
Podziwiali olbrzymie bogactwo występujących w Kenii gatunków zwierząt, w tym żyjących tutaj na wolności największych ssaków lądowych - słoni afrykańskich. Odwiedzili stolicę Kenii, miasto Nairobi, z którego udali się w kierunku Etiopii.
Kenia leży w strefie klimatu równikowego i tak jak przypuszczali, właśnie rozpoczęła się pora deszczowa. Drogi zaczęły rozmakać i zmieniać się w „jeziora błota”.
Jak piszą autopodróżnicy w swoim blogu (link poniżej): "To już nie były błotne, głębokie mazie jak te w Angoli, ale rzeki gęstego błota. Do tego koleiny sięgały połowy kół ciężarówek, bo tylko one były w stanie to piekło przejechać. Najpierw straciliśmy osłonę silnika (wyrwało śruby mocujące), zaraz potem miska olejowa silnika przybrała wklęsłą postać, a tłumik wyrwało z wieszaków ... Jazda cały czas na podwyższonych obrotach silnika z wykorzystaniem całej mocy napędu Pandziora doprowadziła prawie do zagotowania płynu w chłodnicy, która była oblepiona błotem, a sprzęgło dawało wyraźne znaki przypalenia".

Dlatego ich Fiat Panda Cross 1.3 Multijet ten niemożliwy odcinek do przejechania nawet dla dużych, pełnokrwistych terenówek pokonał z pomocą wielkiej ciężarówki.
Na granicy etiopskiej tubylcy nie mogli nadziwić się, gdyż ludzi którzy w te rejony dojechali samochodem osobowym nie widzieli od 30 lat.