Poniżej cytaty (wypowiedzi Jolanty i Dominika z konferencji prasowej):"Mieliśmy tylko jeden problem, w Angoli, z rozrusznikiem. Spalił się podczas przejazdu dużego rozlewiska, ale dopchaliśmy do Kinszasy, gdzie Fiat Auto Poland przesłał nam nowy rozrusznik i wymieniliśmy go sami.
Nie mamy żadnego zespołu pomocniczego, sami jesteśmy mechanikami, elektronikami, kierowcami, pilotami, dziennikarzami, fotografami - zbyt wiele profesji.
Największe wyzwanie na drodze? Zdecydowanie drogi w Angoli, infrastruktura w tym kraju jest kompletnie zrujnowana po kilku latach wojny domowej.
Jechaliśmy przez Angolę po 14-17 godzin na dobę przy średniej prędkości około 10-15 km/h, śpiąc w namiocie obok drogi. Trwało to sześć dni, ponieważ mieliśmy tylko siedmiodniową wizę tranzytową. Pokonaliśmy 2 316 km w kraju bez dróg."

Na szczęście, Jolanta i Dominik mieli tylko jedną trudną "sytuację oponową" na drodze (szybko to rozwiązano przy pomocy zestawu do naprawy opon).
Od czasu wyjazdu z Polski prawie trzy miesiące temu Panda Cross po przejechaniu prawie 32 tys. km ujrzała wnętrze warsztatu samochodowego po raz pierwszy w RPA.
"Zmieniamy opony, wymieniamy płyny, filtry oleju i powietrza, dokonujemy drobnych napraw i będziemy gotowi na kolejne 35 tys. km - powiedział Dominik. "Średnie dotychczasowe zużycie paliwa to 5,8 litrów na 100 km. Następny serwis czeka nas w Polsce."
15 kwietnia po południu autopodróżnicy wyjechali w dalszą drogę z Kapsztadu do Botswany. Następne państwa na drodze to Zimbabwe, Mozambik, Tanzania, Uganda, Sudan, Egipt, aby przez Jordanię, Syrię, Turcję, Rosję i Ukrainę dojechać do Polski.
Swoje przygody podczas wyprawy Jola i Dominik opisują w blogu (link poniżej).