/  /  /  /  / Lexus LS – który fotel wybierasz?
Lexus IS

Lexus IS

Zmień
SegmentGrupa podstawowa / Klasa Średnia
Cena162 900 zł - 244 900 zł (aktualizacja: 2016-10-01)
Emisja CO299 g/km - 162 g/km
Żużycie paliwa4,2 L/100km - 7,0 L/100km
 

Lexus LS – który fotel wybierasz?

Lexus LS 2012
© IBRM Samar
Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012Lexus LS 2012

Samochód, który chce się prowadzić; auto, w którym lubi się siedzieć… Nowy Lexus LS to prestiżowa limuzyna dla prezesa, ale i szybka zabaweczka dla moto maniaka. 2 w 1, które docenią nie tylko koneserzy choć przeciętny zjadacz chleba może tylko westchnąć spoglądając na jego cennik.

Francuskie Cannes jest synonimem gwiazd, tradycji, luksusu, blichtru, ale i corocznego festiwalu pełnego zaskoczeń i nowych innowacji w dziedzinie filmu – wydaje się więc, że nieprzypadkowo Lexus wybrał sobie właśnie to miejsce na prezentację swojej nowego LSa. Flagowa limuzyna japońskiego koncernu ma bowiem za sobą już 24 lata bytności na rynku (zadebiutowała w 1989 roku), opinię samochodu komfortowego, niezawodnego, luksusowego i godnego wymagających klientów, etykietkę „made In Japan” (samochód produkowany jest w zakładach Tahara), a także, w debiutującej pod koniec 2012 roku wersji po face liftingu aż 3000 zmian i udoskonaleń, z których kilka określić można mianem naprawdę sporych innowacji.

Na początek przyjrzymy się sylwetce samochodu – opisując auto producent zwraca nam uwagę na nową, wciętą linię atrapy chłodnicy i maski (znaną już z innych odmłodzonych modeli Lexusa) oraz nowy kształt przedniego i tylnego zderzaka – w aucie o 10 mm wydłużono zwis przedni i o 20 mm zwis tylni. Warto przyjrzeć się również nowym, układającym się w literę L lampom, które zgodnie z aktualnymi standardami zostały oczywiście wykonane w technologii LED i które wyposażono w specjalną, sterowaną komputerowo blendę – system AHS (połączoną z kamerą). Ta sprawia, iż mimo maksymalnej mocy reflektorów oświetlających drogę przed samochodem, nasz LS nie oślepia nadjeżdżających z naprzeciwka aut (blenda przesuwa się wraz z poruszaniem się auta i mijaniem jadącego samochodu).

Samochód występuje w dwóch wersjach nadwozia, ta z literką L jest o 12 centymetrów dłuższa i pozwala na kilka niezmiernie wygodnych rozwiązań w środku (w Polsce dostępny będzie tylko LS 600L). Poza tym na zewnątrz niewiele zaskakuje, ale czy kupując taki samochód poszukujemy wielkich niespodzianek czy raczej sprawdzonej jakości… i to na najwyższym poziomie? Ja stawiałbym na to drugie. A jak wygląda LS od środka?.

LS zza kierownicy

LS 460 F Sport – to właśnie za kierownicą tej wersji nowego LSa przyszło mi usiąść na samym początku jazd testowych. Oczekiwania były spore… a pierwsze wrażenia pozytywne. Auto okazało się bardzo podobne do swojego poprzednika, nie traktowałbym tego jednak jako zarzut. Nowy LS to nadal dużo przestrzeni, dużo przycisków i dużo elektroniki, a więc wszystko to, czego oczekujemy od samochodu walczącego z niemieckimi koncernami o miano idealnej limuzyny dla prezesa. Warto wspomnieć, że samochód jest o 30 mm dłuższy od swojego poprzednika, a jego pozostałe gabaryty pozostały bez zmian.

Specjalnie oznakowana wersja wyposażenia Sport to, w porównaniu do wersji Elite i Superior (ta występuje tylko w LS 460 AWD i LS 600hL) obniżone o 10 mm sportowe zawieszenie pneumatyczne, powiększone wloty powietrza, 19 calowe obręcze kół pokryte specjalnym lakierem, mechanizm różnicowy Torsen o podwyższonym tarciu wewnętrznym oraz hamulce Brembo z 6 tłoczkowymi zaciskami. Wsiadając do samochodu już od pierwszych sekund kierowca dostrzega również zamontowane przy kierownicy manetki służące zmianom biegów (w 8 stopniowej automatycznej skrzyni biegów) oraz sportowe fotele.

Pracujący pod maską silnik benzynowy 4,6 litra o mocy 387 koni mechanicznych (370 dla wersji AWD) wydaje przyjemny pomruk i … ruszamy. Zgodnie z danymi producenta 100km/h osiągamy po 5,7 sekundy, naszym celem nie jest jednak maksymalnie się rozpędzić, a sprawdzić Lexusa w różnych warunkach. Dlatego na trasę naszego przejazdu wybieramy zarówno autostradę, jak i tereny górzyste, małe malownicze miasteczka i duże miasta. Niezależnie od nawierzchni drogi, znaków ograniczających prędkości, wyborowi trybu (mamy do wyboru pięć trybów: Eco, Comfort, Normal, Sport i Sport + - pokusiłbym się o stwierdzenie, że tryb Normal jest zbędny) i pogody (która zmienia się co chwila) wrażenia są podobne – łatwość prowadzenia, stabilność na mokrej nawierzchni, dobra dynamika i duże gabaryty, które łatwo ujarzmić (samochód waży 2 tony) to sprawia, że LEXUS LS jest samochodem, który daje dużo frajdy prowadzącemu go kierowcy.

Jeśli chodzi o spalanie to nie przeraża, ale i nie zachwyca. Mimo danych producenta o średnim spalaniu na poziomie 10,7 litra (w cyklu mieszanym; w mieście 15,7l. a poza miastem 7,8) mój średni wynik oscyluje w granicach 12-13 litrów.

Jako kierowca doceniam w Lexusie jednak nie tylko silnik, ale i szereg systemów dbających o bezpieczeństwo moje, pasażerów i innych użytkowników drogi. Moim zdaniem warto wspomnieć o wspomagającym jazdę po ciemku noktowizorze, który na panoramicznym ekranie o średnicy, bagatela, 12,3 cala wyświetla obraz z kamery i tym samym alarmuje nas o pojawieniu się pieszych czy zwierząt. Na uwagę zasługuje też najnowocześniejszy (tak podaje producent) system zapobiegający kolizjom, który alarmuje gdy wykryje przeszkodę na drodze i w przypadku braku reakcji kierowcy uruchomi hamulce (przy prędkości powyżej 40km/h uruchomi je z maksymalną mocą, a poniżej tej prędkości po prostu zatrzyma auto); inteligentny tempomat, który utrzyma dystans od znajdującego się przed nami samochodu czy potrafiący walczyć nawet z podmuchami wiatru Line Assist (system wspomagający utrzymanie pasa ruchu).

LS z tylnego fotela

Wspomniałem już, że LS to samochód miły dla kierowcy, ale i niezwykle komfortowy dla pasażera. Często to przecież pasażer, a nie kierowca jest decydentem w sprawie zakupu tej limuzyny - kupuje go bowiem osoba, która nie będzie go prowadziła, za to będzie nim wożona.

Będąc pasażerem Lexusa 600hL nie skupiam się na parametrach silnika czy mnogości systemów, za to na wszechobecnej ciszy – wnętrze auta jest bowiem kapitalnie wyciszone, a dbają o to liczne stateczniki i (nawet) specjalne felgi z komorami powietrza. Jako jednodniowy prezes jestem zachwycony – nawet jadąc po autostradzie w limuzynie można spokojnie prowadzić cichą rozmowę i dać własnym myślom trochę odpocząć. Sprzyjające odpoczywaniu i długim dyskusjom jest również powietrze i dbający o niego system - Climate Concierge. Kompleksowy układ klimatyzacji Lexusa, który pozwala każdemu podróżującemu autem na uzyskanie indywidualnego komfortu cieplnego – możemy więc zadbać o temperaturę powietrza, siedzeń (włączając zarówno ich podgrzewanie, jak i chłodzenie), kierownicy czy nawilżenia powietrza.

Jako prezes spoglądam też uważniej na deskę rozdzielczą – dominujący na niej panoramiczny ponad 12 calowy wyświetlacz robi wrażenie i daje możliwość zaprezentowania wielu informacji jednocześnie. Podobnie jak w innych modelach marki obsługuje się go za pomocą wygodnego joysticka (to już jednak rola kierowcy). Podoba mi się również analogowy zegar, który, wraz ze zmianą strefy czasowej, sam zmienia ustawienia godziny. Słuchając muzyki z 19 głośnikowego (450 watów) systemu Mark Levinson i testując jakość filmów na odtwarzaczu DVD dochodzę do wniosku, że podoba mi się jeszcze więcej, ale… idę spać. Ułatwia to specjalna leżanka (w wersji L), którą można wyczarować sobie z fotela oraz rozbudowane funkcje masażu, które intensywnie pracują nad moim kręgosłupem. „Żyć nie umierać” powiedziałbym, gdybym był ciut niższy. Niestety dla 185 centymetrowego mężczyzny (a więc w tym kraju nie będącego bardzo wysokim) leżanka jest trochę za krótka… czyżby Lexus kierował swój produkt tylko w stronę niższych mieszkańców kontynentu azjatyckiego?

Odpowiedź brzmi: nie - Polska jest bowiem 5 w kolejce krajem zbytu tego modelu – brzmi pięknie?  W naszym kraju luksusowe auta sprzedają się coraz lepiej.  A ich ceny, no cóż, te na pewno zadowolą tych, którzy szukają luksusu (również na metce), dla wielu będą jednak nie do przeskoczenia. 449 200 złotych za LS 460 w wersji Elite, 468 900 zł za najtańszego Lexusa 460 w wersji z napędem na cztery koła, 539 900 złotych za LS600h i aż 715 tysięcy złotych za 600hL Superior, w którym przyszło mi być prezesem robi wrażenie. Kupując LSa nie kupujemy jednak taniego kompaktowego auta, a luksusową limuzynę i… luksusową limuzynę dostajemy. Stateczny, przewidywalny, innowacyjny, nowoczesny choć wydawałoby się, że te słowa się wykluczają idealnie opisują LSa. Brawo dla Lexusa za chlubną kontynuację 24 letniej tradycji.


Odnośniki
 
comments powered by Disqus
 

Szukasz konkretnego artykułu? Wpisz szukane słowo lub frazę.

Szukaj
Wyszukiwanie zaawansowane
Reklama

Najnowsze wiadomości - Lexus IS