi klienta flotowego, w którym jednocześnie będziemy w stanie przygotować i wydać klientom 15-20 samochodów.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Carsed rozpoczął stosunkowo niedawno sprzedaż Seatów. Czy salon w Warszawie to efekt wiary w potencjał marki i odbudowę jej pozycji na polskim rynku?
 
Tadeusz Rybałtowski, właściciel spółki Carsed: W pewnym sensie zmusiła nas do tego sytuacja. Kupiliśmy w Warszawie działkę na Łopuszańskiej z myślą o budowie salonu Volkswagena. Nie dostaliśmy jednak zgody na uruchomienie sprzedaży aut tej marki w stolicy, w zamian zaproponowano nam w ubiegłym roku autoryzację Seata...  
 
Czyli to taka trochę przypadkowa inwestycja. Nie żałuje Pan?
 
Nie, nie żałuję. Przy okazji wybudowaliśmy bowiem serwis samochodów osobowych i użytkowych Volkswagena oraz Skody, a bardzo nam na tym zależało. W tym roku koncern planuje sprzedać w naszym kraju 8 tys. aut tej marki. My chcemy wziąć z tego 10 proc.
 
Auta trafią wyłącznie na polski rynek?
 
Wyłącznie, nie zajmujemy się reeksportem. Muszę jednak przyznać, że nie będzie to łatwe zadanie, bo w Warszawie działa aż trzech dealerów Seata. Poza tym pozycja marki w ciągu poprzednich lat bardzo podupadła i trzeba to odbudować.
 
Na wschodzie Polski łatwiej jest prowadzić biznes niż w Warszawie?
 
Niekoniecznie. Proszę pamiętać, że tam rynek jest znacznie mniejszy; szczególnie trudno jest liczyć na klienta indywidualnego. Dlatego podstawą naszego działania w tamtym regionie jest współpraca z firmami z branży CFM, wśród której wyrobiliśmy już sobie markę.
 
4 476 sprzedanych aut w ubiegłym roku, 10 miejsce na liście TOP 50 największych dealerów, nagroda dla najlepszej małej grupy dealerskiej w Polsce. W tym roku może być lepiej?
 
Tak. I to nie tylko ze względu na rozpoczęcie sprzedaży Seatów. Lepiej niż w ubiegłym roku sprzedają się Volkswageny. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to powinniśmy w tym roku znaleźć chętnych na ponad 5 tysięcy aut.  
 
Na czym opiera Pan swoje optymistyczne prognozy?  

Ten rok to czas wymiany taboru u wielu naszych klientów. To jednak nie wszystko. Właśnie uruchomiona została nowa transza dotacji z Unii Europejskiej przeznaczona na realizację inwestycji infrastrukturalnych. Rośnie zapotrzebowanie na nowe auta ze strony firm budowlanych. Niedawno zrealizowaliśmy dużą dostawę Volkswagenów Amaroków dla jednej z nich.

Czy jest coś, co może przeszkodzić w realizacji tych planów?  

Podstawowy problem to brak dostępności niektórych modeli. Volkswagen już ostrzega, że może zabraknąć Passata. Dziś przyjmujemy zamówienia na auta do produkcji na listopad. Z kolei na Polskę na ten rok przypada jedynie 1 600 Superbów. I więcej nie będzie, mimo, że sprzedałoby się co najmniej kilkaset sztuk więcej.  Na pozostałe modele też trzeba czekać minimum trzy miesiące.

Z czego wynika ten brak dostępności niektórych modeli na polskim rynku?

Skoda w ubiegłym roku sprzedała w Europie około miliona sztuk. W tym znowu dobrze się sprzedaje, a wynik będzie prawdopodobnie jeszcze lepszy. A producent woli sprzedawać tam, gdzie może więcej zarobić, czyli w Europie Zachodniej.

To jest jedyna bariera wzrostu?

Jest trochę zamieszania w związku z wchodzącą niedługo w życie normą Euro VI. Niektóre firmy mają jeszcze na składzie zapasy aut z normą Euro V, dzięki czemu są w stanie zaoferować samochody tańsze o kilka tysięcy złotych na sztuce.

Jakie inwestycje planuje spółka w najbliższym czasie?
 
Obecnie kończymy budowę nowego salonu w Siedlcach. Niedawno, tuż obok warszawskiego salonu Seata uruchomiliśmy lakiernię. W budowie jest także 1000-metrowe centrum obsługi klienta flotowego, w którym jednocześnie będziemy w stanie przygotować i wydać klientom 15-20 samochodów. Centrum będzie obsługiwało wszystkie oferowane przez nas marki. Ruszy za około cztery miesiące.
 
Czy Carsed myśli o nowych salonach, lokalizacjach, a może chce rozpocząć sprzedaż nowych marek? Od czego będzie zależeć decyzja w tej sprawie?
 
Zostanie nam lokalizacja po starym salonie w Siedlcach, którą będziemy chcieli w przyszłym roku zagospodarować pod nową markę. Brakuje nam przede wszystkim marki premium. Myślimy o Audi, jednak obecnie rynek siedlecki jest zbyt niedojrzały, by można było tam oferować auta z wyższej półki. Nie mamy zatem zgody importera na budowę salonu. To samo, w jeszcze większym stopniu dotyczy Białej Podlaskiej.
 
A Warszawa?
 
Tu nawet nie próbujemy, rynek stołeczny jest bardzo zatłoczony.
 
Czy w grę wchodzą inne regiony Polski?
 
To raczej kwestia odległej przyszłości.
 
Przejęcia brał Pan pod uwagę?
 
Tak, rozważaliśmy zakup salonu aut z grupy Volkswagena w Lublinie. Jako jednak, że w ubiegłym roku byliśmy zaangażowani w budowę salonu Seata, nie było nas stać na realizację równoległej inwestycji. Może gdyby taka szansa pojawiła się w tym lub przyszłym roku… Łatwo nie będzie, szczególnie, jeśli chodzi o marki premium. Dziś sprzedaż tych aut dynamicznie rośnie i jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, to nikt takiego salonu nie sprzeda. Oczywiście, musimy się rozwijać, bo kto tego nie robi ten ginie.

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane