/  / "Korektne a potichu”

"Korektne a potichu”

IBRM Samar|
null
null

Podczas konferencji prasowej, zwołanej już po podpisaniu listu intencyjnego, Robert Fico, premier Republiki Słowackiej, odnosząc się do konkurencji pomiędzy Słowacją a Polską w przyciągnięciu brytyjsko-indyjskiej inwestycji powiedział krótko: "Pracovali sme korektne a potichu" czyli "Pracowaliśmy rzetelnie i cicho". Być może w tym leży tajemnica słowackiego sukcesu.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Oczywiście trudno nie znając kulis negocjacji ocenić, jakie argumenty przeważyły o wygranej naszych południowych sąsiadów. Nie wiemy, co obiecywali polscy negocjatorzy, a jakie zachęty wyłożyli na stół Słowacy. Podobno losy inwestycji ważyły się do ostatniego momentu. Na początku lipca o zwycięstwie Polski przeświadczony był wicepremier Piechociński, który wprost zapewniał: „Jestem przekonany, że wybiorą Polskę”. Znany ze swej dyskrecji wicepremier nie zdradził wówczas, o jakiego inwestora chodzi, ale mrugnął konfidencjonalnie do dziennikarzy, że wkrótce wybiera się do kraju, z którego pochodzi potencjalny inwestor. „Wybieram się do kraju macierzystego inwestora, bo chcę wzmocnić siłę naszej argumentacji" - zapowiedział na konferencji prasowej i wybrał się… do Lublina na spotkanie z wicepremierem stanu Pendżab podczas polsko-indyjskiego seminarium biznesowego. Do Indii osobiście nie dotarł (przynajmniej nic o takiej podróży nie wiadomo). Może to i lepiej, ponieważ gdy poprzednio tam przebywał, to miał problemy z powrotem do Polski z powodu awarii samolotu na lotnisku w Ahmadabadzie.

Pod koniec lipca wicepremier Piechociński przyznał za to w wywiadzie radiowym, iż rzeczywiście chodzi o koncern TATA. Nie był już jednak taki pewien wygranej: „…nawet jeśli montownia firmy TATA, która kupiła niedawno brytyjskiego Jaguara, nie powstanie w Polsce, nasz kraj ma szanse stać się dostarczycielem znacznej części komponentów nowego wozu" – próbował zachować optymizm.

Nie po raz pierwszy wicepremier Piechociński zapowiada zdobycie wielkich, zagranicznych inwestycji motoryzacyjnych, nad którymi  następnie zapada krępujące milczenie. Wydaje się, że Pan premier opacznie rozumie powiedzenie, że pieniądze lubią ciszę. Kolejność jest boleśnie prosta: by zdobyć wielkie inwestycje i związane z nimi pieniądze wpierw należy zachować milczenie, a chwalić się publicznie dopiero osiągniętym sukcesem. Nigdy odwrotnie - zapowiedź sukcesu często jest matką porażki. Wygląda na to, że Słowacy lepiej przyswoili sobie tę naukę.

Dariusz Balcerzyk



Jaguar Land Rover wybrał Słowację

Brytyjsko-indyjski inwestor zdecydował o budowie nowej fabryki samochodów nie w Polsce, a u naszego południowego sąsiada. Firma poinformowała o podpisaniu listu intencyjnego w tej sprawie ze słowackim rządem. Co prawda, ostateczna decyzja ma zapaść do końca roku, ale to już najpewniej tylko formalność.  

Przedstawiciele firmy JLR wśród atutów Słowacji wymieniają silną sieć dostawców części oraz  świetną infrastrukturę logistyczną. – Słowacja z ulokowanym tu przemysłem aut z segmentu premium jest atrakcyjnym miejscem dla dalszego rozwoju naszej firmy. Nowa fabryka uzupełni istniejącą bazę produkcyjną w Wielkiej Brytanii, Chinach, Indiach oraz budowany obecnie zakład w Brazylii – stwierdził Dr Ralf Speth, prezes firmy Jaguar Land Rover.

Plany przewidują, że do 2025 roku moce produkcyjne zakładu osiągną poziom nawet 300 tysięcy samochodów rocznie. Pierwsze auta mają wyjechać ze słowackiej fabryki w Nitrze w 2018 roku. Jaguar Land Rover poinformował także, że w latach 2015-2016 planuje przeznaczyć 3,5 mld funtów na prace nad nowymi modelami oraz na inwestycje kapitałowe. W tym samym czasie spółka wprowadzić chce na rynek 12 nowych i odświeżonych samochodów produkowanych w brytyjskich fabrykach. Wśród nich będzie np. Jaguar F-Pace, którego premierę zaplanowano podczas wrześniowych targów motoryzacyjnych we Frankfurcie  

Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, prezesa Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, porażka w staraniach o nową fabrykę to między innymi efekt braku spójnej, długoterminowej polityki motoryzacyjnej polskiego rządu. - Nie stworzył jej zresztą żaden z kolejnych gabinetów na przestrzeni ostatnich lat. Widać to także wyraźnie na przykładzie tyskiego zakładu Fiata, w przypadku którego fiaskiem zakończyły się próby stworzenia mechanizmów mających zachęcić włosko-amerykańskiego inwestora do nowych, przyszłościowych inwestycji. Symptomatyczne jest również, że na Słowacji o nowej inwestycji wypowiadał się sam premier tego kraju. W Polsce, mimo udziału w negocjacjach urzędników wysokiego szczebla, zaangażowania szefa rządu nie było widać. A było niezmiernie potrzebne – podkreśla Wojciech Drzewiecki.  

Paweł Janas

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 
Reklama

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane