/  /  /  /  / Ratujmy co się da
SEAT Toledo

SEAT Toledo

Zmień
SegmentGrupa podstawowa / Klasa Niższa Średnia
Cena50 800 zł - 82 400 zł (aktualizacja: 2016-09-28)
Emisja CO2112 g/km - 119 g/km
Żużycie paliwa4,3 L/100km - 5,2 L/100km
 

Ratujmy co się da

null
null

Adam Pietkiewicz, prezes spółki Holding 1, właściciela m. in. Grupy PGD, szef rady Związku Dealerów Samochodów: Walka o VAT może potrwać jeszcze wiele lat, bo resort finansów jest w tej sprawie nieugięty. Teraz trzeba skupić się na ratowaniu rynku. Czasu nie pozostało wiele.

Wiadomości biznesowe są integralnym elementem Strefy Biznesu, płatnej części serwisu samar.pl skierowanej do profesjonalistów. W celu uzyskania pełnego dostępu do tej części serwisu prosimy o kontakt pod adresem email licencja@samar.pl lub poprzez formularz kontaktowy.
Paweł Janas, IBRM Samar: Związek Dealerów Samochodów zaprezentował właśnie projekt programu dopłat do zakupu nowych aut osobowych w zamian za złomowanie starych pojazdów. Wysokość pojedynczej dopłaty wyniosłaby 7 tysięcy zł. Brzmi to bardzo ładnie, ale jak ZDS chce przekonać do projektu Ministerstwo Finansów, bardzo sceptyczne z reguły do tego typu pomysłów.
 
Adam Pietkiewicz, prezes spółki Holding 1, właściciela m. in. Grupy PGD, szef rady Związku Dealerów Samochodów: Mamy bardzo silne argumenty. Przede wszystkim pokazujemy, że Skarb Państwa nie tylko nie straci na realizacji programu, ale jeszcze podreperuje budżet. To jednak nie wszystko. Kolejny cel można zaliczyć do kategorii ekologicznych. Aby skorzystać z programu dopłat, trzeba będzie zezłomować ponad 15 letni samochód. Z rynku zniknie dzięki temu, 30-40 tys. starych wyeksploatowanych aut zalegających w starych szopach czy na placach. Liczymy także, że uda się powstrzymać w 2013 r. masowe zwolnienia pracowników w autosalonach w związku z prognozowanym, przyszłorocznym załamaniem się sprzedaży nowych samochodów...
 
Czy jednak projekt ZDS-u ma w ogóle sens? Jego przeciwnicy wskazują, że pieniądze z programu trafią do tych, którzy i tak mieli kupić samochód.
 
Przykład Słowacji, gdzie kilka lat temu z powodzeniem zrealizowano podobny program, tego nie pokazuje. W salonach pojawiła się wtedy całkiem nowa grupa klientów, To ludzie, którzy wcześniej często w ogóle nie kupowali nowych samochodów i nie zamierzali ich kupić, zanim nie pojawił się program dopłat. To byli klienci na samochody najmniejsze, najtańsze, często starsze osoby, które mówiły – nie stać nas było na nowe auto, a tak kupimy sobie, być może to ostatnie w życiu... Wiemy to dobrze z własnego doświadczenia, mamy przecież autosalon w Bańskiej Bystrzycy.
 
Czy nie obawiacie się Państwo, że po wprowadzeniu w życie programu dopłat, auta będą co prawda lepiej się sprzedawały w 2013 r, ale za to rok później rynek czeka zapaść. Wszyscy, którzy mieli kupić auta już to bowiem zrobili wcześniej.
 
Przykłady Niemiec czy Słowacji, gdzie kilka lat temu przetestowano system dopłat do zakupu aut, nie pokazały tego.
 
Czy dopłaty oznaczają, że to Państwo przejmie teraz od dealerów rolę organizatora akcji promocyjnych?
 
Dopłaty będą realizowane niezależnie od dealerskich promocji, z których nie zrezygnujemy. Nie dość tego − „promocje”, ta państwowa i dealerska, będą się sumowały. Nie liczymy, że na programie coś więcej zarobimy, nie chcemy tylko ponieść dodatkowych strat.
 
A może w ogóle lepiej byłoby, gdyby branża motoryzacyjna skupiła się na walce o pełny odpis VAT, niż traciła siły na kolejną, trudną do przeprowadzenia, kampanię?
 
To są dwie całkiem różne sprawy. Walka o VAT może potrwać jeszcze wiele lat, bo resort finansów jest w tej sprawie nieugięty. Teraz trzeba skupić się na ratowaniu rynku. Czasu nie pozostało wiele.
 
Program dopłat to pomysł na trudne czasy. Czy kryzys był też przyczyną powołania przez Panów spółki Holding 1 zarządzającej Grupą PGD czy spółkami Express i Megapolis?
 
Kryzys nie miał z tym nic wspólnego. Powołanie holdingu rozważaliśmy już kilka lat temu. Po prostu działalność wszystkich naszych firm rozrosła się tak bardzo, że pojawiła się potrzeba bardziej profesjonalnej struktury zarządzania. Do tej pory wyglądało to tak, że we wszystkich naszych spółkach byliśmy - wraz z Jackiem Drogoszem - współwłaścicielami, jako osoby fizyczne. To nie była struktura stosowana powszechnie na świecie w dużych grupach. Kilkanaście naszych spółek generuje miliard złotych obrotów rocznie i zatrudnia ponad 1000 osób.
 
Jakie konkretnie efekty ma przynieść powołanie czapki holdingowej?
 
Liczymy m.in. na poprawę współpracy między poszczególnymi naszymi spółkami, co może przełożyć się na nowe projekty i dodatkowe dochody. Holding 1 docelowo skupi w swoich rękach całą księgowość, działalność marketingową czy sprawy związane z infrastrukturą telekomunikacyjną. To umożliwi znaczne obniżenie kosztów funkcjonowania całej grupy, w tym części zajmującej się sprzedażą samochodów.
 
Jaki wpływ będzie miało powstanie holdingu na strategię rozwoju PGD, czyli motoryzacyjnej dywizji waszej grupy.
 
Liczymy, że powstanie Holdingu 1 ułatwi wzrost sprzedaży nowych samochodów. I to mimo niesprzyjającego otoczenia rynkowego. Szczegółów naszego planu niestety nie mogę ujawnić.
 
Trzymając się zatem już tylko spraw motoryzacyjnych: Czy PGD podpisało umowę na sprzedaż Seatów w Polsce z Volkswagenem, nowym importerem aut tej marki?
 
Jeszcze nie, ponieważ Volkswagen dopiero przygotowuje umowy z dealerami. Myślę, że stanie się to w ciągu kilku najbliższych tygodni.
 
Czy w tej sytuacji nadal będziecie kupować Seaty także od dotychczasowego importera, firmy Iberia Motor Company?
 
Tak, będziemy współpracować z Iberią jeszcze dwa lata, czyli do czasu wygaśnięcia tej spółce umowy importerskiej.
 
Volkswagen proponuje ciekawsze warunki zakupu Seatów? Będzie je sprzedawał taniej niż IMC?
 
Myślę, ze ceny będą takie same, bo różnicowanie ich byłoby zdaje się niezgodne z prawem. Może się natomiast tak zdarzyć, choć na razie są to tylko przypuszczenia, że Volkswagen zaproponuje korzystniejsze wsparcie marketingowe.
 
Czy wejście do gry nowego importera, wpłynie na umocnienie pozycji marki? Sprzedaż Seatów w Polsce jest od dłuższego czasu na równi pochyłej.
 
To prawda. Na razie sytuacja wygląda bardzo źle. Rozpoczęliśmy współpracę z Seatem trzy lata temu. Mimo, że to świetne samochody, sprzedaż się nie układa, a my dokładamy do interesu. Dlaczego? Bo dziś importer pobiera bardzo wysokie opłaty za obecność w sieci, informacje techniczne czy oprogramowanie dla serwisów. Liczymy, że po latach posuchy, wraz z pojawieniem się nowego importera, marka zajmie należną jej pozycję na rynku.
 
A co rozumie Pan pod pojęciem „należnej pozycji”?
 
Myślę, że sprzedaż Seatów, przy odpowiednim wsparciu importera, może w ciągu kilku lat wzrosnąć kilkukrotnie - do 10 tys. sztuk rocznie.
 
Czy Iberia Motor Company składa jakieś zastrzeżenia do planów podpisywania umów z nowym importerem?
 
Nic mi o tym nie wiadomo. Jednak szczegółów dowiemy się niedługo na trójstronnym spotkaniu dealerów, przedstawicieli Volkswagena i Iberii. Ma ono określić jak będzie funkcjonował rynek w okresie przejściowym, czyli gdy Seaty będą dostarczane do Polski przez dwóch importerów. Chodzi też o to, by wszyscy wyszli z tej trudnej sytuacji z twarzą.

Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane
Reklama